Wtorkowe zajęcia dodatkowe

P1220781

Dowiedziałem się wczoraj że moje zajęcia dodatkowe będą miały miejsce we wtorek od 1910 do 2230.

O 2230 to ja już śpię. Od godziny.

Tylko co zrobię? No nic nie zrobię. Prosiłem o zajęcia po południu, dostałem zajęcia wieczorem. Nie wiem w ogóle jak to wyjdzie, dość powiedzieć że do zajęć filmowych nie czuję się merytorycznie przygotowany i bardziej wyjdzie z tego zapchaj dziura niż coś sensownego.

Znaczy przez pierwszą godzinę wyjdzie zapchaj dziura bo przez dwie kolejne to wyjdzie raczej walka ze snem.

P1220783

Rozumiem że na dalekim południu gdzie słońce grzeje dwadzieścia cztery godziny na dobę tak późne zajęcia nie są aż tak absurdalnym pomysłem, ale dla mnie to będzie męka. Po prostu męka, ja się do takich godzin nie nadaję po prostu.

Wstać o piątej nad ranem, myśleć od piątej – nie ma najmniejszego problemu, ale wieczorem? Nie, to nie dla mnie.

Także nie jestem z tej informacji zadowolony, by określić to delikatnie, ale tak jak napisałem – nic z tym nie zrobię, muszę jakoś te dwanaście tygodni przetrzymać. I to mnie trochę smuci bo zawsze do zajęć podchodzę poważnie, przygotowuję się do nich, planuję co zrobimy, kiedy zrobimy, co studenci mają z zajęć wynieść, a te zajęcia to będzie właśnie takie przetrzymanie. Nie jestem z tego zadowolony.

P1220784

Moje niezadowolenia pogłębia niedziałający, lub działający jak mu się chce, internet. Od zeszłego tygodnia kiedy to rozpoczęło się (uwaga, uwaga) Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych. Odbywa się co roku i co roku są w jego trakcie problemy z internetem. Problemy te nie dotyczą przeciętnego mieszkańca Chin, który nadal może płacić w sklepie bez używania gotówki, ale dotyczą ludzi którzy chcą się wydostać poza Wielki Chiński Mur Ogniowy jak to się ładnie tłumaczy. OZPL potrwa jeszcze 6 dni (lub 4, zależy komu wierzyć) i potem wszystko powinno wrócić do normy. Słowem klucz jest powinno bo kto wie czy wróci. Na razie wszyscy zalecają cierpliwość. Na całe szczęście część programów umożliwiających dostęp do świata poza tym wielkim murem jeszcze działa, więc tragedii nie ma, jest tylko spora uciążliwość.

Mgła

DCIM100MEDIA

Tak jak wczoraj rano świat wydawał się pomarańczowo czerwony, tak dzisiaj był zdecydowanie biały. Nie ma w tym nic złego, tylko taka nagła zmiana sprawia że trzeba zmieniać plany.

I tak zamiast biegu w jedną stronę musiałem wybrać bieg w drugą stronę, w końcu przy takiej mgle nie ma co ryzykować biegania po ulicy.

DCIM100MEDIA

Z samego rana nie padało, ale wolałbym zęby padało bo i tak byłem mokry od potu. Wilgotność tutaj nikogo nie oszczędza. June straszą znajomi z pracy mówiąc że w lipcu to nie praktycznie wszyscy będą chodzić z parasolami by chronić się przed słońcem. A jak będzie to się okaże, na razie nie ma co sobie tym głowy zaprzątać.

DCIM100MEDIA

Między Bogiem a prawdą to to był bardziej smog, bo wskaźnik PM2.5 sięgał 170 o szóstej rano. 170 to jeszcze nie jest tak źle. To tylko niezdrowo. Dla porównania na północnym zachodzie Chin wskaźniki wykroczyły dzisiaj poza skalę. A że skala kończy się na trzech dziewiątkach…
A w rodzinnych Katowicach wskaźnik PM2.5 sięgał wczoraj wieczorem 185. W Krakowie było to 167, ale o ile w Xiamen te skoki są chwilowe, o tyle w Krakowie jest to zjawisko dość częste. Czyli wcale to powietrze tutaj nie jest aż takie złe. To jedna z wielu zalet mieszkania na południu.

