Zero

P1140685 (Copy)

W porcji dzisiejszych słówek było lingxia czyli poniżej zera. Wygląda to o tak零下. Pierwszy znak oznacza zero, a drugi poniżej. Tak oto mamy mniej niż zero. Oczywiście stosuje się to by powiedzieć jaka jest temperatura na dworze.

P1140687 (Copy)

Pisałem to zero i dotarło do mnie że chyba nigdy na to nie zwróciłem Waszej uwagi, a moją uwagę zwróciło to wielokrotnie, dlatego też zdecydowałem się podzielić.

P1140689 (Copy)

Na świecie mamy kilka systemów zapisu liczb. Ten stosowany przez nas, popularnie nazywany arabskim chociaż poprawnie to indyjski, jest najbardziej popularny i akceptowany na całym świecie. To w ogóle zdumiewające że zgodziliśmy się stosować ten sam system zapisu, a języków ciągle mamy na pęczki. Dobrze że z tymi numerkami nie jest jak z systemem metrycznym, bo dopiero mielibyśmy problemy.

P1140693 (Copy)

Jedną z cyfr jest powszechnie znane i lubiane zero, wygląda ono o tak 0. Każdy z nas widział zero wielokrotnie, każdy z nas je akceptuje i nie ma problemu z odczytaniem.

P1140694 (Copy)

Chiński system liczbowy wygląda o tak: 一二 三西五六七八九 十 百千万亿, czyli 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 100 1000 10000 100000000.
11 to 十一, czyli 10 i 1.
2222 zapisane jako rok to  二二二二, jako numer to 二千二百二十二.
Czyli nic skomplikowanego, sami przyznacie.

P1140695 (Copy)

Ciekawostka, jak dla mnie, zaczyna się gdy pojawia się zero. A pojawia się, bo z jakiegoś powodu Chińczycy lubują się w stawianiu tablic pamiątkowych na mostach. To jakaś mania by stawiać kamień z datą oddania mostu do użytku.
I tak możemy mieć przykładowo 一九九九, czyli 1999. I nie ma problemu. Wszystko zapisane tak że trzeba znać chiński zapis cyfr.

P1140697 (Copy)

A teraz spójrzmy na to jak zapisuje się rok 2012: 二〇一二.
Skąd ta zmiana? Dlaczego zero zapisuje się w systemie arabskim podczas gdy wszystkie inne cyfry zapisuje się w systemie chińskim?

P1140702 (Copy)

Z prostej przyczyny. By napisać zero, trzeba zrobić trzynaście pociągnięć pędzlem. Trzynaście!
Drugie w kolejności ilości pociągnięć, czyli trudności, jest sto, do napisania którego potrzeba aż sześciu pociągnięć.

P1140704 (Copy)

Dlatego też nie ma nic dziwnego w tym że nikomu nie chce się tych trzynastu pociągnięć robić, skoro można zrobić jedno które w dodatku wyjdzie taniej. Ot praktyczne podejście.

Wielkie litery

O tym że podczas mojego pierwszego roku tutaj zaskoczyło mnie wiele rzeczy nie muszę nikomu przypominać. Właściwie to możemy te rzeczy podzielić na trzy kategorie: te które mnie już nie zaskakują, te które mnie nie przestają zaskakiwać i te które wydawały się być szczególne dla Jiawang.

Do tej ostatniej kategorii należał smażony na głębokim oleju bób. Należą do nich dalej restauracje bez menu tuż pod blokiem, bo tutaj takich nie uświadczyłem. Ba, nie tylko tutaj, ale nigdzie w Chinach tego nie widziałem, a przecież trochę już w tym kraju jestem i jakiś tam jego kawałek odwiedziłem.

Jedną z takich rzeczy o których zapomniałem jest to że chińscy uczniowie mają okropne problemy z odczytywaniem wielkich liter. Powiedziała mi o tym kiedyś Lydia. Powiedziała bo moje pismo dwa lata temu było paskudne i wszystko starałem się pisać wielkimi literami. A uczniowie nie potrafili tego odczytać.

Potem Wang Qie napisała mi dwa listy, jeden z wielkich liter, a drugi normalnie.

