Powódź

Wielka powódź, 大洪水,Dà Hóngshuǐ, to powódź która trwała dwa pokolenia i w konsekwencji doprowadziła do migracji ludności. Według danych archeologicznych miała miejsce około trzy tysiące lat przed naszą erą, w czasie panowania cesarza Yao. Można nią patrzeć pod kątem historycznym, jak i mitycznym, ale niezależnie od tego jak spojrzymy jest ona kluczem do zrozumienia powstania dynastii Xia oraz Zhou, a także głównym motywem powodzi w Chińskiej mitologii i źródłem licznych odwołań w poezji.

Mit

Początek

Wielka powódź rozpoczęła się w czasie panowania cesarza Yao, powódź tak olbrzymia że nie oszczędziła żadnej części królestwa Yao. Wylały zarówno Żółta rzeka jak i Jangcy.
Cesarz miał wtedy powiedzieć:
– Niczym niekończąca się wrząca woda powódź przynosi zniszczenie. Bezgraniczna i przytłaczająca, przykryje wzgórza i góry. Rośnie i rośnie, nawet niebo nie jest bezpieczne. Oh, jak ludzie muszą cierpieć!

Dowody archeologiczne mówią że powódź trwała bez ustanku. Cesarz zaczął szukać kogoś kto by mógł ją powstrzymać i zwrócił się z prośbą o pomoc do specjalnego doradcy, lub doradców, którzy powiedzieli mu by poprosił o pomoce Guna.

Cesarz był początkowo niechętny ale ostatecznie poprosił Guna, cesarza Choong, z którym był spokrewniony gdyż obaj pochodzili z rodu Żółtego Cesarza.

Legenda głosi że Gun chciał powstrzymać powódź używając cudownej ciągle rosnącej ziemi. Wyruszył więc by ukraść ją od Najwyższego Bóstwa, które to jednak zostało w ten sposób zdenerowane. Rok rocznie Gun używał Xirang (magiczną ziemię) gdzie tylko się dało, ale mimo to powodzi nie był w stanie powstrzymać. Nie sposób ocenić czy klęska Guna była skutkiem wściekłości Najwyższego Bóstwa czy zwykłą nieudolnością.

Shun

Po dziewięciu latach starań Guna powódź trwała nadal. Panowanie nad państwem było coraz trudniejsze więc Yao postanowił że odejdzie z tronu na rzecz doradcy, lub doradców: Czterech Gór. Cztery Góry jednak odmówił, ale przekonał za to Shuna, dalekiego krewnego Yao.
Shun został poddany serii prób, po zaliczeniu których został współ cesarzem. Jednym z jego zadań było rozwiązanie problemu Wielkiej Powodzi.
Następne cztery lata Shun spędził na próbach zreorganizowania cesarstwa tak by rozwiązać obecne problem, usprawnić władzę cesarza, oraz rozproawić się z powodzią, oraz jej skutkami.  Shun zreorganizował zalane tereny w zhou, lub wyspy (州 widoczne w nazwach wielu miast), jednak powódź trwała nadal.

Koniec Guna

Nie dość że Gunowi nie udało się powstrzymać powodzi to jeszcze podważał obsadzenie Shuna na tronie. W konsekwencji został wygnany na Górę Pióra. Lub zabito, źródła nie są jednomyślne.

Syn Guna – Yu

Gun miał syna imieniem Yu, który przejął po ojcu zadanie walki z powodzią. Spróbował innego podejścia niż ojciec i udało mu się. Zamiast stosować metody ojca czyli tamowania wody używał kanałów by wodę wyprowadzić z miejsc zamieszkiwanych przez ludzi.

Yu został cesarzem założycielem dynastii Xia, a władzę po nim przejął jego syn Qi, czym zapoczątkowano tradycję oddawania władzy w ręce najstarszego syna.