DCIM100MEDIA

Teraz, po 14, ten smog został rozdmuchany na cztery strony świata. Wiatr jest naszym sprzymierzeńcem w walce ze smogiem, ale jak czasem zadmie to można się nieźle przestraszyć. Budynkiem co prawda nie rusza, ale pranie z balkonu spada.

P1220774

A właśnie, bo chyba zapomniałem o tym napisać. Dzień przed wyjazdem do teściów było trzęsienie ziemi na Tajwanie. Na tyle mocne że i my je poczuliśmy. Znaczy June poczuła i się obudziła. Ja jedynie słyszałem uderzające o siebie medale.
Na szczęście w niecałe dwie minuty po tym jak wstałem medale przestały uderzać o siebie i mogłem wrócić do spania. June nie mogła zasnąć jeszcze przez jakiś czas, ale Ona większości życia nie spędziła mieszkając na terenach kopalnianych gdzie takie tąpnięcia to nic nadzwyczajnego.

P1220776

Pogoda

Chiny ogłosiły niebieski alarm z powodu zimna.
Tak, te same Chiny w których mieszkam. Co więcej, ogłoszono go na terenie całego kraju. Tak, całego kraju.

Na dalekiej północy pada śnieg, ale nie oszukujmy się śnieg pada też w Polsce. Na południowym wschodzie pada deszcz, ma padać przez najbliższy tydzień, ale temperatura przekracza dwadzieścia stopni. W poniedziałek biegałem w krótkich spodenkach i było mi ze wszech miar komfortowo. Podobno w czwartek temperatura opadnie do stopni 13, ale kto tam wie, zobaczymy w czwartek.

P1220768

To co jest najbardziej irytujące w takiej pogodzie to zachmurzenie. Bo normalnie z balkonu widzę całkiem sporo, co zresztą widać na zdjęciach, ale gdy nadejdą chmury to widoczność się pogarsza i to znacznie.

Taka pogoda oczywiście oznacza nici z rowerowania w tym tygodniu. Niestety.

Za to do biegania jest idealnie. W poniedziałek tylko ta wilgotność przerażała bo sięgało to 90% i ani milimetra deszczu, ale od dzisiaj powinno być dobrze. Czyli w miarę ciepło, ale przy okazji deszcz więc bez tej duchoty.

P1220769

I napisawszy te słowa przypomniało mi się że rok temu to się zemściło. Bo tutaj może być i wilgotno i duszno, takie połączenie do którego nie jestem przyzwyczajony i przez które najzwyczajniej w świecie cierpię.

 

Zobaczymy jak to będzie. Trzeba się będzie do tego przyzwyczaić bo tutaj ten okres deszczowy rozpoczyna się w kwietniu i trwa do października, mam nadzieję że uda mi się do tego zaadaptować bo inaczej to nie będzie przyjemności z biegania. Zresztą, teraz pewnie ten brak przyjemności wyolbrzymiony jest tą noworoczną przerwą i za parę tygodni wszystko powinno być w porządku. Przecież po przyjeździe tutaj we wrześniu też miałem straszne problemy, a potem wszystko się jakoś ułożyło. Także jestem dobrej myśli i pozostaje mi jedynie iść i biegać, w końcu bez tego nie przygotuję się do żadnego ultramaratonu. A czas najwyższy jakiś ultramaraton już przebiec, w końcu ileż można te 42 kilometry uważać za metę?P1220772

Nie mam pieniędzy

Od zeszłego tygodnia Chiny oszalały na punkcie dnia kobiet. O ile o wielkim dniu zakupów 11.11 mówiłem nie raz, o tyle o drugim wielkim dniu zakupów 12.12 wspomniałem dopiero rok temu, a ten kolejny wielki szał zakupowy 3.8 zapanował dopiero w tym.