A ja postanowiłem wyjść uczniom naprzeciw i zacząłem pisać normalnie. Zmieniłem też sposób pisania jedynki (musiałem zrezygnować z daszka), czwórki (od teraz ma dziurę na głowie) i siódemki (już nie jest przekreślona). Wszystko po to by było Im łatwiej.

Piszę o tym, bo ostatnie kilka dni przypomniały mi o tym fakcie. O ile mogłem zrozumieć problemy piętnastolatków, tak w przypadku studentów roku trzeciego jest to już dziwne, ale skoro problem istnieje to należy być wyrozumiałym.

Problem nie wyniknął z mojej winy, a z winy książki z której korzystamy. Po raz pierwszy zauważyłem że studenci przepisują sobie nazwy napisane wielkimi literami. Robią pod nimi adnotacje zapisując wszystko małymi.

Trafiłem kiedyś na artykuł mówiący że teksty pisane jedynie przy użyciu wielkich liter czyta się znacznie wolniej. Nie mam pojęcia, sam tego nie odczuwam, ale widzę że moi uczniowie i studenci naprawdę mają z tym problem. Nawet nie chodzi o szybkość, ale o fakt że idzie Im to jak po grudzie. A wydawałoby się że to przecież tylko wielkie litery…

Feedback

P1140668 (Copy)

Niestety nie mam w Polsce ładnie brzmiącego odpowiednika do słowa feedback¸a moim zdaniem komentarz nie oddaje tego co chcę powiedzieć. Komentarz jest za prosty jak dla mnie. Feedback to owszem komentarz związany z tym co ktoś powiedział, coś zrobił, taka odpowiedź na to, udzielenie informacji na temat wypowiedzi. Coś co kryje się pod pytaniem co o tym myślisz?

P1140672 (Copy)

Jest to coś co każdy nauczyciel powinien mieć obcykane. Każdy uczeń powinien być na bieżąco informowany o swoich postępach, powinien wiedzieć co robi dobrze, a co powinien jeszcze poprawić. Feedback to coś znacznie więcej niż rozpisanie ile punktów zdobyłeś na sprawdzanie i ich podliczenie, to wyjaśnienie dlaczego dostałeś tyle, co zrobiłeś dobrze a czego powinieneś się jeszcze douczyć.

P1140674 (Copy)

Tyle teorii bo w praktyce kto ma na to czas? Na pewno nie ludzie sprawdzający kilkadziesiąt prac pisemnych. Poza tym…no bądźmy szczerzy, po co uczniowi wiedza o tym że musi się douczyć jeszcze czegoś z przedmiotu który jest dla niego kompletnie nieprzydatny, jest typową zapchaj dziurą i uczył się tylko po to by zaliczyć sprawdzian?

P1140675 (Copy)

Moim zdaniem takie właśnie myślenie sprawia że wielu nauczycieli zapomina o udzieleniu uczniom komentarzy na temat Ich pracy. Jestem pierwszy do przyznania się że w Changchun nie udzielałem ich nikomu kto o nie nie prosił. Nie czułem takiej potrzeby.

P1140676 (Copy)

Nie potrafię przypomnieć sobie by ktoś udzielał mi wskazówek w czasie mojej edukacji odnośnie tego co powinienem jeszcze doczytać, a co już opanowałem i przyznam uczciwie że gdyby ktoś poświęcił temu trochę więcej czasu to może byłbym lepszym uczniem. Tyle że tak jak mówię, kto ma czas na to wszystko?

P1140677 (Copy)

Ja mam, przynajmniej teraz. Dlatego też staram się studentom udzielać informacji na temat tego co już potrafią, a nad czym jeszcze muszą popracować. Może i czasem mnie nie rozumieją, ale uważam że te kilka dodatkowych minut spędzonych z nauczycielem pokazuje Im że nie są jedynie numerkami w dzienniku, że oceny nie biorą się z kosmosu i to Oni są za nie odpowiedzialni, oraz przede wszystkim że mi na Nich zależy.

P1140680 (Copy)

Ja też nad jednym muszę popracować.  Najpierw powiedzieć wszystkim że zdali i podać oceny, a potem dopiero opowiadać, bo dzisiaj dotarło do mnie że to jest ważniejsze od feedbacku.

