Decathlon

P1120199 (Copy)

Jest kilka takich miejsc które zawsze i wszędzie wyglądają tak samo. KFC, McDonald’s i inne wielkie korporacje które mają zabijać indywidualność i sprawiać że wszystko wszędzie jest takie samo. No i rzeczywiście można odnieść takie wrażenie będąc w Polsce gdzie te restauracje niczym się od siebie nie różnią, wszędzie jest to samo i wszystko smakuje tak samo.

P1120209 (Copy)

Jednak gdy przeniesiemy się na inny kontynent, lub nawet do innego kraju dostrzeżemy że są pewne różnice. Owszem, dalej będziemy mogli kupić te same, z nazwy, potrawy ale będą one smakować inaczej bo są dostosowane do gustów tubylców. No tylko że wyglądać wszystko będzie dokładnie tak samo.

P1120206 (Copy)

Dla mnie wejście do takiego KFC czy McDonalda to jak podróż w przestrzeni. Owszem, wszędzie są napisy po Chińsku i większości nie rozumiem, ale wystrój pozostaje bez zmian.

P1120216 (Copy)

Innym takim sklepem który sprawia że czuję się jak w domu jest Decathlon. Po części dlatego że w Polsce to mój ulubiony sklep sportowy i mógłbym tutaj wymieniać jego zalety, ale że mi za to nie płacą to nie będę się na to silił, a po części dlatego że wygląda dokładnie tam samo jak w Polsce i nawet ceny są podobne, lub niższe.

P1120224 (Copy)

Czyli naprawdę hao difang (dobre miejsce). Tak mi się tam podoba że zabrałem tam dziś June i kupiliśmy buty. Znaczy buty dla Niej, bo mojego rozmiaru oczywiście nie ma. W sumie to chyba przepłaciliśmy bo mogliśmy kupić na stoisku z ubraniami dla dzieci i byłoby dobrze. Ona ma naprawdę malutkie stopy.

P1120225 (Copy)

Na obiad znowu ma la tang, ale w innej restauracji i Czerwiec wykupiła, specjalnie dla mnie, składniki do przygotowania własnego ma la tang w domu. Teraz mnie jeszcze tylko musi tego nauczyć i będzie super.

P1120229 (Copy)

Po obiedzie przespacerowaliśmy się do parku, który naprawdę fajnie już wygląda. W dodatku dzisiaj pogoda dopisała, dla mnie już trochę za ciepło, ale Czerwiec już nie było zimno, czyli mamy taki mały progres bo do tej pory było Jej tutaj. No tak, skoro ktoś całe życie spędził na terenach gdzie temperatury od kwietnia oscylują w okolicach 25 stopni na plusie to może się tutaj czuć lekko nieswojo.

P1120230 (Copy)

P1120231 (Copy)

Balhae

Balhae (698-926), czyli 발해, 渤海, i Бохай lub Пархэ było królestwem dwóch grup etnicznych: Koreańskiej i Mohe istniejące na północy Korei, oraz w Mandżurii po upadku Goguryeo. Po upadku Goguryeo Dae Jo-yeong, syn Dae Jung-Sang utworzył królestwo Jin, przemianowe potem na Balhae.

Koniec kraju nadszedł w 926 roku kiedy to został pokonany przez Kitanów, a tereny na północy zostały przejęte przez dynastię Liao, podczas gdy tereny południowe stały się częścią Goryeo.

Początki

Po upadku Goguryeo w 668 roku tereny Balhae zostały rozdzielone pomiędzy królestwo Silla, oraz dynastię Tang. Ci pierwsi zjednoczyli Korę na południe od rzeki Taedong, podczas gdy ci drudzy zaanektowali zachodnią Mandżurię.

W czasie powstania Kitanów przeciw dynastii Tang Dae Jung-sang będący w przeszłości urzędnikiem w Goguryeo został przywódcą ludności z tego obszaru i wszedł w sojusz z Geolsa Biu, przywódcą ludności Mohe, i razem poprowadzili do powstania przeciwko dynastii Tang. Po śmierci Dae Jung-sanga jego syn Dae Jo-Yeong, były generał w armii Goguryeo zastąpił swojego ojca.
Geolsa Biu zginął w czasie bitwy z armią dynastii Tang. Po tej stracie Dao Jo-Yeong przejął kontrolę nad armią i poprowadził ją do zwycięstwa w bitwie o Cheonmun-ryeong, co pozwoliło mu zapoczątkować królestwo Balhae.

