Dlaczego właściwie Chiny?

Odpowiedź prosta – od dynastii Qin, pierwszej dynastii z cesarzem, która rządziła w Chinach bardzo krótko w drugim wieku przed naszą erą.

Chińczycy mówią jednak na swój kraj trochę inaczej – ‘Środkowe Królestwo’, chociaż równie dobrze można to przetłumaczyć jako ‘Państwo Środka’, a po chińsku Zhoungguo. Zhong (中) to ‘środek’, a guo (国)to ‘kraj/królestwo’. W czasach starożytnych określano tak kraje ze środka terenu obecnych Chin. A czasy starożytne to okres przed panowanie dynastii Qin. Rozróżniano w ten sposób pomiędzy krajami skupionymi wokół Żółtej rzeki a ludnością na innych terenach.

Uważa się że samk stojący za terminem ‘zhongguo’ wywodzi się z czasów dynastii Zhou(1029-771 p.n.e.), która uważała że jej kraj jest ‘środkiem świata’, lub ‘środkiem cywilizacji’, a pozostałe grupy ludzi nazywają się wschodni Yi, południowi Man, zachodni Rong i północni Di.
I tu moglibyśmy zakończyć, ale termin ‘zhongguo’ oznaczał wiele różnych rzeczy. Równie dobrze mógł sięodnosić do stolicy (guo) cesarza, by odróżnić ją od stolic wasali, jak miało to miejsce w czasach dynastii Zhou. Równie dobrze mógł oznaczać kraje w środkowej części Chin by odróżnić je od rejonów bardziej oddalonych.
W czasach dynastii Han (206 p.n.e. – 220) można wyróżnić już trzy popularne zastosowania pojęcia ‘zhongguo’:
– stolica
– środek cywilizacji
– kraje w środku Chin

W okresie między ósmym a piętnastym wiekiem zaczęto stosować określenie ‘zhongguo’ jako nazwę miejsca, oraz jako kulturę. Zaczęto używać je by przeciwstawić się polityce ekspansjonizmu innych krajów i wcielania ‘obcych’ do cesarstwa. Dotyczy to rzecz jasna krajów które ‘podbijały’ Chiny. Te władze nie podejmowały tematu ‘zhongguo’ ale starały się tak ustalać prawa by odnosiły się zarówno do ludności ich kraju jak i ludności Han.

Nazwa ‘Zhoungguo’ pojawia się w oficjalnym dokumencie po raz pierwszy w traktacie nerczyńskim z 1689. Wtedy już pozwalano na większą dowolność w stosowaniu tego pojęcia. Dynastia Qing (1644–1911) powiększyła Chiny o nowe terytoria i termin ten zaczął być używany by odróżnić je od tych ‘starych’.

Pod koniec wieku dziewiętnastego Liang Qichao wygłosił słynne słowa ‘Największym wstydem naszego kraju jest to że nie ma on nazwy. Nazwy o których ludzie zazwyczaj myślą to Xia, Han czy Tang, a one pochodzą od dynastii które już odeszły. Mówił że wszystkie kraje ‘posiadają własne nazwy, jak Anglia czy Francja, a jedynym wyjątkiem jest Kraj Środka’. Jedną z propozycji było japońskie określenie ‘Shina’ pozbawione zachodniego zabarwienia jakie miało ‘China’. Liang i inni rewolucjoniści którzy spędzili wiele czasu w Japonii zaczęli używać tego określenia, a ono samo weszło do języka poszedniego.

Po Ruchu Czwartego Maja (DATA) wykształcone osoby zaczęły popularyzację koncepcji Zhonghua (中华/中華), która reprezentuje ludzi, w tym członków 56 mniejszości narodowych i ‘wciela’ ich do pojęcia ‘chińczyk’. Zarówno Republika Chin jak i Chińska Republika Ludowa używały określenia Zhonghua jako oficjalnej nazwy. Dlatego też Zhongguo stało się popularną nazwą obu rządów.