Oszustwo

Widzieliście że Changchun korkuje się około południa? Ja też nie. A już z pewnością nie podejrzewałem że korkuje się o jedenastej. Bo niby dlaczego miałoby się korkować, wszyscy powinni jeszcze pracować, przerwa ma być dopiero za godzinę. A jednak korkuje się strasznie. Do tego stopnia że na stację dotarłem na dwadzieścia minut przed odjazdem i zostałem przywitany zielonym napisem na tablicy co oznacza że pociąg już stoi na stacji i można wchodzić. Tak właśnie zniszczono mój pomysł na szybkie wskoczenie do pociągu i zajęciu przyjemnego miejsca. A tu się okazuje ze nic z tego nie będzie. Zero szans na dobre miejsce, wszystkie zajęte przez ludzi z milionem toreb którzy zdają się przewozić swój cały dorobek. W takim wypadku postanowiłem spokojnie pójść do toalety i zakupić rozkładane krzesełko w sklepie. Udało się kupić krzesełko nawet fajne. Trochę większe od tych które widziałem na ulicach. To już mi trochę humor poprawiło więc z uśmiechem na twarzy ruszyłem do pociągu. I tak mijając po kolei dziesięć wagonów narastało we mnie uczucie bycia oszukanym. Ten pociąg był pusty. I to nie pusty w rozumieniu chińskim czyli jakieś trzy czwarte miejsc było pełnych, ale bardziej w zrozumieniu europejskim gdzie trzy czwarte miejsc było pustych. A trzy tygodnie temu nie mogłem biletów kupić. Oszustwo.

Dotarłem do przedziału w którym na sto dwadzieścia miejsc siedzących zajętych było miejsc dwadzieścia. Przede mną ciągle dwie duże stacje ale czuję że jeżeli wszystko dobrze pójdzie to będę miał nieplanowane miejsce siedzące przynajmniej w nocy.

Pierwsza z dużych stacji i już się zmieniło w normalną chińską podróż czyli mnóstwo ludzi i bardzo głośno.
Upatrzone miejsce zostało zajęte. Ewakuowałem się dalej do wagonu trzeciego i przyjdzie mi korzystać w rozkładanego krzesełka.

Ostatnie zakupy

P1080428 (Copy)

Ostatni dzień przed wyjazdem czyli pora na zakupy. Przede wszystkim jedzenie, bo jakoś te dwadzieścia cztery godziny w pociągu trzeba przeżyć. Do tego jeszcze kilka innych drobiazgów w tym malutkie rozkładane krzesło które pozwoli mi odpocząć w czasie podróży na stojąco.

P1080429 (Copy)

Same zakupy przeszły bezproblemowo, nawet pogoda sprzyjała tej mojej dwugodzinnej wędrówce po trzech sklepach. Owszem, trwało to dość długo, ale to przede wszystkim sprawa tego że tutaj wszędzie jest daleko, sklepy są porozrzucane i trzeba się trochę nachodzić, ale to dobrze bo dzisiaj zrezygnowałem już z siłowni i trochę ruchu na świeżym powietrzu z pewnością mi się przydało.

P1080433 (Copy)

Niestety nie udało mi się kupić rozkładanego krzesełka i jeżeli nie uda mi się go kupić na stacji kolejowej jutro to czeka mnie dwadzieścia cztery godziny siedzenia na podłodze w pociągu. Lub stania, ale bardziej skłaniam się w stronę siedzenia.

P1080434 (Copy)

Dwadzieścia cztery godziny? Zapytacie. Owszem, dwadzieścia cztery godziny, trzecia co do długości podróż pociągiem i pierwsza bez siedzącego miejsca. Sytuacja nowa i niecodzienna, wypada więc zapytać dlaczego? Powód jest całkiem prosty, kupując bilety dwadzieścia dni temu nie było już miejsc siedzących, były tylko absurdalnie drogie sypialne, a skoro nie było niczego innego to musiałem brać to co jest, bo najważniejsze było dostać się na miejsce, nie ważne w jaki sposób.  Gdy dzisiaj sprawdzałem dostępność biletów okazało się, że są zarówno miejsca w miękkim sypialnym, jak i twardym sypialnym, a także siedzące. Stojących już za to nie ma. Siedzące i stojące są w tej samej cenie. Wygląda więc że nie tylko ja zostałem wrobiony w miejsce stojące. Teraz tli się we mnie nadzieja że uda mi się znaleźć miejsce siedzące z którego nikt nie będzie chciał mnie wyrzucić.  Lub przynajmniej miłe miejsce gdzieś w przejściu, tak by nikomu nie przeszkadzać za bardzo.

