Czasem studenci są niezadowoleni ze swoich ocen.
Zasadniczo nie ma różnicy między Polską a Chinami jeżeli chodzi o to kto obarczany jest winą za nie dość dobre oceny. I tu i tu większość studentów uważa że to Oni się nie przyłożyli wystarczająco do nauki co zaowocowało taką a nie inną oceną.
Jest jednak pewna mniejszość która za skarby świata nie potrafi zrozumieć dlaczego to właśnie Oni dostali taką niską ocenę! W Chinach są to w większości dziewczyny.
Z reguły także te które najpierw powiedzą you’re so handsome!
Dzisiaj po zakończeniu sprawdzianów w jednej z klas usłyszałem pytanie od jednej ze studentek:
– Dlaczego tylko siedem?
Spojrzałem na Nią z niedowierzaniem. Takim prawdziwym, przenikającym kultury, takim który każdy zrozumie. Gdybym miał trochę gorszą kontrolę nad sobą pacnąłbym się w czoło i spojrzał w stylu no coś Ty kobieto powiedziała, weź się opamiętaj. (Nie)stety jestem nauczycielem od tylu lat że w sali biorą górę inne nawyki.
– Poradziłaś sobie bardzo dobrze z dwoma pierwszymi zadaniami. Bardzo ładnie przeczytałaś zdania, przedstawiłaś się, opowiedziałaś o sobie i jestem z tego bardzo zadowolony bo pokazałaś że tę część masz opanowaną. Natomiast gdy poprosiłem o podanie lokalizacji budynku pomyliłaś strukturę zdania. Zamiast powiedzieć A is next to B, powiedziałaś A B next to, czyli skopiowałaś strukturę z chińskiego, więc tej części nie opanowałaś. I tak dałem Ci za to część punktów bo znałaś słowo next to. Zadanie czwarte zrobiła za Ciebie ta oto koleżanka, która teraz Ci to wszystko tłumaczy, a która nawet nie jest studentką tej grupy i której nie powinienem tu wpuścić. Mimo to i tak dostałaś za to część punktów bo może jednak coś z tego zapamiętasz.
A z ust studentki słychać było tylko 什么意思? Czyli o co chodzi?
– No i między innymi za to nie powinnaś dostać tych siedmiu punktów, ale jestem bardzo miły dzisiaj i wierzę że się podciągniesz.
Po czym odeszła naburmuszona.
Jestem wyrozumiały, nawet bardzo, ale do tego stopnia na głowę wejść sobie nie dam. Nie tutaj.
Przy okazji, jestem bardzo zadowolony z tego jak Jej odpowiedziałem bo zrobiłem to wręcz książkowo. Najpierw wytłumaczyłem z czym sobie poradziła i pochwaliłem Ją za to, a potem powiedziałem co zrobiła źle i mogłaby poprawić. Gdyby była na innym poziomie mógłbym podsunąć Jej poprawną odpowiedź zadając pytanie z nią, ale tuta obawiałem się że tego nie zrozumie.






będąc studentka, wiem , ze nauczyciela/ wykładowcy niestety z zasady się nie szanuje (oczywiście ogromne uogólnienie, jak wszędzie są wyjątki). różnica polega tylko na tym, że tych wyrozumiałych próbuje się wykorzystać, a tych anty-studenckich wyzwać. smutne jest to, ze uczniowie wyżywają się na kimś kto ma im pomóc w lepszym życiu zwiększając ich wiedzę, ale to wina systemu, gdzie nauka jest przekazywana w nieciekawy sposób i traktowana jako przymus , czasem kara. zawsze jako jakieś obciążenie. trudno być nauczycielem przy takim podejściu. ponoć dzieci uczone w domu lub w prywatnych szkołach w małych grupach , kierunkowane na jedną dziedzinę , gdzie od zawsze wiedza przekazywana jest wraz z codziennością (przez co pokazywana jest jej użyteczność ) chętniej do tego podchodzą i osiągają lepsze wyniki.