Rozwój

Król Mu (panujący w latach 719-737) dokonał morskiego ataku na armię Tang w 732, jednocześnie zajmując tereny w okolicach Madushan, około 300 kilometrów na wschód od terenów obecnie zajmowanych przez Pekin. W 728 roku wysłał misję dyplomatyczną do Japonii co miało być zagrożeniem dla królestwa Silla. Relacje dyplomatyczne i handlowe z Japonią były utrzymywane aż do upadku królestwa Balhea.
Z czasem dynastia Tang uznała Mun, syna króla Mu za prawowitego następcę tronu i króla Balhae.

Król Mun (panujący w latach 737-793) poszerzył terytorium Balhae do terenów doliny Amur na północ, oraz do półwyspu Liaodong na zachodzie. To za jego panowania powstał szlak handlowy z królestwem Silla. Kilkakrotnie przenosił stolicę królestwa, a w końcu obrał za nią Sanggyeong w pobliżu jeziora Jingpo na południu obecnej prowincji Heilongjiang.
To również on odpowiada za stworzenie narodowej akademii wojskowej. Mieszkańcy królestwa Balhae nazywali go synem niebios i cesarzem.

Za czasów króla Seona (panował w latach 818-830) Balhea zajmowało tereny północnej Korei, północno wschodniej Mandżurii, oraz Primorsky Krai w Rosji.

Upadek

Za główną przyczynę upadku uznaje się konflikty etniczne pomiędzy rządzącą grupą Koreańską, a klasą niższa z Mohe.

Od zakończeniu panowania przez Króla Seona nie ma żadnych zapisków historycznych na temat Balhae. Niektórzy badacze przypuszczają że wybuch wulkanu na górze Baekdu mógł doprowadzić do katastrofy na skalę krajową co w konsekwencji przyczyniło się do upadku królestwa Kitan.

Kitani zamieszkiwali tereny obecnych prowincji Liaoning, oraz Mongolii wewnętrznej co pokrywało się z zachodnimi terenami Balhae. W 926 Kitani zdobyli kontrolę nad stolicą Balhae po dwudziestu pięciu dniach oblężenia. Następnie utworzyli marionetkowe królestwo Dongdan, które wkrótce zostało zaanektowane przez Liao. Większa część arystrokracji Balhae została wysłana do Liaoyang, a zachodnie tereny Balhae zostały niezależne.

Goryeosa (Koreańska książka historyczna opisująca ten okres) podaje że na czele dziesięciu tysięcy żołnierzy z Balhae stanął Generał i uciekli przed Kitanami w 925. Niektórzy potomkowie tych emigrantów przyjęli nazwisko Tae, a książe Dae Gwang-hyeon uzyskał nazwisko Wang, należne członkom rodziny królewskiej w Goryeo.
Balhae było ostatnim królestwem wywodzącym się z półwyspu koreańskiego które miało znaczne posiadłości w Mandżurii.

Wkrótce Kitani zostali pokonani przez Dżurdżenów, którzy utworzli dynastię Jin. Dżurdżeni głosili wspólne pochodzenie swoje i ludności Balhae od siedmiu plemion Wuji.

Skutki

Po upadku Balhae w 926 roku, królestwo zostało przemianowane na Dongdan, a na jego czele stanęli Kitani. Jednakże począwszy od 927 krajem zaczęły szargać powstania. Kilka z nich zamieniło się w próby odbudowania Balhae. Trzy z nich zakończyły się powodzeniem i utworzeniem królestw: póżniejsze Balhae, Jeong-an, Heung-yo, oraz Daewon, które jednak dość szybko upadały.

Rząd i kultura

Balhae tworzyły ludy wchodzące w skład dawnego królestwa Goguryeo. Ludność Mohe, która współtworzyła Balhae, została zniwelowana do klasy robotniczej, służącej arystokracji Goguryeo. To właśnie ludność Mohe tworzyła większość społeczeństwa, oraz większość klasy robotniczej. Pomimo tego zdarzało się że ludziom z tej mniejszości udawało się awansować w hierarchii na wyższe stanowiska.

Ponieważ wszystkie zapiski pochodzące z Balhae zostały utracone naszymi jedynymi źródłami są wykopaliska archeologiczne, oraz zapiski z Chin. Balhae czerpało z dynastii Tang. Miasta były podobne do miast w Goguryeo. Prawdopodobnie Balhae miało pięć stolic, było podzielone na piętnaście prowincji i sześćdziesiąt trzy odpowiedniki gmin.

Jak podają źródła Chińskie Balhae było rozkwitającym krajem na zachodzie. System zarządzania krajem był oparty na systemie Chińskim, jednak nie był jego kalką. Istniały trzy wydziały kancelarskie, oraz sześć ministerstw. Taenaesang, czyli stanowisko największego ministra dworu stało wyżej niż dwóch pozostał kanclerzy, a system pięciu stolic wywodził się z systemu administracyjnego Goguryeo.
Z Balhae wysyłano wielu studentów na pobieranie nauk na dworze Tang. W konsekwencji stolica kraju – Sanggyong była zorganizowana jak stolica Tang – Chang’an.