P1080436 (Copy)

Jutro notki nie będzie, także pora w końcu napisać gdzie jadę. Najpierw do Zhengzhou, gdzie byłem już rok temu, stamtąd ruszamy do Changsha a stamtąd do Kuming w prowincji Junan z planem dotarcia do Birmy. A co dalej? To się jeszcze okaże.

Pranie

P1080413 (Copy)

Wczoraj było sprzątanie to dzisiaj pora na pranie. To jest nieporównywalnie mniej uciążliwe i kłopotliwe, a nawet przyjemne bo nie trzeba nic robić. Teraz gdy już zrozumiałem jak działa pralka rzecz jasna. Zrozumiałem to chyba za duże słowo, po prostu zakładam że ona nie działa gdy ma za mało wody. Z jakiegoś powodu ilość rzeczy w pralce nie ma wpływu na ilość wymaganej wody, ale skoro działa to nie narzekam.

P1080416 (Copy)

To druga i zarazem zupełnie różna od poprzedniej chińska pralka jaką okiełznałem. A skoro opanowałem również obsługę klimatyzacji to już w ogóle ten kraj nie ma przede mną tajemnic. Pewnego dnia przyjdzie mi obsługiwać telewizor i wtedy pewnie bez internetu się nie obejdzie, ale do tego czasu przekonuję sam siebie że wszystko jest w porządku.

P1080418 (Copy)

Dzisiaj był ostatni dzień na siłowni, przede mną blisko miesięczna przerwa i zobaczymy co to po niej będzie. Na szczęście od marca pogoda powinna być przyjemniejsza więc może nareszcie będę mógł biegać na dworze, a nie mordować się na tej bieżni. Chociaż przyznam uczciwie że ostatnie dwa razy były już mniej dokuczliwe, wymyśliłem żeby takie zwyczajne biegi urozmaicać szybszymi fragmentami i nie dość że jest to bardziej męczące, to zarazem bardziej ekscytujące. Widok co prawda dalej jest ten sam, ale tak po prawdzie to jedyną różnicą między bieganiem na bieżni na dworze, a bieganiem na bieżni elektrycznej jest fakt że do tej pierwszej trzeba dobiec bo samo kręcenie kółek także jest dość nudne. Niestety wielu innych możliwości tutaj nie mam, ale planuję w tym cieplejszym okresie próbować biegać w parku.

P1080419 (Copy)

Po wczorajszej akcji odśnieżania dzisiaj ulice są jakieś takie bardziej białe. Zastanawia mnie dlaczego skoro nie sypało, nie było wiatru a jednak znowu jest biało. Na razie wygląda to nawet przyjemnie dla oka, za parę dni wszystko znowu wróci do standardowej żadności, ale póki co należy się tym cieszyć. Z powodu zbliżającego się wyjazdu nie wychodzę nigdzie, siedzę spokojnie w mieszkaniu i grzeję się czekając na czwartek. Więcej o tym przeczytacie wkrótce.

P1080423 (Copy)

Chiński kącik kulturowy

Chińskie pory roku – Dahan

Dahan (大寒)to jedna z dwudziestu czterech tradycyjnych pór roku. Jej początek z reguły przypada między 20 a 22 stycznia.

Pogoda

Chociaż w większości przypadków temperatura  w ciągu Dahan jest wyższa niż w czasie Xiaohan to właśnie w jego trakcie występują najniższe temperatury. Opady w tym okresie są najniższe w całym roku i wynoszą pomiędzy 5 a 10 milimetrów na południu Chin, oraz pomiędzy 1 a 5 na północnym zachodzie.

Święta

Święto wiosny, czyli najważniejsze święto w Chinach przypada w czasie Dahan.

Sprzątanie

P1080396 (Copy)

Jednym z nieodłącznych elementów występujących we wszystkich kulturach są okresowe porządki. U nas przypadają one na okres pozimowy, gdy nasi przodkowie wychodzili po miesiącach spędzonych w chałupach w końcu na dwór i mogli w końcu wymieść wszystkie nieczystości za drzwi. W Chinach sprząta się z powodu nowego roku by się na niego przygotować, więcej o tym przeczytacie już za parę dni. Ponieważ w okresie noworocznym będę gdzieś indziej, posprzątałem dzisiaj. Sprzątać nie lubię, jest to dla mnie obowiązek, już nie przykry, ale w dalszym ciągu obowiązek. Także gdy za trzy dni wyjadę pozostawię za sobą czyste mieszkanie z nadzieją że gdy wrócę będzie równie czyste.

