Ostatnie zakupy

P1080428 (Copy)

Ostatni dzień przed wyjazdem czyli pora na zakupy. Przede wszystkim jedzenie, bo jakoś te dwadzieścia cztery godziny w pociągu trzeba przeżyć. Do tego jeszcze kilka innych drobiazgów w tym malutkie rozkładane krzesło które pozwoli mi odpocząć w czasie podróży na stojąco.

P1080429 (Copy)

Same zakupy przeszły bezproblemowo, nawet pogoda sprzyjała tej mojej dwugodzinnej wędrówce po trzech sklepach. Owszem, trwało to dość długo, ale to przede wszystkim sprawa tego że tutaj wszędzie jest daleko, sklepy są porozrzucane i trzeba się trochę nachodzić, ale to dobrze bo dzisiaj zrezygnowałem już z siłowni i trochę ruchu na świeżym powietrzu z pewnością mi się przydało.

P1080433 (Copy)

Niestety nie udało mi się kupić rozkładanego krzesełka i jeżeli nie uda mi się go kupić na stacji kolejowej jutro to czeka mnie dwadzieścia cztery godziny siedzenia na podłodze w pociągu. Lub stania, ale bardziej skłaniam się w stronę siedzenia.

P1080434 (Copy)

Dwadzieścia cztery godziny? Zapytacie. Owszem, dwadzieścia cztery godziny, trzecia co do długości podróż pociągiem i pierwsza bez siedzącego miejsca. Sytuacja nowa i niecodzienna, wypada więc zapytać dlaczego? Powód jest całkiem prosty, kupując bilety dwadzieścia dni temu nie było już miejsc siedzących, były tylko absurdalnie drogie sypialne, a skoro nie było niczego innego to musiałem brać to co jest, bo najważniejsze było dostać się na miejsce, nie ważne w jaki sposób.  Gdy dzisiaj sprawdzałem dostępność biletów okazało się, że są zarówno miejsca w miękkim sypialnym, jak i twardym sypialnym, a także siedzące. Stojących już za to nie ma. Siedzące i stojące są w tej samej cenie. Wygląda więc że nie tylko ja zostałem wrobiony w miejsce stojące. Teraz tli się we mnie nadzieja że uda mi się znaleźć miejsce siedzące z którego nikt nie będzie chciał mnie wyrzucić.  Lub przynajmniej miłe miejsce gdzieś w przejściu, tak by nikomu nie przeszkadzać za bardzo.

P1080436 (Copy)

Jutro notki nie będzie, także pora w końcu napisać gdzie jadę. Najpierw do Zhengzhou, gdzie byłem już rok temu, stamtąd ruszamy do Changsha a stamtąd do Kuming w prowincji Junan z planem dotarcia do Birmy. A co dalej? To się jeszcze okaże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.