Sprzątanie

Podobno mój obecny koledż, jest jedynym w Chinach (to na pewno gruuuba przesada bo mówią mi tak studenci, a Oni mają tendencję do przesadzania, zwłaszcza gdy mówią o czymś za czym nie przepadają i chcą pokazać jak bardzo cierpią, ale my mamy tyyyyyyyle do nauki) w którym to studenci sprzątają zarówno kampus jak i klasy.

To rozwiązuje zagadkę dręczącą większość z Was pod tytułem dlaczego w tych klasach jest tak brudno? No jest brudno bo od tego roku studenci nie mają już swoich klas, więc to studenci a nie nauczyciele muszą chodzić do klas. Z tego też powodu nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za sprzątanie.

W każdym budynku jest co najmniej dwóch panów zajmujących się…nie mam pojęcia czymś, z tego co wywnioskowałem zajmują się krzyczeniem na studentów gdy chcą korzystać z windy, chodzeniem po korytarzu i oglądaniem klas, oraz siedzeniem w kanciapie i patrzeniem w telewizor w którym widać obraz z kamer znajdujących się w każdej klasie.

W poniedziałek jeden z tych Panów przyszedł i nakrzyczał na studentów że jest w sali brudno i mają posprzątać. No tak jest brudno, ale nie posprzątali. Dość powiedzieć że tam nikt nie sprząta, ławki zawalone są chusteczkami, stoliki są zakurzone co doskonale widać pod światło, a tablice nigdy nie są ścierane, chyba że ktoś ma tam zajęcia i je zetrze.
W zeszłym tygodniu studenci poszli do administracji by zwrócić uwagę na brud w innej sali, ale nikt nie poczuł się do odpowiedzialności by coś z tym zrobić. Jak była brudna tak jest brudna.

Kampus jest czyszczony codziennie. Każdego poranka po ceremonii wciągnięcia flagi pierwszoroczniaki chodzą z miotłami, koszami i szufelkami. Zbierają liście, śmieci, przerzucają ziemię z jednej strony na drugą i strasznie mi przeszkadzają w bieganiu, ale trudno, jest to coś z czym muszę się pogodzić. Wolę przemykać między sprzątającymi pierwszoroczniakami niż przeciskać się przez rzesze studentów udających się na zajęcia, lub przeskakiwać przez kupki śmieci za akademikami.

Chyba rozumiem już dlaczego praktycznie wszędzie są postawione jakieś blokady w oknach uniemożliwiające otworzenie ich całkowicie. Bo tam gdzie tak nie jest aż roi się od syfu wyrzucanego przez okna. Począwszy od pustych kubków jednorazowych, poprzez resztki jedzenia, opakowania po jedzeniu, na butach skończywszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.