P1080398 (Copy)

Taka scenka z dzisiaj, bo chociaż mieszkam tutaj już półtorej roku to ciągle mnie to zadziwia i zadziwiać nie przestanie. Stoję w kolejce w sklepie czekając żeby położyć mandarynki na wadze i nagle malutka kobietka wchodzi przede mnie a ja już czuję w kościach co się stanie. No i stało się dokładnie to co sądziłem, położyła swoje cosie przede mną. Słowem się nie odezwałem tylko się temu przyglądałem. Kasjerka powiedziała jej żeby zdjęła bo nie była jeszcze jej kolej. Na co ona odpowiedziała, o ile mogłem zrozumieć, że mnie nie widziała.
To w sumie dobrze, w tej kurtce jestem dwa razy większy, starsza Chinka przeszłaby mi pod pachą, więc pewnie myślała ze to jakaś góra stoi a nie człowiek, a wiadomo przecież że góry niczego nie kupują, więc można spokojnie wejść przed nie do kolejki.

P1080403 (Copy)

Napiszę o moim współlokatorze, bo wczoraj postanowiłem z Nim chwilę porozmawiać i mi się smutno zrobiło. Ostatnich kilka dni wychodzi z mieszkania bladym świtem i wraca wieczorem. Postanowiłem więc się dowiedzieć dlaczego, może gdzieś chodzi i zwiedza. Niestety nie, dostał rozkład zajęć i uczy. Jest to sytuacja o tyle ciekawa że ani ja, ani druga nauczycielka nie mamy żadnych zajęć. Sensownie byłoby rozłożyć te zajęcia między kilka osób, żeby za bardzo jednej nie obciążać, ale co ja tam wiem. Za to mój współlokator gdy zwrócił uwagę szefowi że pracuje trochę za długo bo ma mieć 56 godzin (godzin, nie zajęć)  w tygodniu co dwukrotnie przekracza maksymalny czas pracy nauczyciela spoza Chin usłyszał:
– Ja nie wiem skąd ty znasz chińskie przepisy, a poza tym ostatnie dwa miesiące dostawałeś pełną wypłatę chociaż nie pracowałeś tyle ile masz w kontrakcie.
I bardzo mi się chłopaka szkoda zrobiło. W dalszym ciągu cieszę się że to nie padło na mnie, ale jeszcze bardziej mnie ta firma przeraża.

P1080404 (Copy)

A jak widać na zdjęciach nie tylko ja sprzątam , ale całe miasto też. Śnieg sypał cały wieczór i całą noc, także ulice były zasypane, ale kilka godzin sprawnego oczyszczania, przesuwania białego paskudztwa z miejsca na miejsce i już po krzyku.

P1080409 (Copy)

Niedziela i przegapione #21

P1080343 (Copy)

Student z Shandong

Wspomniałem o Nim, a teraz trochę więcej bo sobie chwilę porozmawialiśmy. O Polsce wiedział że Niemcy nas zaatakowali w 1939, czyli już coś poza Chopin i Curie.

P1080380 (Copy)

– Wiesz co, nie żebym ja się skarżył bo mi to pasuje, ale w Chinach zatrudniają mnóstwo nauczycieli angielskiego.
– No tak, ale my z tego języka w ogóle nie korzystamy, jest nam zupełnie nieprzydatny w życiu codziennym.
– No właśnie. Praktycznie nie macie słów zapożyczonych z angielskiego, filmy macie po chińsku, a nauczycieli zatrudniacie na potęgę.
– Haha, może dlatego że mamy mnóstwo szkół.

No może :)

P1080350 (Copy)

Niedziela

Dzisiaj zebrałem się z łózka wcześniej żeby zobaczyć wschód słońca. Gdzieś tak nad jeziorem dotarło do mnie że oglądanie wschodu słońca z miejsca w którym zachód wygląda pięknie niekoniecznie jest najlepszym pomysłem.