Wewnątrz pałacu w stolicy Balhae odkryto system ondol (tradycyjny system grzewczy). CO więcej, motywy buddyjskie można znaleźć na terenie całego Balhae i wszystkie wymieszane są ze sztuką Goguryeo. Pod koniec dwudziestego wieku odkryto starożytne grobowce na górze Longtou w Chinach.

Poniedziałkowe bieganie

P1120192 (Copy)

Tak sobie zaplanowałem że przebiegnę dziesięć, no może jedenaście kilometrów. Zrezygnowałem z biegania na bieżni bo to jest strasznie monotonne i przez to psychicznie męczące. Owszem, wykres pokazał że łatwiej mi utrzymać tempo i nie ma żadnych wielkich skoków, zmian czy innych nieprzewidywalnych historii, ale…no właśnie nie ma żadnych wielkich skoków, zmian, oraz innych nieprzewidywalnych historii.
Innymi słowy jest nudno. Takie bieganie jest fajne jak się ma jakiś konkretny cel treningowy, czyli porobić interwały, powalczyć z nudą, dać odpocząć nogom od betonu, ale że ja takiego celu nie mam to mnie to najzwyczajniej w świecie nudzi.

P1120196 (Copy)

Dobiegłem więc do bieżni, ale nawet na nią nie zaglądałem tylko pobiegłem do parku, trochę okrężną drogą bo zahaczyłem o szkołę i rodziców którzy dzieci do szkoły odprowadzali, a potem wbiegłem do parku i pomyliłem się w obliczeniach. 11 wydawało mi się za mało, więc obiegłem park i wyszło ponad 14. Czyli tak odpoczynkowo, tak jak miało być. Zastanawiam się czy iść jutro, czy też nie, ale chyba odpuszczę, bo skoro odpoczywam to odpoczywam.
Patrzę teraz na średnią prędkość i jestem pod wrażeniem. Chciałoby się powiedzieć że tego nie czułem , ale czułem. To nie był miły lekki bieg, ale też nie było tragedii. Fajnie wyszło i jestem z tego zadowolony. Teraz tak myślę że faktycznie nie ma się co wybierać jutro i lepiej odpuścić, odpocząć by potem wrócić z pełną mocy.
Obiad znowu w misce. Za to na kolację wieprzowina smażona na głębokim oleju i ostry sos, ale to już dzieło Czerwiec. Pychota.

P1120197 (Copy)

A zajęcia poszły super, jeszcze tylko jedne w tym miesiącu i początek końca. O ile dzieciaki z gimnazjum mają okres skupienia godny muchy, o tyle dzieciaki ze szkoły podstawowej są super radosne gdy mogą sobie poskakać trochę. A gdy robiliśmy piosenkę z pokazywaniem potrafię skakać, potrafię czytać, potrafię się wspinać, potrafię milion innych rzeczy to uchachane były aż miło. Ja muszę przy Nich wyglądać komicznie, ale kto by się tym przejmował, przecież ja tam jestem dla Nich a skoro moje wygłupy pomagają Im się czegoś nauczyć to tym lepiej.

Niedziela i przegapione #39

P1120182 (Copy)

Chińskie zombie
To taka ciekawostka o której dowiedziałem się od Czerwiec gdy tłumaczyła to jednemu z moich potworków.
Otóż Chińskie zombie skaczą ponieważ są zimne. My gdy chodzimy idziemy lewa, prawa w tempie 1-2, czyli ciepło-zimno. Zombie chcą być ciepłe to skaczą  w tempie 1-1-1- czyli ciepło-ciepło-ciepło.
A dlaczego dawno temu w Chinach były niskie drzwi? Ano właśnie po to by zombiaki nie przechodziły, bo skoro potrafią tylko skakać to nie przejdą. No pasaran.

P1120178 (Copy)

Wszyscy mówią że jestem szalony, ale nikt mnie nie zna
Taką oto myślą zaskoczył mnie dziesięciolatek. Czerwiec wyjaśniła mi że to cytat z wiersza, ale i tak wrażenie zrobił na mnie niesamowite. Żeby coś takiego zapamiętać i potem jeszcze umieć to wykorzystać. Podziwiam, podziwiam i raz jeszcze podziwiam.