W końcu w Changchun

P1010518 (Copy)

Jak położyłem się spać o 23 tak wstałem o 10. No dobrze…nie wstałem a zostałem wyrwany ze snu pukaniem do drzwi, to Johnson – mój nowy szef. Prawdziwy chiński wielkolud – 190 centymetrów wzrostu.

P1010535 (Copy)
Przechodzenie ze stanu sen do stanu gotowy do dnia przychodzi mi dość łatwo. Nie muszę pochłaniać ani ogromnej ilości kawy, ani promieni słonecznych, ani niczego innego. Kawa pomaga, ale woda również się nadaje. Uświadomiłem to sobie rok temu gdy leżąc w szpitalu czytałem Urodzonych biegaczy i autor opisywał że Indianie wstają rano i od razu zaczynają biec.

P1010530 (Copy)

Gdy przez następne trzy miesiące zrywałem się o 4-5 rano w niedzielę by zrobić jakieś dłuższe wybieganie uśmiechałem się do siebie z myślą że wstawanie mam opanowane, teraz pozostała mi jeszcze wytrzymałość i szybkość. Nie wiem czy kiedyś będę biegać jak oni, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie, ale to wstawanie zawsze będziemy mieć ze sobą wspólne.

P1010520 (Copy)
Do podpisania dostałem kontrakt i dowiedziałem się że pierwsze trzy tygodnie września będę dręczyć dzieci w jakiejś szkole, czyli pewnie chińskich gimnazjalistów, po 8-10 godzin tygodniowo, a potem dostanę jeszcze chińskich studentów do dręczenia. Pewnie na transferowanie się z miejsca na miejsce będę tracił mnóstwo czasu, ale spodziewałem się takiego obrotu sprawy. W końcu nie wszędzie może być jak w Jiawang gdzie mogłem sobie spacerkiem podejść do szkoły.
Najbliższych kilka dnia mam spędzić w hotelu, z tymi gustownymi lustrami na sufitach, bo w tym czasie będziemy szukać mieszkania. Tego się nie spodziewałem, ale nic nie poradzę.

P1010549 (Copy)

Prawdę mówiąc kilka rzeczy mi się w tym kontrakcie nie podoba, nadgodziny są śmiesznie nisko płatne, jeżeli nie wyrobię odpowiedniej liczby godzin to mam płacone od godziny, kasa za odwołane zajęcia to śmiech na sali, ale mam to co jest najważniejsze czyli wizę pracowniczą. Trzeba, więc zacisnąć zęby i przetrzymać ten rok, a potem można się przenieść w jakiejś inne miejsce. Lub zostać na lepszych warunkach. Wszystko wyjdzie w praniu.

P1010551 (Copy)

Następny przystanek to fotograf, który zrobił zdjęcia dla policji. Bo tam też trzeba będzie się jeszcze pokulać. Zapewne jutro. Jutro też czeka mnie pierwsza wizyta w szkole, mam tylko nadzieję, że nie będę musiał jeszcze prowadzić prawdziwych zajęć, chociaż i na taką ewentualność lepiej się przygotować. Ciekawe czy dostanę jakiś kompletny gotowy materiał z którego będę uczyć czy też ponownie – wielka improwizacja.

P1010553 (Copy)

Tak bardzo jak lubię improwizować i prowadzić zajęcia według swoich planów tak jednak wolałbym mieć jakąś książkową podkładkę. Po trzech latach mniej więcej wiem co się sprawdza a co nie, ale ciągle nie czuję się na tyle pewnie by samemu układać program nauczania. Coś takiego spotkało mnie na moim pierwszym poważnym kursie w pewnej państwowej placówce. Tam też musiałem napisać program i jeszcze się go musiałem trzymać…No nie dość że sam napiszesz to potem jeszcze musisz sam siebie kontrolować. To też była niemała przygoda. Zwłaszcza te wtorkowe podróże dwoma autobusami do Pyrzowic. A wszystko to w zimę która zaprowadziła mnie do życiówki w maratonie. Dobra, dość. Zaraz idę spisać jakiś plan na jutro a potem pójdę pooglądać okolicę.