Sprzątanie

Podobno mój obecny koledż, jest jedynym w Chinach (to na pewno gruuuba przesada bo mówią mi tak studenci, a Oni mają tendencję do przesadzania, zwłaszcza gdy mówią o czymś za czym nie przepadają i chcą pokazać jak bardzo cierpią, ale my mamy tyyyyyyyle do nauki) w którym to studenci sprzątają zarówno kampus jak i klasy.

To rozwiązuje zagadkę dręczącą większość z Was pod tytułem dlaczego w tych klasach jest tak brudno? No jest brudno bo od tego roku studenci nie mają już swoich klas, więc to studenci a nie nauczyciele muszą chodzić do klas. Z tego też powodu nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za sprzątanie.

W każdym budynku jest co najmniej dwóch panów zajmujących się…nie mam pojęcia czymś, z tego co wywnioskowałem zajmują się krzyczeniem na studentów gdy chcą korzystać z windy, chodzeniem po korytarzu i oglądaniem klas, oraz siedzeniem w kanciapie i patrzeniem w telewizor w którym widać obraz z kamer znajdujących się w każdej klasie.

W poniedziałek jeden z tych Panów przyszedł i nakrzyczał na studentów że jest w sali brudno i mają posprzątać. No tak jest brudno, ale nie posprzątali. Dość powiedzieć że tam nikt nie sprząta, ławki zawalone są chusteczkami, stoliki są zakurzone co doskonale widać pod światło, a tablice nigdy nie są ścierane, chyba że ktoś ma tam zajęcia i je zetrze.
W zeszłym tygodniu studenci poszli do administracji by zwrócić uwagę na brud w innej sali, ale nikt nie poczuł się do odpowiedzialności by coś z tym zrobić. Jak była brudna tak jest brudna.

Kampus jest czyszczony codziennie. Każdego poranka po ceremonii wciągnięcia flagi pierwszoroczniaki chodzą z miotłami, koszami i szufelkami. Zbierają liście, śmieci, przerzucają ziemię z jednej strony na drugą i strasznie mi przeszkadzają w bieganiu, ale trudno, jest to coś z czym muszę się pogodzić. Wolę przemykać między sprzątającymi pierwszoroczniakami niż przeciskać się przez rzesze studentów udających się na zajęcia, lub przeskakiwać przez kupki śmieci za akademikami.

Chyba rozumiem już dlaczego praktycznie wszędzie są postawione jakieś blokady w oknach uniemożliwiające otworzenie ich całkowicie. Bo tam gdzie tak nie jest aż roi się od syfu wyrzucanego przez okna. Począwszy od pustych kubków jednorazowych, poprzez resztki jedzenia, opakowania po jedzeniu, na butach skończywszy.

Testy

P1140629 (Copy)

Największą zaletą testów ustnych jest dla mnie bezpośredni kontakt z uczniem. Pozwala mi on zadać jakieś dodatkowe pytania, tak na wypadek gdybym był niepewny co do Jego/Jej obecnego stanu wiedzy.  Sprawdziany pisemne nie dają mi tego luksusu. O ile z pytań otwartych jeszcze coś można wywnioskować, o tyle z pytań zamkniętych nie da się już nic wyczarować.

P1140631 (Copy)

Dlatego lubię testy ustne. Oczywiście nie sprawdzę nimi wszystkiego, do sprawdzania znajomości trudnych zagadnień gramatycznych nie nadają się w ogóle. Są również kiepskim rozwiązaniem w przypadku sprawdzania rozumienia tekstu słuchanego czy czytanego i generalnie to średnio można nimi sprawdzić dokładność językową, czyli to na czym zależy nam na wyższym poziomie biegłości.

P1140634 (Copy)

Za to świetnie sprawdzają się w przypadku sprawdzania płynności, czy tego czy potrafimy przekazać wiadomość. Nawet jeżeli pomylimy wymowę, jeżeli pokićkają się nam struktury gramatyczne, to zawsze może nas uratować słownictwo. A nawet jeżeli nie znamy dokładnych słów to możemy sobie poradzić używając prostszych odpowiedników.

