I po weekendzie

P1140529 (Copy)

Tak doszedłem do wniosku że skoro weekend to pora odpoczywać i pewnie teraz często notek w weekendy nie będzie. Myślę że to taka odmiana, zobaczymy jak będę się z tym czuć. Na pewno będę wrzucać zdjęcia, ale to już raczej w poniedziałki.

P1140531 (Copy)

W sobotę poszedłem biegać i powiem uczciwie że biegłem wolno, dużo wolniej niż w poprzednią sobotę i czułem się o wiele lepiej. Poprzedni bieg długi został okupiony bólem głowy, zmęczeniem przez cały dzień i tak myślę że chodzi tu o to że zrobiłem te dwadzieścia kilometrów w bardzo dobrym tempie bez żadnego posiłku czy choćby łyka wody. W tę sobotę biegłem wolniej i żadnych negatywnych odczuć po biegu nie miałem. Także od teraz będę się takich wolnych wybiegań trzymał. Muszę się przy tym mocno kontrolować, ale powinno być dobrze, w końcu parę lat doświadczenia już mam.

P1140539 (Copy)

Na lunch udaliśmy się do restauracji bo przyjechał w odwiedziny wujek June. Całkiem smacznie było i tyle.

P1140542 (Copy)

W niedzielę w końcu zrobiliśmy sushi i też było smacznie. Do tego zrobiliśmy, a raczej sam się zrobił, jogurt. Ktoś wpadł na pomysł żeby do każdego zestawu do robienia sushi dołożyć, za parę juanów, bakterie do robienia jogurtu. No to wlaliśmy litr mleka, dosypaliśmy bakterii, poszło na noc do urządzenia do robienia ryżu i z samego rana przywitał nas jogurt. Super sprawa. June trochę zaskoczona że jogurt naturalnie nie jest słodki, ale cóż począć, w Chinach wszystko się dosładza. Począwszy od mleka na kiełbasach kończąc.  Chociaż ostatnio widziałem analizę spożywanego jedzenie i wychodzi na to że Chińczycy jedzą dwa razy więcej mięsa niż amerykanie i ileśtam razy mniej cukru w jedzeniu. To drugie mnie jakoś nie dziwi bo zawsze słyszę że Chińskie jedzenie jest w USA znacznie słodsze niż w Chinach.

P1140547 (Copy)

W końcu też June miała okazję skosztować bigosu i sobie z Nim poradziła, za to z ogórkami konserwowymi (prosto z Szanghaju) sobie nie poradziła. Z tajlandzką zupą instant (której przygotowanie zajęło nam godzinę), też sobie nie poradziła. Chociaż tyle dobrego że próbuje, bo chińscy turyści słyną z tego że wszędzie biorą ze sobą swoje zupki instant i nic innego nie jedzą. Nawet premier Xi Jinping wystosował apel by byli bardziej otwarci na zagraniczną kuchnię w czasie wojaży po obczyźnie.

P1140549 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.