P1120177 (Copy)

Niedziela
Dzisiaj, wyjątkowo, nie przygotowywałem niczego w mieszkaniu tylko poszliśmy na obiad do restauracji. Tyle dobrego opowiadano mi o ma la tang czyli ostro ostro ostro, że w końcu zdecydowałem się skosztować. Zadanie jest proste, dostaje się koszyczek w którym umieszcza się wybrane jedzenie, a szef kuchni wrzuca to do wody po czym wyjmuje przy pomocy sitka i umieszcza w misce wypełnionej z góry upatrzonymi przyprawami.
Ostre ostre ostre to to nie jest, ale jest ostre i jest w porządku. Więcej nie można wymagać.

P1120179 (Copy)

A Chris ma psa. Rocznego goldena którego ktoś chciał się pozbyć. Lub, jak Chris przypuszcza, ktoś go ukradł i miał sprzedać, ale kupiec się wycofał i trzeba było coś z psem zrobić. Także przygarnął szkraba, umył, odrobaczył, a teraz się nim będzie opiekować. Jeszcze dzisiaj z Nim do weterynarza jechał bo był zapuszczony niesamowicie. Nie wiem jak można tak psa zapuścić, naprawdę nie wiem.

P1120180 (Copy)

Udało nam się wczoraj znaleźć hotel i to taki w którym przyjmują obcokrajowców i nie podbijają cen z okazji święta, czyli hotel uczciwy. Troszkę droższy od hotelu który się wycofał z przyjęcia nas, ale różnica w cenie była niższa od tego ile byśmy musieli zapłacić by tamci nas przyjęli. A hotel ładniejszy. To naprawdę niesamowite jak taka zwykła ludzka chciwość potrafi się odbić czkawką, przecież Oni przez to pieniądze stracą. Miejscowość do której się udajemy nie jest typową miejscowością turystyczną więc nie można się spodziewać napływu gości. A jednak ktoś uznał że lepiej być sprytnym i sobie dorobić. No cóż, chytry traci dwa razy.

Marcy

 

P1120168 (Copy)

Lub Mercy…zresztą to nieważne. Ważne jest to że wróciła! Wróciła moja niedzielna ulubienica. Gdzieś tak po pierwszych piętnastu minutach ktoś puka do drzwi a za nimi stoi Marcy z mamą i, jak zawsze, uśmiecha się od ucha do ucha. Ja się już pogodziłem z tym że nigdy Jej nie zobaczę. Taki smutek we mnie powstał, taka pustka o której w gruncie rzeczy nie myślałem bo była niemożliwa do wypełnienia. A teraz powróciła i sama wypełniła lukę po sobie.

P1120171 (Copy)

Niesamowite przeżycie jak dla mnie. Naprawdę za Nią tęskniłem bo to dziewczyna świetna, urocza, wygadana, rozbawiona. Do tego stopnia że dzisiaj sama z siebie mnie zaczęła łaskotać. I śmiać się z włosów na rękach i nogach. Rany…tylko gdzieś tam jest we mnie niepokój że pójdzie do klasy Toma w środy, a nie do mojej bo moja to jednak PC4, a Ona była przecież pod koniec PC2. Także nie wiem czy to nie będzie dla Niej za duży przeskok. Trochę się tego obawiam bo to jednak cała książka. Ciężko coś takiego przeskoczyć.

Obiad ugotowałem i zdjęcie z michy bo to się na talerzu nie zmieściło.

P1120166 (Copy)

Kolację ugotowała Czerwiec i też z michy bo się nie zmieściło.

P1120174 (Copy)

W międzyczasie poszedłem biegać, a że jestem wytrwały w postanowieniu zmniejszenia kilometrażu to zrobiłem kilka kółek n stadionie a potem trochę zaimprowizowałam i wyszło trochę ponad 11. Na stadionie przy uniwersytecie odbywał się jakiś mecz piłkarski i na tyle na ile pozwala mi moja znajomość chińskiego to były to jakieś zawody wydziału nauczania języków obcych. Ale głowy sobie za to uciachać nie dam. Także tam się trochę pokręciłem a potem pobiegłem w stronę parku, ale zawróciłem przed wbiegnięciem na schody bo gdybym na nie wbiegł to bym zrobił znacznie więcej. Samokontrola przede wszystkim.

P1120170 (Copy)

Przed kolacją udaliśmy się jeszcze na zakupy żywieniowe i chyba wykupiliśmy pół każdego odwiedzonego sklepu a i tak jutro muszę kupić parę rzeczy. Plus tego wszystkiego jest taki że mamy mnóstwo dobrej i świeżej żywności. Czyli jest dobrze.

Lody

P1120154 (Copy)

Czyli zrobiło się dzisiaj naprawdę ciepło, do tego stopnia że studenci poczęstowali najpierw Chloe a potem mnie lodami. Do tego stopnia że Chloe zafundowała wszystkim w klasie lody.
Jednak nie do tego stopnia żebym te lody zjadł. I to że nie mieli moich ulubionych dwóch smaków: chińskiego daktyla i fasoli, ale dlatego że nie było aż tak ciepło.