P1080384 (Copy)

O ile na zachodzie są ładne drzewa, tak wschód to same budynki. No cóż, wygląda na to że jeszcze przyjdzie mi poczekać na ładny wschód słońca w Changchun, ale przynajmniej zrobiłem sobie poranny spacer. Kurtka wytrzymuje nawet te minus dwadzieścia pięć stopni.

P1080367 (Copy)

Rzeźby zaczynają powoli wyglądać tak jak cała reszta Changchun – brudno. To nieuniknione przy tej ilości brudnych cząsteczek w powietrzu, o których normalnie tak łatwo zapomnieć. Człowiek uświadamia sobie jak tu jest brudno dopiero gdy wyjdzie na ulicę i zobaczy jak brudny jest śnieg.

P1080370 (Copy)

Dzisiaj też udałem się na kolację do mojej małej amerykańskiej szkoły gdzie amerykański szef wręczył wszystkim pracownikom tradycyjne chińskie czerwone koperty z pieniędzmi. Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na przymiotniki w poprzednim zdaniu, zwłaszcza te związane z krajami. Zastanawiam się czy mój chiński szef zachowa się w ten sam sposób.

P1080372 (Copy)

Kolacja była super, Chris jest świetnym, ale to naprawdę świetnym gościem z którym można spokojnie porozmawiać po zajęciach, napić się piwa i jest bez dwóch zdań najlepszym szefem jakiego miałem, nie tylko w Chinach.

P1080376 (Copy)

Pogadaliśmy, pośmialiśmy się, trochę przeraża mnie to jak bardzo mocno religijna jest ta grupa ludzi, ale może dlatego że nie mam najlepszych doświadczeń związanych z czymś takim, także staram się mieć otwarty umysł, bo to są fantastyczni ludzie i to jest najważniejsze.

P1080389 (Copy)

Żadność

P1080316 (Copy)

Sobota to chyba taki dzień na ruszanie w teren, odwiedzanie nowych miejsc, szukanie nowych doświadczeń. Zapewne dlatego że nie mam zajęć i mogę sobie spokojnie pospacerować. A muszę przyznać że spacery w grubej zimowej kurtce są nawet przyjemne. Kaptur na głowie i nawet zimno nie próbuje wbić szpilek w twarz. To był dobry zakup.

P1080323 (Copy)

Dzisiaj musiałem iść do sklepu. Wymyśliłem sobie że pójdę do sklepu sieci zachodniej, konkretniej amerykańskiej. Tylko nie tego co zwykle, bo co to za poszukiwanie nowych doświadczeń, a do innego, położonego w innej części miasta. Początkowo nie chciałem tam tyle iść co chciałem pojechać, ale gdy doszedłem do przystanku i odczekałem pięć minut zdałem sobie sprawę że lepiej będzie  pójść niż tak stać i czekać na autobus który może nigdy nie nadjechać. Właściwie to nadjechał w momencie gdy byłem już na ulicy docelowej, także wiele nie straciłem. Zyskałem za to trochę brudnego powietrza w płucach.

P1080326 (Copy)

Sklep jest o wiele lepiej wyposażony od poprzedniego, więcej rzeczy z zagranicy, a nawet chleb (i znowu mogę ponarzekać bo nie był świeży), do tego mnóstwo ludzi i naprawdę pełne półki co w hipermarketach nie jest rzadkością, ani niczym dziwnym, ale sklep tej samej sieci w innym miejscu wydaje się trochę pustawy. Trochę pochodziłem i udało mi się kupić to co chciałem.
Strzykwy moi drodzy, wszędzie strzykwy. I to w astronomicznych cenach.

P1080328 (Copy)