 

Czekanie

Tak można podsumować ostatnie dwa dni.
Samolot w Warszawie czekał na mnie, pierwszy raz wzywano mnie na pokład bo włożenie całej elektroniki do plecaka zawsze trochę trwa.

P1010462 (Copy)
Dwanaście godzin na lotnisku w Katarze. Przesiadka w Moskwie kosztowałaby mnie godzin trzydzieści sześć.
Siedem godzin na lotnisku w Pekinie. Bo wyjśce w pekińską noc nie brzmiało zachęcająco dla mojego zmęczonego ciała.

P1010472 (Copy)
Na dokładkę – trzy godziny na dworcu w Pekinie. Na dworcu na którym już byłem ale nie potrafię przypomnieć sobie kiedy i jestem w 100% pewny że gdy spojrzę na wszystkie bilety kolejowe jakie mam nie zobaczę tam stacji Beijing.

P1010482 (Copy)

Rok temu myślałem że jestem na końcu świata i jeszcze godzinę drogi na północ, teraz to już sam nie wiem co myśleć. Bez dwóch zdań jest to najdłuższa podróż transportowa w moim życiu. Rozbijmy to sobie.
Trzy godziny do Warszawy.
Pięć godzin do Doha.
Osiem godzin do Pekinu. No dobrze, dziewięć bo samolot miał jakieś poważne opóźnienie.
Sześć godzin do Changchun.
Godzina do hotelu.

P1010489 (Copy)
Czterdzieści sześć godzin w sumie. Dwadzieścia trzy na czekanie i dwadzieścia trzy podróży. Mam za sobą już dłuższą podróż transportową, ale takie kombo czekania i podróży to dla mnie nowość. Ciało wariuje, jeszcze się nie przestawiło do Chin, na szczęście podróże na wschód są o tyle łatwiejsze że przesuwamy się czasowo do przodu. Powroty do Polski są pod tym względem o wiele gorsze bo czasowo cofniemy się.

P1010492 (Copy)

Kierunek Changchun

Changchun. To miasto będzie przewijać się wielokrotnie na tym blogu przez następny rok, a pewnie i dłużej. Właśnie do niego przeprowadzam się na najbliższy rok szkolny. A w związku z tym wypadałoby trochę je Wam przybliżyć.

Changchun, jest stolicą prowincji Jilin, jednej z bodajże czterech zwanych dongbei czyli północny wschód, bo znajdują się na północnym wschodzie Chin i słyną z zim. Bynajmniej nie dlatego że są krótkie i ciepłe.

Nazwa Changchun oznacza długa wiosna i wywodzi się z języka Dżurdżenów (o nich też przyjdzie mi napisać), samo miasto jest średniej wielkości, zamieszkuje w nim ponad 3 miliony ludzi.

Historia

Wioskę założono na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku. Dokładnie w roku 1889 nadano jej prawa miejskie.

W 1898 zbudowano pierwszą stację kolejową na drodze z Harbinu do Lushun. Dzięki temu Changchun stało się drugi najbardziej zaludnionym miastem w prowincji Jilin. Tereny te należały wtedy jeszcze do Rosji.

W wyniku wojny rosyjsko japońskiej w latach 1904-1905 stacja kolejowa w Changchun była ostatnią stacją na tym terenie która została pod kontrolą Rosji. Kilka kilometrów na południe Japończycy wybudowali nową stację kolejową która była pierwsza stacją na nowej linii.

Tak oto Changchun stało się poważnym węzłem komunikacyjnym między rosyjską koleją wschodnio chińską I japońską koleją południowo mandżurską.  Dzięki temu miasto rozwijało się szybciej niż inne miasta w okolicy.