P1120162 (Copy)

Ale że pogoda dopisała i dopisywał mi dzisiaj humor to oceny były wyższe, ale równie sprawiedliwie jak zawsze. Nikt nie narzekał, nikt niemiał pretensji, wszyscy byli zadowoleni. Może z wyjątkiem takiej jednej dziewczyny która zaczęła rozmowę od: ale jesteś przystojny co musiały Jej koleżanki przetłumaczyć bo Ona sama nie potrafiła tego powiedzieć po angielsku.

P1120136 (Copy)

Gdy dostała ocenę adekwatną do udzielonej odpowiedzi powiedziała sto, bo jesteś przystojny, co oczywiście musiały Jej koleżanki przetłumaczyć bo Ona sama nie potrafiła powiedzieć. No ale z kartki przeczytać już potrafiła, więc nie oblałem. No bo nie mam pewności że sama tego nie przygotowała.

P1120142 (Copy)

Niektórym studentom powiedziałem wprost żeby nie czytali z kartki tylko odpowiadali bo to zawsze jest wyższa ocena i niektórzy się słuchali a niektórzy to nawet chcieli próbować raz jeszcze byle tylko mieć wyższą ocenę.

P1120143 (Copy)

I to mnie prawdę mówiąc bardzo ciekawi bo skoro to jest przedmiot z grubsza olewany przez wszystkich, dość powiedzieć że teraz mam regularnie po 10-15 osób, czyli średnio połowę z tego co było w poprzednim semestrze a jeżeli chodzi o zachowanie to jest różnica diametralna na niekorzyść, a jednak gdy przychodzi do oceniania to część z Nich chce mieć te oceny jak najwyższe i to mnie trochę zastanawia bo jednak ta ambicja gdzieś w Nich siedzi, tylko widać jest głęboko ukryta. Nie wiem czy uda mi się ją jeszcze jakoś wydobyć, nie wiem nawet czy będę próbować, zostało w końcu 6 tygodni i może być na to wszystko za mało czasu.
Odebrałem dziś Czerwiec z dworca, ale trwało to strasznie długo. Pociąg się spóźnił, a gdy już przyjechał to równo z nim przyjechały chyba trzy inne i zanim Czerwiec wyszła to minęło piętnaście minut.

P1120144 (Copy)

Potem ruszyliśmy kupić bilet powrotny bo nie mogła go kupić przez internet, najzwyczajniej w świecie system pokazywał że biletu nie ma. Na miejscu też nie można go było kupić. Można za to było kupić go ze stacji początkowej, czyli bilet droższy. Żadne z nas nie wie dlaczego, no bo jaka jest logika w puszczaniu pociągu który chociaż zatrzymuje się na kilku stacjach to nie przyjmuje w ogóle pasażerów (rozumiem że trzeba ludzi wypuścić).

P1120158 (Copy)

No chyba że kupią bilet ze stacji początkowej. Szczęście Czerwiec w tej sytuacji polega na tym że ta stacja pociągowa to Harbin, czyli różnica w cenie niewielka. No i co najważniejsze nie musi do tego Harbinu jechać bo pociąg się zatrzymuje w Changchun.

Czwartkowe bieganie

P1120121 (Copy)

No i zgodnie z przypuszczeniami po zmianie tofu biegło się zupełnie inaczej. Dla mnie to jest wprost niesamowite jak taka delikatna zmiana, dodanie kawałka suchego sera z soi robi aż taką różnicę. A jednak robi i to naprawdę kolosalną bo biegło mi się dzisiaj zupełnie inaczej. Leciutko, szybko i bez zająknięć. Tak jak być powinno. W pewnym punkcie aż się przeraziłem bo nie wiedziałem ile mi kilometrów wyjdzie i zamiast w miarę standardowej trasy musiałem zrezygnować z obiegania parku. Gdybym tego nie zrobił zbliżyłbym się pewnie do 19 kilometrów, a to już trochę za dużo jak na taki bieg o poranku. Inna sprawa, że to ma być początek tygodnia odpoczynkowego, a właściwie dwóch tygodni odpoczynkowych. Założenie jest takie że ma to być mój najdłuższy bieg aż do drugiego tygodnia czerwca. A jak to wyjdzie to się dopiero okaże.

P1120120 (Copy)

Bieganie o poranku ma w Chinach, a przynajmniej w dużych miastach w Chinach, to do siebie, że mijamy setki ludzi odprowadzających dzieci do szkoły, oraz dziesiątki autobusów odwożących dzieci do szkoły. Jest to sytuacja o tyle irytująca że wokół szkół aż roi się od samochodów, a na chodnikach od ludzi, rowerów, skuterów i jeszcze więcej ludzi. Lekko nie ma jeżeli chodzi o przedzieranie się między nimi. Właśnie – przedzieranie, bo przeciskanie się nie wchodzi w grę. Tutaj trzeba walczyć.

