W końcu w Changchun

P1010518 (Copy)

Jak położyłem się spać o 23 tak wstałem o 10. No dobrze…nie wstałem a zostałem wyrwany ze snu pukaniem do drzwi, to Johnson – mój nowy szef. Prawdziwy chiński wielkolud – 190 centymetrów wzrostu.

P1010535 (Copy)
Przechodzenie ze stanu sen do stanu gotowy do dnia przychodzi mi dość łatwo. Nie muszę pochłaniać ani ogromnej ilości kawy, ani promieni słonecznych, ani niczego innego. Kawa pomaga, ale woda również się nadaje. Uświadomiłem to sobie rok temu gdy leżąc w szpitalu czytałem Urodzonych biegaczy i autor opisywał że Indianie wstają rano i od razu zaczynają biec.

P1010530 (Copy)

Gdy przez następne trzy miesiące zrywałem się o 4-5 rano w niedzielę by zrobić jakieś dłuższe wybieganie uśmiechałem się do siebie z myślą że wstawanie mam opanowane, teraz pozostała mi jeszcze wytrzymałość i szybkość. Nie wiem czy kiedyś będę biegać jak oni, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie, ale to wstawanie zawsze będziemy mieć ze sobą wspólne.

P1010520 (Copy)
Do podpisania dostałem kontrakt i dowiedziałem się że pierwsze trzy tygodnie września będę dręczyć dzieci w jakiejś szkole, czyli pewnie chińskich gimnazjalistów, po 8-10 godzin tygodniowo, a potem dostanę jeszcze chińskich studentów do dręczenia. Pewnie na transferowanie się z miejsca na miejsce będę tracił mnóstwo czasu, ale spodziewałem się takiego obrotu sprawy. W końcu nie wszędzie może być jak w Jiawang gdzie mogłem sobie spacerkiem podejść do szkoły.
Najbliższych kilka dnia mam spędzić w hotelu, z tymi gustownymi lustrami na sufitach, bo w tym czasie będziemy szukać mieszkania. Tego się nie spodziewałem, ale nic nie poradzę.

P1010549 (Copy)

Prawdę mówiąc kilka rzeczy mi się w tym kontrakcie nie podoba, nadgodziny są śmiesznie nisko płatne, jeżeli nie wyrobię odpowiedniej liczby godzin to mam płacone od godziny, kasa za odwołane zajęcia to śmiech na sali, ale mam to co jest najważniejsze czyli wizę pracowniczą. Trzeba, więc zacisnąć zęby i przetrzymać ten rok, a potem można się przenieść w jakiejś inne miejsce. Lub zostać na lepszych warunkach. Wszystko wyjdzie w praniu.

P1010551 (Copy)

Następny przystanek to fotograf, który zrobił zdjęcia dla policji. Bo tam też trzeba będzie się jeszcze pokulać. Zapewne jutro. Jutro też czeka mnie pierwsza wizyta w szkole, mam tylko nadzieję, że nie będę musiał jeszcze prowadzić prawdziwych zajęć, chociaż i na taką ewentualność lepiej się przygotować. Ciekawe czy dostanę jakiś kompletny gotowy materiał z którego będę uczyć czy też ponownie – wielka improwizacja.

P1010553 (Copy)

Tak bardzo jak lubię improwizować i prowadzić zajęcia według swoich planów tak jednak wolałbym mieć jakąś książkową podkładkę. Po trzech latach mniej więcej wiem co się sprawdza a co nie, ale ciągle nie czuję się na tyle pewnie by samemu układać program nauczania. Coś takiego spotkało mnie na moim pierwszym poważnym kursie w pewnej państwowej placówce. Tam też musiałem napisać program i jeszcze się go musiałem trzymać…No nie dość że sam napiszesz to potem jeszcze musisz sam siebie kontrolować. To też była niemała przygoda. Zwłaszcza te wtorkowe podróże dwoma autobusami do Pyrzowic. A wszystko to w zimę która zaprowadziła mnie do życiówki w maratonie. Dobra, dość. Zaraz idę spisać jakiś plan na jutro a potem pójdę pooglądać okolicę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.