W 1932 roku stolica Mandżuko, marionetkowego państwa pozostającego pod kontrolą Japonii została przeniesiona z Jilin do Changchun.  Zbudowano tam, będący obecnie muzeum, pałac cesarski. Okres ten nie był zbyt dobry dla mieszkańców tego terenu, źródła mówią o przymusowym poborze do armii japońskiej, obozach pracy, czy brutalnym traktowaniu cywili. Pomimo tego miasto dalej się rozwijało, w całości zostało zaplanowane przez Japończyków.

Miasto zostało zdobyte przez armię czerwoną w 1945 roku, gdzie obozowała do roku 1946. Oddziały KMT rozpoczęło okupację miasta w 1946 i utrzymywało je do 1948 kiedy to po pięciu miesiącach oblężenia zostało zdobyte przez Chińską Armię Wyzwoleńczą. Oblężenie to kosztowało śmierć między stu a trzystu tysięcy ludzi. Informacje o tym okresie w dalszym ciągu nie zostały ujawnione.

Klimat

Wyróżnia się cztery pory roku. Zimy są długie (od listopada do marca) zimne i wietrzne, aczkolwiek suche. Wiosna i jesień są relatywnie krótkie z lekkimi opadami, aczkolwiek najczęściej suche i wietrzne. Lata są długie i ciepłe, rzecz jasna wietrzne. Temperatury ekstremalne wahają się między -33 a 35.

Kuchnia

Żeń-szeń, uznawany za jeden ze skarbów Północno-wschodnich Chin jest często stosowanym dodatkiem. Sławną potrawą jest kurczak w środku którego umieszczony jest żeń-szeń. Kuchnia łączy wpływy koreańskie, z powodu sporej mniejszości koreańskiej, z tradycyjną kuchnią chińską.
Popularne są także jelenie ogony uznawane za afrodyzjak i podawane na wielu weselach.
A z powodu bliskości rzeki Songhua bez problemu można dostać potrawy z rybami.

Święto duchów

Święto duchów znane także jako święto głodnych duchów to jedno z tradycyjnych chińskich świąt. Obchodzi się go piętnastej nocy (czternastej na południu Chin) siódmego miesiąca.

Święto to różni się od święta Qingming  (Święto obchodzone 15 dni po równonocy wiosennej. Najprościej byłoby przyrównać je do dnia Wszystkich Świętych bo przypomina je pod tym względem że w jego trakcie odwiedza się groby przodków.
Nazywane jest również dniem czyszczenia grobów bo właśnie wtedy czyści się groby, ofiaruje się zmarłym jedzenie, herbatę, wino, pali papier przypominający pieniądze. A niektórzy ludzie noszą ze sobą gałążki wierzbowe, lub umieszczają je nad drzwiami/bramami by odgonić złe duchy. To właśnie w ten dzień rozpoczyna się wiosenne oranie, odbywają się różne imprezy, puszcza się latawce, czy odpala petard. Jest również istotne z powodu zbiorów herbaty. Herbata zebrana przed tym świętem jest droższa od tej zebranej po (ale czy w gruncie rzeczy każda nie jest zebrana po i wszystkie prócz jednej będą zebrane przed?-
http://rainreborn.pl/2013/04/interwaly-3), oraz od święta Chung Yeung (o nim jeszcze będzie) tym iż uznaje się iż w jego trakcie zmarli odwiedzają żywych.

Tego dnia Niebo, Piekło i świat żywych otwierają się i zarówno Taoiści jak i Buddyści wykonują rytuały przemieniające i rozgrzeszające zmarłych. Siódmy miesiąc księżycowy jest miesiącem duchów i typowym dla niego jest oddawanie czci przodkom. Do rytuałów należą także ofiary w postaci jedzenia, palenie kadzideł, oraz palenie specjalnego papieru i innych rzeczy. W czasie serwowania wyszukanych obiadów zostawia się miejsca wolne dla zmarłych.