P1120123 (Copy)

A ja dzisiaj tak walczyłem że spokojnie wybiegałem te ponad 15 kilometrów i jestem z nich bardzo zadowolony, owszem po południu znowu był jakiś taki dziwny spadek energii, ale to jest nieuniknione gdy dieta się trochę zmienia. A zmieniać się musi bo organizm nie powinien się do niczego przyzwyczajać. Tak jak w czasie treningu atakujemy nasze mięśnie nowymi bodźcami, tak nasze pożywienie powinno być jak najbardziej różnorodne.

P1120124 (Copy)

Testy poszły jak poszły, muszę jeszcze wyniki wprowadzić do dzienniczka na dysku, tylko jedna rzecz mnie dzisiaj zaszokowała, a w sumie to nie tylko mnie bo Becky to się śmiała do rozpuku. Jeden ze studentów przyznał się Jej że jedyne zajęcia na które w ogóle przychodzi to właśnie angielski mówiony, a z innych to nawet nie zna prowadzących. Mnie to bardziej szokuje niż śmieszy, ale bawi mnie fakt że z tych jednych jedynych zajęć wybrał sobie właśnie moje, które przecież są dla Niego za trudne. A jednak je wybrał.

A żeby nie było tak kolorowo to zadzwonili dzisiaj z hotelu w którym mieliśmy z Czerwiec rezerwację i powiedzieli że nie ma miejsc. Miejsca oczywiście są bo rezerwowaliśmy w weekend, ale pewnie postanowili sobie dorobić i podnieśli ceny z okazji święta smoczych łodzi. Jak to bywa w Chinach w okresie świątecznym. Poradzimy sobie, hoteli w naszej miejscowości docelowej jest bez liku.

I już środa

P1120106 (Copy)

Środy są niby tym pierwszym dniem po przerwie i przez to powinny być niczym poniedziałki dla większości z nas, ale dla mnie nie są. Nie są dni pokroju ach muszę iść do roboty, jak ja nienawidzę (wstaw dzień), to najzwyczajniej dni w które idę do pracy i nagle okazuje się że już jest środa, więc połowa tygodnia czyli za parę dni koniec i wolne.

P1120108 (Copy)

To działa niesamowicie dobrze na moją psychikę. Nie spodziewałem się tego, ale tak jest i w sumie to podoba mi się to. Dodatkowy plus jest taki że we wtorki mogę coś tam sobie gdzieś załatwić i już. Co prawda to są Chiny i tutaj nawet w weekend mogę coś tam sobie załatwić, ale mam taki jakiś większy komfort psychiczny gdy mogę załatwiać we wtorek. Nie to żebym musiał załatwiać cokolwiek, ale zawsze warto mieć taką poduszkę bezpieczeństwa.

P1120111 (Copy)

Także dzisiaj ocknąłem się i zdałem sobie sprawę że chociaż to pierwszy dzień zajęć to jednak już środa i w gruncie rzeczy to prawie koniec tygodnia. Tylko co z tego skoro znowu spać mi się chciało przeokrutnie. Naprawdę, jak dawno już nie. I wtedy dotarło do mnie że pora wrócić do innego tofu. Tego suchego, a nie mokrego. Zapasy rzecz jasna uzupełniłem w sklepie z owocami gdzie zostawiają wszystkie paczki.

P1120112 (Copy)

Pogoda była dzisiaj tragiczne. Słońce i pada, słońce i pada i leje i tak na zmianę. Okropieństwo. Wszędzie błoto, ludzie z parasolami i wszyscy poubierani jakby był dopiero początek wiosny a nie jej koniec.

P1120105 (Copy)

Wracając do mieszkania na obiad zauważyłem chodzącego od sklepu/restauracji do sklepu/restauracji mnicha z miską. Uderzał w tę miskę dopóki nie dostał datku. Datku, bo jak Mu Pani ze sklepu warzywnego dała pół arbuza to odmówił. Wrzuciła Mu monetę o wartości 0.1 RMB i sobie poszedł. Nie rozumiem tego. Może nie zbierał dla siebie tylko na jakiś cel, albo miał być to datek w pełni symboliczny ku czci?