Gospodarkę trzeba jakoś napędzać, więc nie można sobie pozwolić na przerwę od nowego roku do kolejnego święta (czyli święta majowego, bo święto Qingming omijamy ze względu na duchowy aspekt), w końcu to blisko dwa miesiące. Jaki dzień jest mniej więcej po środku? Dzień kobiet! I tak oto korzystając z miłej dla oka daty 3.8 (zapisane w stylu chińskim) możemy zasugerować że tego dnia ceny osiągną pułap 38% ceny oryginalnej.

To w ogóle jest ciekawa sprawa, w Chinach gdy widzicie 9,5 w sklepie, oznacza to że obniżka wynosi 5%, a jeżeli widzicie 9 to znaczy że obniżka wynosi 10%, jeżeli widzicie 5 to obniżka wynosi…oczywiście 50%. Na początku może wydawać się to mylące i kłopotliwe w końcu my jesteśmy przyzwyczajeni do napisów głoszących o ile procent obniżono cenę, ale po jakimś czasie człowiek zaczyna rozumieć że w Chinach piszą do ilu procent cenę obniżoną.

Także od blisko tygodnia każda kobieta na taobao to albo bogini albo księżniczka, wszystko po to by wydobyć jeszcze więcej pieniędzy. Oczywiście obniżki serwują nam nie tylko sklepy z ubraniami czy kosmetykami, ale także restauracje i tak nawet McDonald’s oferuje 3.8 RMB zniżki za każde wydane 10. No żyć i nie umierać w tym raju promocji.

A teraz do tytułu. Pojechaliśmy z June do kwiaciarni kupić kwiatek do domu. Wybór padł na różową lilię i June skierowała się do kasy zapłacić gotówką.
Pani w kasie posprawdzała w pudełko z pieniędzmi (kasy to są w Chinach w supermarketach), potem w portfelu, po czym powiedziała nie mam gotówki, ale dodaj mnie do znajomych na wechacie (chiński whatsapp, czyli komunikator) a Ci wyślę pieniądze.
Witamy w dwudziestym pierwszym wieku, gdzie brak gotówki nie jest już żadną wymówką chroniącą sprzedawców przed wydaniem reszty.

Pierwszy tydzień odhaczony

Trochę stresu na początku, bo to jednak zawsze było kilka tygodni przerwy i człowiek trochę z wprawy wyszedł, ale od wtorku było już w porządku.

Dwie nowe grupy są fajne, trzy stare grupy także fajne.

P1220757

Tylko człowiek który układał ten plan…no kurczę. W czwartek mam jedne zajęcia i to z grupą która też ma tylko jedne zajęcia – moje. W piątek mam jedne zajęcia, w dodatku po południu, z grupą która też ma tylko jedne zajęcia – moje. Nawet nie muszę się wysilać by sobie wyobrazić radość tych studentów gdy poznali swój plan zajęć i zobaczyli że ich jedynymi zajęciami w piątki będą moje. Nie muszę się wysilać bo wystarczy że zerknę na notkę z wczoraj.

P1220763

Słońce dziś świeci, pogoda dopisuje. Jutro ma być jeszcze cieplej. Dwadzieścia trzy stopnie to naprawdę nie w kij dmuchał. Tutaj robi się ciepło tak bardzo szybko. Aż chciałoby się napisać że za szybko, w końcu jak człowiek się przez tych 28 lat przyzwyczaił do późno nadchodzących i krótkich lat to takie dwadzieścia trzy stopnie na początku marca są niezłym zaskoczeniem.