Zarówno wyznawcy chińskiego buddyzmu jak i taoizmu uznają że święto duchów wywodzi się z pism buddyjskich, jednakże wiele z ceremonii wywodzi się z chińskich religii ludowych lub chińskiej tradycji.

Ulambana

Dla wyznawców buddyzmu Mahayana ósmy miesiąc księżycowy jest miesiącem radości. Często piętnasty dzień ósmego miesiąca jest dniem radości dla mnichów buddyjskich. Ma to nawiązywać do radosnego dnia Buddy: gdy żył jego uczniowie medytowali w lesie w czasie pory deszczowej. Trzy miesiące później, piętnastego dnia siódmego miesiąca wyszli z lasu by uczcić zakończenie medytacji i zdać raport Buddy.
Buddyjskie pochodzenie święta sięga historii, która przybyła z Indii a następnie została zaadaptowana do warunków chińskich.

Mnich buddyjski Maudgalyayana zaczął myśleć o swoich rodziców i zastanawiał się co się z nimi stało. Użył swoich zdolności by dowiedzieć się że narodzili się na nowo, jego ojciec narodził się w rzeczywistości bogów, jednakże jego mama odrodziła się w piekle Avici, czyli rzeczywistości głodnych duchów i przyjęła postać głodnego ducha który nie mógł jeść z powodu bardzo chudego przełyku. Została tym duchem ponieważ pożądała pieniędzy i nie udzielała pomocy mnichom buddyjskim którzy ją odwiedzali.

Budda nakazał Maudgalyayanie umieścić jedzenie na czystym talerzu wyrecytować mantrę siedem razy by je pobłogosławić po czym pstryknąć palcami by przywołać ducha i wskazać palcem na czystą glebę. Dzięki temu mama Maudgalyayany narodziła się, jako pies.
Następnym krokiem było ofiarowanie jedzenia i ubrań pięciuset potrzebującym w konsekwencji czego mama narodziła ponownie jako człowiek.

Obrządki religijne

Wyznawcy buddyzmu i taoizmu odprawiają ceremonie mające wyzwolić duchy od cierpień, budowane są ołtarze a księża i mnisi odprawiają odpowiednie rytuały: rzucają ryż i inne pokarmy by rozdzielić je między zmarłych.

W domach pali się kadzidło, a niektóre sklepy zostają zamknięte by uczynić drogi otwarte dla duchów.

Czternaście dni po święcie ludzie puszczają lampiony na wodzie by odprowadzić dusze do odpowiedniego miejsca. Lampiony te stawia się na papierowych łódkach.

JIN CHAN

Jin Chan
Jin Chan, czyli 金蟾, dosłownie złota ropucha, nazwę też można przetłumaczyć jako ropucha pieniężna lub żaba pieniężna.
TO mityczne zwierzę pojawiać miało się tylko w czasie pełni księżyca blisko domostw lub firm zwiastując rychłe przybycie dobrych wieści.
Jedna z chińskich legend mówi o tym że Jin Chan była zachłanną żoną jednego z ośmiu nieśmiertelnych i została zamieniona w ropuchę jako kara za kradzież brzoskwiń nieśmiertelności.
Jin Chu zazwyczaj przedstawia się jako ropuchę z czerwonymi oczami, rozszerzonymi nozdrzami i tylko jedną tylną łapą, powinna siedzieć na kupce tradycyjnych chińskich pieniędzy a w pysku powinna trzymać pieniądz. Ropusze często towarzyszy Liu Hai, żyjący w dziesiątym wieku chiński alchemik który poznał sekret nieśmiertelności.
Według wierzeń Feng Shui Jin Chan przyciąga i chroni bogactwo oraz chroni przed niepowodzeniem. Według tych wierzeń posążek Jin Chan nigdy nie powinien być skierowany w stronę głównych drzwi (na zewnątrz), oraz nigdy nie powinien być w łazience, sypialni, jadalni lub kuchni.