Droga powrotna minęła spokojnie, bez problemów. Jeden autobus który mógł mnie podrzucić widziałem zaraz na początku drogi, a drugiego nie widziałem przez następne 40 minut. W gruncie rzeczy to ładny spacerek. Tylko po wyjściu znowu mnie dopadło to wrażenie że to miasto jest żadne. Ono nie jest nijakie, bo nijakość oznaczałaby coś neutralnego, coś jak tofu w smaku czyli coś praktycznie bez smaku, a to miasto jest żadne, czyli negatywnie nijakie. Może gdzieś na obrzeżach w okolicy tego dużego parku wygląda to inaczej, ale wszędzie gdzie bym się nie ruszył atakuje mnie ta żadność. Bo niby coś jest, niby jest bardzo dużo parków, niby jest metro, niby są sklepy, niby jakaś historia, tradycja, ale w gruncie rzeczy wszechobecna jest tylko szarość i brud. Nie wiem, może patrzałbym na to inaczej gdybym nie spędził roku w Jiawang, ale Jiawang także się niczym nie wyróżniało, a mimo to miało swój urok. Może to z powodu mniej rozwlekłej zabudowy? Bo Changchun jest miastem sporym i żeby gdzieś dojść to trzeba się nachodzić, a że po drodze nie ma nic ciekawego to tylko ten negatywny obraz się pogłębia.

P1080330 (Copy)

Powrót

P1080082 (Copy)

A może powroty do rzeczywistości są łatwe bo ucieczki od niej są jej integralną częścią? Może tak, ale nie zawsze bo czasem po zakończeniu lektury książki ciężko jest wrócić…
Może najzwyczajniej w świecie wypad gdzieś nie jest żadną ucieczką od rzeczywistości, może to zwyczajnie jej element? Krótka drzemka i już można kontynuować normalny tryb dnia…Może i tak.

Dzisiejszy powrót był jeszcze prostszy niż tydzień temu. Właściwie można powiedzieć że spiąłem cały wypad klamrą. By to wyjaśnić musimy się cofnąć do czwartku do godziny 23 o której to w końcu wyszedłem z mieszkania. Nie byłem pewny  od której godziny autobusy linii 306 zaczynają swoje nocne kursy więc dość niepewnie poszedłem na przystanek gdzie okazało się że pierwszy kurs powinien mieć miejsce o 2330, czyli miałem jeszcze parę minut. Z racji tego że stanie w środku nocy w środku zimy w Changchun jest pomysłem z kategorii ‘nie rób tego’ postanowiłem się przejść i zobaczyć jak daleko dojdę zanim przyjedzie autobus. Spokojnie przeszedłem dwa i pół kilometra, dochodziła już północ, a skoro pociąg miałem za czterdzieści minut postanowiłem że nie będę dłużej czekać tylko wezmę taksówkę, która zawiozła mnie na miejsce w parę minut.

P1080092 (Copy)

Wczoraj byłem już przekonany że taksówkę wziąć będę musiał bo autobusy kursują w Changchun dopiero od 5:50. Czekając przepocony i zziębnięty, ale niesamowicie szczęśliwy na stacji w Anshan miałem tylko nadzieję że przedział sypialny będzie takim jakim go zapamiętałem z pierwszej podróży rok temu – ciepły. Dostałem najtańszą, najwyższą, pryczę. Najtańsza z prostego powodu – oferuje najmniej miejsca. Jakoś się jednak poobracałem i udało mi się zasnąć. W mieszkaniu mam ciepło, na to nie będę nigdy narzekać, ale w tym pociągu było jeszcze cieplej. Była to takie przyjemne ciepło, jak w domu…Przed czwartą obudził mnie kolejarz, który najpierw odebrał kartę (w sypialnych wymienia się bilet na kartę którą potem się oddaje), a potem gdy już zbliżaliśmy się do Changchun znalazł mnie jeszcze raz w przedziale i powiedział że to mój przystanek. Spotkało mnie coś takiego drugi raz, poprzednio jak wracałem z Kaifeng. To miłe, chociaż widok z pociągu wjeżdżającego do Changchun znam już doskonale. Ogromne centrum handlowe gdy wracamy z jednej strony, oraz blokowiska gdy wracamy z drugiej strony.

P1080117 (Copy)

Dzisiaj Długa wiosna (to właśnie oznacza Changchun) przywitało mnie przyjemną temperaturą, brakiem szpilek, ale mimo tego serce nie zabiło mi mocniej. Nie czuję tego miasta ani trochę. A o czwartej nad ranem jest puste…Zupełnie, zupełnie puste. O dwudziestej trzeciej też zresztą…Tylko księżyc w pełni zdawał się czuwać nad nami.

Wróciłem taksówką i to właśnie była podróżnicza klamra.