P1140635 (Copy)

I to jest coś na co kładę największy nacisk. Owszem, dręczę czasem moich studentów wymową, ale osobiście czuję że z moimi brakami nie jestem najlepszą osobą do tego zadania, czasem zwrócę Im uwagę na jakieś błędy gramatyczne (raczej w przypadku tych prostszych, w przypadku których wiem że mnie zrozumieją, bo tłumaczenie tych trudniejszych jest bezcelowe z chociażby jednego powodu – użyją ją może ze dwa razy w życiu, a nawet z błędem zostaną zrozumiani), ale przede wszystkim chcę by znali jak najwięcej słów.

P1140636 (Copy)

Wychodzę z założenia że na takim poziomie na jakim najważniejsze jest dla Nich słownictwo. Bo Oni wszyscy mówią tak samo i każdy nauczyciel z zagranicy może jak z rękawa sypać zdaniami które chińscy nauczyciele uwielbiają i wbijają tym ludziom od pierwszego dnia nauki. Dlatego każdą lekcję zaczynam od sprawdzenia zadania domowego , a potem od wprowadzenia nowego słownictwa.

P1140639 (Copy)

A potem to słownictwo sprawdzam w czasie testów. I tutaj wychodzą już różne kwiatki. Czasem okazuje się że w stresie czegoś zapomnieli, zdarza się, że coś się Im pomyliło, podobnie, a czasem niestety że się nie nauczyli. Na razie jednak jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Do tej pory tylko jeden student zebrał mniej niż 60%, czyli jesteśmy na dobrej drodze do tego by wszyscy zaliczyli.

P1140642 (Copy)

P1140644 (Copy)

Hey handsome boy

P1140605 (Copy)

Po podrywających mnie chłopakach przychodzi pora na podrywające mnie dziewczyny.  Tak dla odmiany.
Skończyłem wcześniej pierwsze zajęcia i poszedłem biegać.

P1140607 (Copy)

By zmusić mięśnie i mózg do innego wysiłku zamiast kręcenia kółek w ilości cztery postanowiłem pokręcić kółka w ilości dwa, a żeby liczba kilometrów się zgadzała musiałem te kółka trochę wydłużyć, dlatego też zmieniłem trasę.

P1140611 (Copy)

Trochę wokół akademików, trochę wokół mieszkań pracowników gospodarczych, wokół jeziora, które jest obecnie przebudowywane i znowu na standardowe kółeczko wokół budynków koledżu. Czyli pętelka wychodziła około sześciu kilometrów z malutkim hakiem.

P1140613 (Copy)

I tak sobie kręcę te pierwsze kółeczko gdy nagle słyszę: Hey handsome boy! I nawet się nie obracam bo bieg jest ważniejszy. Tylko w środku mnie kłuje bo po raz kolejny jestem zabawką, obcokrajowcem sprowadzonym do zabawiania, nie do nauczania.

P1140615 (Copy)

Oczywiście jestem nią już trzeci rok, ale w Jiawang nigdy nie dawano mi tego odczuć. A tam zabawką byłem najbardziej. Wszyscy się ze mną witali, krzyczeli hello z oddali, dzieciaki się ze mną bawiły, ale tam mi to absolutnie nie przeszkadzało. Tam moim zadaniem było bawić się z dzieciakami, a potem dopiero uczyć.

P1140616 (Copy)

W Changchun miało być inaczej, bo to college i było, ale tam nikt mnie nie traktował jako nauczyciela…chociaż u Chrisa było inaczej. Tam były zajęcia gdzie mogłem z siebie robić zabawkę i dzieciakom to pasowało, a były zajęcia w czasie których byłem poważnym nauczycielem i było dobrze. Dało się te dwie opcje połączyć.

P1140620 (Copy)

Tutaj…no niby jestem poważnym nauczycielem, ale co z tego skoro ciągle pojawiają się takie hasła?
Daleko mi od kręcenia filmu takiego jak ten:

https://www.youtube.com/watch?v=b1XGPvbWn0A

ale są pewne granice przyzwoitości. Tak naprawdę to ten kraj już nie jest rozwijający się, to tylko ludzie muszą do niego dorosnąć.

P1140622 (Copy)

I naprawdę nie mam problemów z byciem taką reklamówką dla szkoły, kimś kto sprowadza do niej studentów, ale wolałbym być nią ponieważ jestem dobrym nauczycielem, a nie dlatego że jestem nauczycielem z zagranicy.