Katar

Pierwsze zderzenie z Katarem to faktycznie zderzenie bo
uderzyła mnie prosto w twarza fala ciepła. Pierwsze co pomyślałem że
to od samolotu boprzecież tu nie może być aż tak ciepło, a jednak
jest. 34 stopnie to nie zawszete same 34 stropnie.
Lotnisko w Doha jakie jest to widać na zdjęciach, to co ciśnie się na
usta jko najlepszy opis to centrum handlowe bo o ile gdzies indziej te
bezcłówki są przynajmniej schowane w czymś co ma przypominać sklepy
tak tutaj stoją zupełnie otwarcie.
Czasem cięzko jest zabić 12 godzin, zwłaszcza gdy trzeba to zrobić w
nocy. Pozornie wydawałoby się że nie ma w tym nic trudnego, ale tylko
pozornie. Cięzko spać gdy oczy nie chca się zamknąć, z boku ciągle
ktoś mówi next passenger please, a po godzinie każą Ci się przenieść
bo zamykają bramę. Takie przymusowe przesiedlenia nigdy nie kończą się
dobrze, czasem towarzyszy im jakaś ideaologia, a czasem jedynie
niechęć władzy do konkretnej ludności (co w sumie tez się często
podpina pod ideologię). W moim przypadku było o tyle dobrze że z
miejsca gdzie klimatyzację ktoś podkręcił do okolic 14-16 stopni (lub
jakiegoś odpowiednika by była tak właśnie odczuwalna) przeniosłem się
do miejsca w którym było trochę cieplej i udało złapać mi się kilka
godzin snu.
Oczywiście musi być o toaletach – tak przepłnionych ludźmi toalet nie
widziałem na żadnym lotnisku, widziałem na kilku dworcach w Chinach
ale to dlatego że tam, jeżeli w ogóle jest toaleta, to jest tylko
jedna. W Pekinie jest pod tym względem lepiej i rozpieszczają kilkoma
kibelkami na dworcach. A ilosc kibelkow na lotnisku w Pekinie moze
wywolac zawroty glowy.
Za 2 godziny odlatuje samolot do Pekinu i chciałbym napisać że to
ostatnia część podróży, ale potem czeka mnie jeszcze pociąg do
Changchun. Docelowo mam tam być około 21, a jak będzie to się okaże.

Przerwa

Następna notka z Chin pojawi się gdzieś pod koniec sierpnia.
Możliwe, że po drodze pojawią się jakieś notki z Polski, ale tego obiecać nie mogę.

W każdym razie mam nadzieję, że się Wam dobrze czytało tych ostatnich kilkanaście wpisów i udaliście się do galerii by obejrzeć zdjęcia.

A skoro znikam na miesiąc to odpowiem na kilka pytań z wyszukiwarek

‘taobao dla odbiorców zagranicznych’ – gdy dogadasz się ze sprzedawcą żeby wysłał do Polski to trzeba będzie jeszcze zapłacić a nie ma innej opcji niż użycie chińskiego banku.

‘jak rozrobić tusz w kamieniu do pieczęci ‘ – nalewamy wody do kamienia do pieczęci, możemy dosypać trochę soli, po czym stawiamy tusz i dociskając do dołu kręcimy dopóki woda nie zmieni koloru na taki który nas interesuje

‘CZY WYMIENIE KORONY NORWESKIE NA CHINSKIM LOTNISKU W PEKINIE’ – TAK, ALE PO BARDZO KIEPSKIM KURSIE

Słowo na sobotę

Chciałbym tylko zakomunikować że wróciłem i stopniowo wrzucam zdjęcia do galerii.
Możecie zacząć już je przeglądać oczywiście.