Anshan

P1080025 (Copy)

Nie ufajcie google. Bierzcie  mapy google pod uwagę, ale nie traktujcie ich za pewnik. Zwłaszcza w przypadku komunikacji miejskiej. Do tej pory mi się udawało i przystanki były tam gdzie google mówiło, ale nie tym razem.

P1080039 (Copy)

Tym razem spędziłem blisko godzinę szukając przystanku który był w innym miejsca. Nie ma jednak tego złego bo kupiłem baozi.
W końcu znalazłem przystanek, uznałem że może jest po prostu gdzieś indziej. I faktycznie był.

P1080041 (Copy)

Przejazd autobusem przypominał mi przejazd przez dzielnice robotnicze na Śląsku. W tle kominy, węgiel, pomniki ku chwale klasy robotniczej. Bardzo to wszystko znajome. Po blisko godzinie dojechałem do parku narodowego.

P1080051 (Copy)

A co to?

Narodowy park Qianshan 千山国家公园, czyli dosłownie park tysiąca gór, to górzysty park narodowy w prowincji Liaoning położony około siedemnastu kilometrów na południowy wschód od Anshan.

P1080055 (Copy)

Góry z tego parku należą do pasma górskiego łączącego się z górami Changbai znajdującymi się na granicy między Chinami a Koreą Północną.

P1080065 (Copy)

Pochodzenie nazwy

Nazwa Qianshan jest skrótem od千朵莲花山, czyli góry tysiąca kwiatów lotosu.

P1080284 (Copy)
Zgodnie z legendą dawno temu zapadły się cztery rogi nieba a bogini Nüwa chcąc ratować ludzi próbowała je podtrzymać przy pomocy kamieni. Jeden z tych kamieni spadł na ziemię tworząc tysiąc szczytów przypominających razem kwiat lotosu.

P1080066 (Copy)

Religia

Teren parku narodowego związany jest z kultem religijnym już od czasów dynastii Tang.

P1080077 (Copy)

Dalszy rozwój nastąpił w okresie panowania dynastii Ming oraz Qing. Rewolucja kulturowa w wieku dwudziestym doprowadziła do opuszczenia, a w konsekwencji do uszkodzenia niektórych budynków. Obecnie są one odrestaurowane.

P1080123 (Copy)

Fauna i flora

95% parku to las, ponad dziesięć tysięcy sosen ma więcej niż sto lat. Znajdują się tutaj nie tylko rzadkie zwierzęta, ale i rośliny używane w tradycyjnej chińskiej medycynie.

P1080136 (Copy)

Ciąg dalszy…

W parku znajduje się kilka świątyń, bez sprawdzania powiem że pięć na terenie dość niewielkim, bo od wejścia do szczyty pięciu Buddów są niecałe cztery kilometry.

P1080138 (Copy)
Szczyty. Taki miałem plan właśnie, żeby odwiedzić jak najwięcej szczytów, jakoś nie zależało mi na oglądaniu największego naturalnego posągu Buddy, który znajduje się w innej części parku i to dodatkowo płatnej.

P1080141 (Copy)

Pierwszy szczyt w parku nosi nazwę Nieba poznad Niebem i żeby się na niego dostać trzeba przecisnąć się między kamieniami co może kogoś przerazić bo jest tam dość wąsko. Widok za to wynagradza te trudy.

P1080094 (Copy)
Drugi ważny szczyt to szczyt dużego Buddy, czyli taka mała świątynia z kilkumetrowym pomnikiem Buddy.
Trzecim i zarazem najwyżej położonym szczytem w tej części parku jest szczyt pięciu Buddów.

P1080219 (Copy)

Trochę ponad pięćset metrów i ciągle po schodach. Właściwie to na wszystkie szczyty można się dostać po schodach. Można próbować na dziko co wybrałem ja schodząc z Nieba poza Niebem, a można też spróbować pojechać kolejką. Chciałem pojechać, bo miałem dość po dwóch szczytach, ale żadna kolejka dzisiaj nie działała.

P1080157 (Copy)
Na ostatni szczyt wchodziłem trasą której na mapie nie ma, ale która jest oznakowana. Nie była jakoś niesamowicie malownicza, ale wiodła przez las. I były schody.