P1140624 (Copy)

Kurierzy

P1140570 (Copy)

W Chinach firm kurierskich jest od cholery. Chociaż w Polsce też jest ich trochę. Powiedziałbym jednak że w Polsce więcej. Część dużych, część mniejszych, jednak z reguły wszystkie dostarczają wszędzie.  Fajnie byłoby napisać też wszystko ale to byłoby nadużycie.

P1140592 (Copy)

Przykładowo nie zawsze wezmą się za wysyłanie noży czy innych ostrych narzędzi jeżeli nie są w oryginalnym opakowaniu. Nie zawsze znaczy tyle że wezmą ale trzeba się naprosić i nie poleci a pojedzie paczka samochodem. Drugą sprawą jest potrzeba sprawdzania tego co jest w paczce.

P1140565 (Copy)

Rok temu gdy wysyłałem do June kisiel pocztą Pani z okienka otwarła kopertę i powiedziała że takie coś musi iść EMSem. Wyobrażacie co by się działo w Polsce gdyby w kopertach mogły być tylko listy i inne papiery, a wszystko inne musi iść albo kurierem albo w paczce?

P1140594 (Copy)

Przecież sami by na siebie ukręcili sznur. A tutaj ani nikomu nie przeszkadza że ktoś do paczki zagląda (rany…) ani że nie wszystko można wysłać tak jak się chce.

P1140575 (Copy)

Ludzie do wszystkiego potrafią się przyzwyczaić. Ja się powoli przyzwyczajam do tego miejsca, coraz mniej mnie tu złości, ale to nie jest taki marazm jak w Changchun, zaczynam dostrzegać pozytywne strony mieszkania tutaj.

P1140569 (Copy)

Nie ma ich może wiele, ale jednak jakieś są, a skoro je dostrzegam to znaczy że łatwo mi się stąd ruszyć nie będzie za rok. Nawet nie jest powiedziane czy się ruszymy, bo możemy przecież zostać…zobaczymy jak to będzie…

P1140568 (Copy)

Dzisiaj chciałem rozszarpać jednego ze studentów. Grupa jakaś taka ospała była, poświęciłem blisko trzydzieści minut na tłumaczenie kierunków. A On spał. Najzwyczajniej w świecie spał. Jako że ustaliłem z Nimi na pierwszych zajęciach że gdy są śpiący to mają nie przychodzić na zajęcia postanowiłem owego studenta zapytać o wskazanie drogi.

P1140590 (Copy)

Nie wskazał. Wydukał po chińsku bu hui, czyli nie potrafię. I tutaj nie wytrzymałem. Podniosłem głos, jeszcze nie krzyczałem, ale dałem poznać że nie jestem zadowolony i że nie tak się umawialiśmy.  Zobaczymy co to będzie dalej.

P1140576 (Copy)

W piątki mam też taką ciekawą grupę składającą się z 50 osób, a nigdy na zajęciach nie mam więcej niż 15. Powinno być około 25 osób co zajęcia. Ciekawi mnie jak to będzie wyglądać za tydzień.

P1140577 (Copy)

Przestało być zimno

Przynajmniej na jeden dzień. A może poranek?

Postanowiłem wstawać o pięć minut wcześniej. Niby niewiele, ale różnica kolosalna.  Dzięki temu gdy wychodzę z rana pobiegać jest jeszcze ciemno. Ciemno że oko wykol można powiedzieć. Jedynie przemykają się jakieś cienie.

Chociaż dzisiaj cieni nie było, dzisiaj ktoś wpadł na pomysł by w końcu zapalić te wszystkie latarnie. Tak, latarń jest na kampusie od cholery, gorzej jest z ich wykorzystaniem.  Bo to że coś jest nie znaczy że można tego używać. Czasem są rzeczy robione tylko na pokaz.