P1120103 (Copy)

A po skończeniu zajęć stałem na przystanku gdy podeszło do mnie dwóch moich studentów, zapytali gdzie jadę, a chwilę potem znalazłem się z Nimi pod parasolem. Trzech facetów pod parasolem i nikogo to tutaj nie rusza. Ot duży parasol. No faktycznie duży. Tutaj patrzy się na wszystko inaczej. Niby homoseksualizm jest zakazany, ale nikt się nie burzy gdy chłopacy chodząc trzymając sobie ręce na ramionach, gdy jadą w trójkę na skuterze, stoją w trójkę pod parasolem, lezą sobie na kolanach, lub masują ramiona.

P1120115 (Copy)

Jak mnie dwa tygodnie temu student zaczął masować ramiona (o czym nie napisałem chyba) to było mi nieswojo, ale zapytałem Chloe o co chodzi i powiedziała że to tylko wyraz sympatii i to normalne, ale jak się czuję niezręcznie to mam Mu powiedzieć a przestanie. I nikt Mu nie zarzuca że jest homoseksualistą. Inna kultura.

Pierwszy raz

P1120097 (Copy)

To zupełnie normalne na całym świecie bo wszędzie ludzie są tacy sami. Nie stało się więc nic nadzwyczajnego, powinienem to właściwie zignorować i nawet o tym nie wspominać. Sytuacja jednak jest na tyle dla mnie nowa i niespotykana że napiszę o tym co się stało.

P1120087 (Copy)

Rasizm jest w Chinach normą. Oczywiście Chińczycy uważają że nie jest, że problem rasizmu tu nie istnieje i nie mamy nawet o czym mówić, niech Pan stąd idzie nie ma tutaj co oglądać. Prawda jest jednak zupełnie inna i wie o tym każdy kto do tego kraju przyjechał.
W przypadku osób o ciemnej karnacji jest to rasizm w większości przypadków negatywny. Jest takie założenie pochodzące z początków istnienia Kraju Środka że ludzie o ciemnej karnacji to rolnicy, czyli biedota i są przez to gorsi. Ludzie kompletnie czarni to już w ogóle tragedia i idź pan stąd, no chyba że grasz w kosza, to wtedy zapakuj piłkę. Oczywiście wraz z otwieraniem się kraju to się zmienia, ale te stare wierzenie i stereotypy dalej siedzą w głowach.

P1120088 (Copy)

W przypadku osób o jasnej karnacji jest dokładnie na odwrót. Rasizm jest w większości przypadków pozytywny. Kobiety chcą mieć bladą cerę bo uznają ją za piękną (solarium w Chinach nie ma co zakładać, tutaj na plaże wychodzi się w masce i długim rękawie by się przypadkiem nie opalić, a kobiety w lato spacerują z parasolem), a jak mi powiedział jeden napotkany Chińczyk Hitler miał rację, biała rasa jest najlepsza. Takie to trochę dziwne, ale tak jest.

P1120089 (Copy)

Tutaj ten rasizm objawia się tym że ludzie mówią ciągle hello, chociaż często nic innego po angielsku nie powiedzą, tym że się patrzą i różnie reagują gdy się na Nich też zaczyna patrzeć z uśmiechem, niektórzy się uśmiechają, a inni nagle odwracają wzrok (bo większość Chińczyków nie radzi sobie ze starciem bezpośrednim) i tyle. Są też takie mega pozytywne przypadki jak pokazywanie kciuka w górę gdy biegam, pytanie czy nie jest mi za zimno gdy biegam, próby zagadania i wypytania się o coś gdy kupuję, czy też prośby o wspólne zdjęcie, z których właściwie tylko pierwsze i ostatnie można uznać za rasizm.

P1120090 (Copy)

Tylko tak jak mówię, w większości przypadków jest to pozytywne i nie przeszkadza mi ani trochę. Nawet to gapienie się jak sroka w gnat mnie nie rusza. Co ciekawe, częściej doświadczam tego tutaj niż doświadczałem w Jiawang. Małe miasto małym miastem, ale ludzie tam byli zupełnie inni. A niby to w większych miastach ludzie są tacy nowocześni i obeznani ze światem, że nic Ich nie rusza. Ano na północ od muru to jednak rusza.

Po tym przydługim wstępie pora w końcu do opisania dzisiejszego zdarzenia, które chyba nie jest nawet godne takiego ładnego wstępu.

P1120094 (Copy)

Wracałem z walmartu, w którym kupiłem deskę toaletową gdyż poprzednia pękła, a przydrożne małe sklepy nie miały i wychodząc z budynku zauważyłem kątem oka człowieka palącego papierosa. Gdy go minąłem usłyszałem głośnym tonem obcokrajowiec i blablabla, normalnie nie reaguję, bo to codzienność jednak, dopiero przy drugim obcokrajowiec i blablabla się obróciłem, zobaczyłem że ów człowiek jest bardzo zdenerwowany, ale poszedłem dalej nie chcąc ryzykować jakiejś awantury. Nie wytłumaczyłbym potem że nic nie zrobiłem więc lepiej nawet nie zaczynać. Gdy krzyk trochę ucichł zatrzymałem się, obróciłem i spojrzałem w stronę człowieka. Był on ewidentnie poddenerwowany i ze złości cisnął w moją stronę jakimś papierkiem po czym odwrócił się na pięcie i sobie poszedł.