P1080181 (Copy)

Tuż przed szczytem znajduje się mała świątynia z pięcioma posągami Buddy, ale to nie są Te posągi, które znajdują się trochę wyżej. Z tego szczytu można pójść do Nieba poza Niebem odwiedzając po drodze praktycznie wszystkie inne szczyty.

P1080189 (Copy)

Taką też opcję wybrałem uznające ze będzie najbardziej malownicza. Gdy po półtorej godzinie zobaczyłem zakręt prowadzący do świątyni smoka skręciłem w dół. Po pięciu i pół godzinach byłem już zlany potem a nie miałem ze sobą nic do przebrania. Nie zakładałem że będę się aż tak pocił. Ale warto było.

P1080256 (Copy)

Gdy po zejściu zatrzymałem się na moment, nogi zaczęły mi się trząść. W autobusie powrotnym do miasta zasnąłem, a potem nie miałem już najmniejszej ochoty iść gdziekolwiek.

P1080269 (Copy)

Na szczęście na stacji kolejowej towarzystwa dotrzymywał mi student z Shandong i jakoś mi ten czas szybko zleciał.

P1080230 (Copy)

Tuż koło stacji znajduje się TESCO, także poczułem się jak w domu. Taka mała, wielka, rzecz a  cieszy.

P1080304 (Copy)

Środa

Dzisiaj nie będzie o zimnie, bo było cieplej.
Dzisiaj wyruszam znowu w trasę, ale ponownie tylko na jeden dzień. Gdzie? Tego dowiecie się w piątek, bo notki w czwartek nie wrzucę. Czy będzie jakaś notka zastępcza? Prawdopodobnie nie. Dlaczego? Dotarło do mnie że zniknę na czas tak długi że nie będę w stanie przygotować notki na każdy dzień mojej nieobecności, dlatego będą się same publikować co drugi dzień. Do tego czasu jednak będę publikować tak ja zawsze, czyli codziennie, także nie bójcie się, wszystko będzie dobrze.

To że było cieplej, nie znaczy że było ciepło. Porównując pogodę w Harbinie z tym co jest Changchun to widzę dlaczego Harbin jest uznawany za najchłodniejsze miasto w Chinach (chociaż podobno najchłodniejsza jest jakaś wioska w Mongolii wewnętrznej), ale Changchun wcale nie odstaje. Największa różnica jest taka, że tutaj śnieg nie pada, jest sucho. Strasznie, ale to strasznie sucho. Nie jest to powód do narzekania, ba wręcz przeciwnie, podoba mi się to że nie ma tego białego paskudztwa, ale zimna zima bez śniegu jest zjawiskiem dla mnie zupełnie nowym. Zima bez śniegu to już w ogóle dla mnie zjawisko nie do pomyślenia bo śnieg był każdej zimy mojego życia. Wystarczyło żebym wyjechał z Jiawang a śnieg tam nie spadł.

To trochę jak z tym królem deszczu w Autostopem przez galaktykę, z tą różnicą że mnie śnieg aż tak bardzo nie podziwia i nie podąża za mną zawsze i wszędzie. Nie było go już tutaj dwa miesiące, o czym zresztą wspominałem.

Tom ma jutro prowadzić zajęcia na których pojawić się może szef, pewnie regionalny bo wątpię żeby najbogatszy nauczyciel w Chinach się pojawił, jednej z największej sieci szkół językowych w Chinach. I został poinstruowany przez naszego wspólnego szefa by kłamać w żywe oczy i mówić, że pracuje w Chinach dłużej niż pracuje. To pewnie i tak nie ma większego znaczenia, bo czemu by miało mieć, kto by się tym przejmował że wizę ma krócej, przecież nikt tego nie będzie sprawdzał. Osobiście jestem zdania że doświadczenie w tym zawodzie nie jest aż tak istotne jak się niektórym wydaje, ale z pewnością jest istotne. Tom sobie poradzi bo to ogarnięty chłopak, ale mój szef wkurza mnie niemiłosiernie, przecież to zupełnie niepotrzebne kłamstwo. Bo jeżeli Tom nie zrobi dobrego wrażenia to co za różnica czy pracuje tu rok czy cztery miesiące, a jeżeli zrobi doskonałe wrażenie to nikt Mu drzwi nie pokaże bo pracuje tutaj za krótko.