Zmieniając temat. Potwierdziło się że semestr dla mnie kończy się po tygodniu osiemnastym. Tydzień osiemnasty jest między piątym a dziewiątym stycznia.  Czyli spoko. Problemem jest za to tydzień siedemnasty bo w jego trakcie wypada nowy rok. A jak jest nowy rok to nie ma zajęć, podobno nie ma ich nawet być drugiego stycznia, ale tego nie jestem pewny. Czy to oznacza że egzamin końcowy mam zrobić dla jednej grupy w tygodniu piętnastym? Czy może umówić się z Nimi na tydzień dziewiętnasty? No właśnie…

Paczka w końcu dotarła, co ciekawe po tym jak June zwróciła uwagę sprzedawcy paczka dopiero wyszła z magazynu w Jego mieście. Wyglądało to trochę tak jakby albo faktycznie jej nie wysłał a jedynie wprowadził numer nadania, albo jakby ją wysłał ale ona siedziała sześć dni na magazynie i nikt o niej nie pamiętał. Teraz to już zresztą nieważne, doszła i to jest najważniejsze.

Drugi wieczór z rzędu padało. Tak nagle, jakby z niczego zaczęło padać. Kap, kap i raz jeszcze kap. A potem to już się rozpadało na dobre. Deszcz jest super, ale zimowy, niezapowiedziany deszcz, nie jest już taki fajny. Zwłaszcza gdy jest zimno i człowiek powinien siedzieć w mieszkaniu i się wygrzewać w ciepełku.

Ciepełku bo tu oczywiście ogrzewania żadnego nie ma, przynajmniej na razie. Kaloryfery są, więc pewnie wkrótce pójdą w ruch.

Garbaty dzień

Te środy są dobijające tylko z powodu English Corner. Chociaż nie powiem, dzisiaj akurat było ciekawie. Mogłem spokojnie porozmawiać z trzema studentkami, z których jedna wypaliła w pewnym momencie: my jako kobiety mamy tyle rzeczy do wzięcia pod uwagę w przypadku małżeństwa, czy mężczyzna ma samochód, mieszkanie…a ja się tylko starałem gryźć w język.

Tak naprawdę Chinki są w mega komfortowej sytuacji. Jest Ich nieporównywalnie mniej niż mężczyzn i to o Nie Oni muszą zabiegać, a nie odwrotnie. To dla Nich faceci zapierdzielają w pracy. No dobrze, nie dla Nich, a bardziej dla swoich rodzin by wstydu nie przynieść i pokazać że mogą założyć rodzinę.

W kraju środka to wszystko jest takie pokiełbasione. Ludzie traktują małżeństwo jako punkt prawie kulminacyjny w życiu, punktem kulminacyjnym ma być dziecko.
Dostać się na studia – mieć dobrą pracę – wziąć ślub – mieć dziecko – 40 lat pracy – emerytura – śmierć. Tyle tylko że o tych trzech ostatnich nikt nie myśli, wszyscy skupiają się na tych czterech pierwszych. Nikt nie zastanawia się nad tym że ślub i dziecko to nawet nie połowa Ich życia. A co z resztą?

Czasem w język się nie gryzę bo Oni też się nie gryzą. Dzisiaj jeden ze studentów wypalił prosto z mostu czy jesteś żonaty. Dopiero studentki Mu uświadomiły że to nietakt. To trochę tak jakby pierwszy raz w życiu zobaczył obcokrajowca i musiał się o to zapytać. Rany…

Wstałem dzisiaj pięć minut wcześniej i muszę przyznać że ciekawie biega się w ciemnościach po kampusie. Nie to że pusto, ale ciemno. Ludzi mimo wszystko widać, ale jakoś tak…no nieszczególnie wyraźnie. W dodatku dzisiaj było Ich wyjątkowo dużo przy fladze, aż sam nie wiem dlaczego aż tyle. June jest okropnie zdziwiona że Oni tę flagę wciągają codziennie.

Dostałem też dzisiaj informację od wydziału filologicznego z której wynika że wszystkie egzaminy mają zostać przeprowadzone w ciągu 10-go tygodnia zajęć. Odpisałem że jest to niemożliwe, ponieważ moje grupy mają od 46 do 74 studentów i nie jestem Ich w stanie przepytać w ciągu 100 minut. Pokiwano głową, przyznano mi rację i poproszono bym porozumiał się z kimśtam w wydziale. A potem przyszła informacja już nie od sekretarza, a prostu z wydziału że wszystko ma być przeprowadzone w ciągu 10-go tygodnia zajęć.

Nie, nie zostanie.