Czekanie

Tak można podsumować ostatnie dwa dni.
Samolot w Warszawie czekał na mnie, pierwszy raz wzywano mnie na pokład bo włożenie całej elektroniki do plecaka zawsze trochę trwa.

P1010462 (Copy)
Dwanaście godzin na lotnisku w Katarze. Przesiadka w Moskwie kosztowałaby mnie godzin trzydzieści sześć.
Siedem godzin na lotnisku w Pekinie. Bo wyjśce w pekińską noc nie brzmiało zachęcająco dla mojego zmęczonego ciała.

P1010472 (Copy)
Na dokładkę – trzy godziny na dworcu w Pekinie. Na dworcu na którym już byłem ale nie potrafię przypomnieć sobie kiedy i jestem w 100% pewny że gdy spojrzę na wszystkie bilety kolejowe jakie mam nie zobaczę tam stacji Beijing.

P1010482 (Copy)

Rok temu myślałem że jestem na końcu świata i jeszcze godzinę drogi na północ, teraz to już sam nie wiem co myśleć. Bez dwóch zdań jest to najdłuższa podróż transportowa w moim życiu. Rozbijmy to sobie.
Trzy godziny do Warszawy.
Pięć godzin do Doha.
Osiem godzin do Pekinu. No dobrze, dziewięć bo samolot miał jakieś poważne opóźnienie.
Sześć godzin do Changchun.
Godzina do hotelu.

P1010489 (Copy)
Czterdzieści sześć godzin w sumie. Dwadzieścia trzy na czekanie i dwadzieścia trzy podróży. Mam za sobą już dłuższą podróż transportową, ale takie kombo czekania i podróży to dla mnie nowość. Ciało wariuje, jeszcze się nie przestawiło do Chin, na szczęście podróże na wschód są o tyle łatwiejsze że przesuwamy się czasowo do przodu. Powroty do Polski są pod tym względem o wiele gorsze bo czasowo cofniemy się.

P1010492 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.