P1120095 (Copy)

Ja sobie też poszedłem, ale jakoś tak dziwnie. To był pierwszy raz kiedy ktoś mnie zwyzywał w Chinach na ulicy i to tak zupełnie bez powodu. Żebym ja sobie jeszcze na to jakoś zasłużył, ale nic z tych rzeczy najzwyczajniej w świecie sobie szedłem. No nic, nie można mieć pozytywnego rasizmu bez rasizmu negatywnego. Nie mam zamiaru robić sobie zdjęć z bananem jak to robili piłkarze ostatnio, ale za to napiję się zielonej herbaty. Z Chin.

Li

1351217548710051 (Copy)

Li, lub Hlai, czyli黎 są jedną z mniejszości etnicznych w Chinach z których większość zamieszkuje wyspę Hainan na południu Chin.

Historia
Nazwa Li pojawiła się pierwszy raz w czasach dynastii Tang (618-907), uznaje się że członkowie mniejszości Li wywodzą się od starożytnej grupy enitcznej Yue, która wyemigrowała z terenów obecnych prowincji Guangdong oraz Guangxi przed dynastią Qin (221-206 p.n.e.).
Wykopaliska archeologiczne sugerują że przodkowie mniejszości Li przybyli na wyspę ponad 3000 lat temu pod koniec dynastii Shang, lub na początku władania dynastii Zhou.

W czasach dynastii Ming, oraz Qing, kiedy to w całych Chinach wprowadzono feudalizm robotnicy byli wykorzystywani co doprowadziło do powstań.

1344575618 (Copy)

W czasie okupacji Japońskiej (1939-1945) Li dzielnie stawiali opór Japończykom, a później wspierali Komunistów w walce z Nacjonalistami.

Język
Porozumiewają się własnym językiem Hlai, jednak większość z nich porozumiewa się także rdzennym językiem wispy Hainan, oraz mandaryńskim.

Kultura
Tradycyjnym instrumentem jest kouxiao, którego można posłuchać tutaj: http://v.youku.com/v_show/id_XNTE0Mjg4MjU2.html

T16.qkFt8dXXXXXXXX_!!0-item_pic (Copy)

Jedzenie
Głównym jedzeniem są ryż, kukurydza i słodkie ziemniaki. Jedną z najbardziej znanych potraw jest ryż z bambusem. Wielu Li lubi żuć mieszankę pieprzu żuwnego i ziaren palmy, którą uznają za jedzenie lecznicze i dobre na cerę. Dlatego jest to ulubione jedzenie kobiet.

Ubrania
Kobiety noszą bluzki bez guzików oraz ściśle przylegające długie spódnice. Kobiety uwijają włosy w koki i wkładają w nie zapinki, często z kości, oraz noszą zdobione apaszki. Lubują się w srebrnej biżuterii, a niektóre z nich w dalszym ciągu tatuują twarze.
Mężczyźni noszą kurtki bez kołnierza.

img410057 (Copy)

Rękodzieło
Haft jest duma i chwałą dla Li. Już w czasach dynastii Tang Ich umiejętności były wyższe od umiejętności ludności Han.
Co więcej Li słyną z bardzo delikatnych wyrobów z drewna.

Święta
Większość świąt pokrywa się ze świętami ludności Han.
Przed Świętem Wiosny rodziny przygotowują ogromne kolacje, przygotowują wino oraz tradycyjne ciasto. Ciasto może być przechowywane przez długi czas, z czasem co prawda twardnieje, ale wtedy smaży się je przez co zmienia smak. W przededniu nowego roku Li oddają cześć przodkom. Następne dni są dniami na wizyty i odwiedziny znajomych, oraz śpiewy i tańce.

U397P1T1D14298520F21DT20071113221843 (Copy)

Sanyuesan to trzeci dzień trzeciego miesiąca. Wtedy oddaje się cześć starszyźnie, oraz odwiedza ludzi częstując Ich żółtym winem, warzywami, oraz ciastem. Młodzi ludzi ruszają na polowanie, a wieczorem odbywają się festiwale i śpiewy.

Inne zwyczaje
Dzieci po wkroczeniu w czas nastoletni wyprowadzają się z domu rodziców. Chłopcy mają zbudować własny dom, ale dziewczyny pozostają pod opieką rodziców, zmieniając pokój na mniejszy.