Co do notek to bęzie ich całkiem sporo, ponad 20 i nie wiem jeszcze czy wrzucać je od razu czy dzień po dniu…
Spodziewajcie się pierwszej w poniedziałek.

A tym czasem, udanego weekendu.

Święto smoczych łodzi

Lub festiwal Duanwu, czy też podwójnych piątek (雙五節).  Święto odgórnie ustalone w Chinach jako dzień wolny od pracy, obchodzone także w innych krajach Azji Wschodniej. Dwóch piątek bo obchodzi się go w piątym dniu piątego miesiąca kalendarza chińskiego.

Ogólnie
Uważa się, że słońce świeci najmocniej w okolicach równonocy letniej, gdy dzień na północnej półkuli trwa najdłużej. Słońce, podobnie jak chiński smok, reprezentuje energię męską, a księżyc, jak i feniks, energię żeńską. Równonoc letnia jest uważana za okres szczytowy energii męskiej, a równonoc zimowa jako szczyt energii żeńskiej. Dlatego też w czasie gdy dzień jest najdłuższy kojarzy się nam smok.

A skąd to się wzięło?

Uważa się że wszystko zaczęło się w starożytnych Chinach (poważnie?). Istnieje wiele teorii, mitów, oraz tradycji ludowych jednak współczesne obchody są blisko powiązane z samobójstwem poety  Qu Yuana w roku 278 p.n.e..

POETY!?

Qu Yuan (340-278 p.n.e.) pochodził z rodziny królewskiej Chu i jak na dobrze urodzonego przystało był wysokiej rangi urzędnikiem. Jednakże gdy król zdecydował się sprzymierzyć z coraz silniejszą dynastią Qin Qu powiedział basta co kosztowało go pozycję i oskarżenie o zdradę. Przebywając na wygnaniu pisał sporo poezji, a dwadzieścia osiem lat później został złapany. W akcie desperacji skoczył do rzeki Miluo. Piąty dzień, piątego miesiąca kalendarza chińskiego.
Mówi się, że mieszkańcy okolicznych wiosek, którzy go podziwiali rzucali do rzeki trójkątne pierożki ryżowe owinięte w liście bambusa by ryby jadły je zamiast Qu Yuana. To, podobno, dało początek zongzi czyli pierożkom ryżowym. Podobno uderzano też w rzekę wiosłami by odgonić ryby. Co, podobno, dało początek wyścigom łodzi.

Oczywiście to nie wszystko, był jeszcze…

Wu Zixu

Na byłym terytorium kraju Wu ten festiwal upamiętnia Wu Zixu (umarł w 484 roku p.n.e.), który był wiernym doradcą ignorowanym przez króla co doprowadziło do upadku królestwa. Wu Zixu został zmuszony do popełnienia samobójstwa przez króla Fuchai a jego ciało zostało wrzucone do rzeki piątego dnia piątego miesiąca.

Cao E

Chociaż teoria związana z Qu Yuan jest najpopularniejsza to w północno-zachodniej części Zhejiang upamiętnia się Cao E (130-143), która była córką szamana nadzorującego ceremonie w tej prowincji. W 143 gdy nadzorował ceremonię przypadkiem wpadł do wody, a ona wskoczyła za nim by go znaleźć. Po pięciu dniach odnaleziono ich ciała. W 151 wzniesiono świątynię upamiętniającą jej poświęcenie.

A co się robi?

Tradycyjnie to się je (no i robi) zongzi czyli te ‘pierogi’ ryżowe, pije wino (ale nie doszukałem się jak jego nazwę tłumaczy się na polski), no i oczywiście jest to czas na wyścigi smoczych łodzi.

Do tego wiesza się obrazy ZHong  Kui (mitycznego stróża), chodzi na spacery, oraz nosi perfumowane worki z lekarstwami. Tradycyjnie próbuje się też postawić jajko na czubku równo w południe. Wszystko to miało zapobiec chorobom i polepszyć jakość życia.