P1220759

A jutro czeka mnie długie wybieganie i tak bardzo nie mogę się go doczekać że od dwóch dni myślę gdzie by tu pobiec. Dopóki nie kupiłem roweru miałem plan żeby dobiec do miejsca gdzie odbywał się ten górski maraton, ale teraz już wiem jak się tam dostać i miejsce to wcale nie jest aż takie interesujące, także pozostaje mi bieganie po terenach które znam lepiej, które mam już dość porządnie obiegane. Tylko pytanie gdzie? Coś się na pewno znajdzie, w końcu to tylko jakieś dwadzieścia kilometrów, więc nie powinno być większych problemów ze znalezieniem jakiejś fajnej trasy, zwłaszcza że teraz już o szóstej robi się jasno więc nie trzeba ciągle uciekać się do tych samych kierunków, można coś tam zaimprowizować bez obawy że się człowiek przewróci o jakiś wystający pręt, czy olbrzymi kamień.

P1220766

Wiosna

Chyba zima skończyła się na dobre.
Zgodnie z zasadą którą przedstawiłem Wam wczoraj otwarłem wczoraj okno i tak ciepło w sypialni nie mieliśmy od stycznia kiedy to grzejnik chodził przez kilka godzin każdego dnia.

Dzisiaj zresztą okno także jest otwarte i nic nie zapowiada na to by sytuacja z wczoraj się nie poprawiła. Do tego niebo jest pięknie przejrzyste, perspektywy na deszcz są zerowe. Wspaniale.

P1220744

I teraz taki żart, a przynajmniej coś co mnie rozbawiło bardzo.
Specjaliści ogłosili dzisiaj że w tym roku Xiamen nawiedzi cztery, lub pięć tajfunów. Jeden w lipcu, dwa w sierpniu i jeden we wrześniu.
Jest to o tyle zabawne że prognozy pogody to prognozy i nawet pogody na tydzień do przodu nie da się przewidzieć, a co dopiero na pół roku do przodu. Takie wróżenie z fusów.

W ogóle to okazało się że we wrześniu zeszłego roku, gdy już byliśmy w Xiamen uderzył w nas tajfun. To pewnie wtedy gdy przez kilka dni padało non stop i wszędzie były śmieci. Już nawet o tym zpaomniałem.

P1220746

Kolejna nowa grupa poznana, bo w tym semestrze wróciły do mnie trzy stare grupy i pojawiły się dwie nowe.
Jedna to specjalizacja komputery. Poważnie, napisano mi że ich kierunek to komputery. Część studentów mnie poratowała i powiedziała ze ich kierunek nazywa się media cyfrowe. Czyli jakaś tam grafika komputerowa, trochę programowania, czyli taki miszmasz.
Drugi nowy kierunek który dostałem to inżyniera wodno-lądowa i już muszę powiedzieć że Ci z drugiego roku byli z angielskiego znacznie lepsi. Chociaż i tak jestem pod wrażeniem. To są jednak naprawdę porządnie przygotowani do tego przedmiotu młodzi ludzie. Tylko dlaczego, skoro Oni już są tacy dobrzy, daje się Im zajęcia dwa razy w tygodniu w dodatku wymieszane dwa zajęcia w czasie jednych?

No nic. Jutro czeka mnie piątek, a piątek będzie dniem trudnym bo chociaż czekają mnie tylko jedne zajęcia to czekają mnie po południu, a ja nie znoszę mieć jednych zajęć po południu. Nigdy nie lubiłem.
Zresztą chyba nikt nie lubi bo pamiętam gdy, dawno temu, studiowałem finanse mieliśmy wykłady z matematyki w piątki o 14, czy nawet 15 i nigdy nie było na nich więcej niż 20 osób. Chociaż cały rok liczył osób ponad 100.

P1220748

Bez elegii

P1220735

Dzisiaj dętka wytrzymała.

Prawdę mówiąc miałem pewne obawy czy wytrzyma. W końcu wyglądała na dość starą, w dodatku została wyciągnięta z zakurzonego pudełka, z zakurzonej półki, ale jednak wytrzymała. 31 kilometrów to jest dopiero rozgrzewka, ale poprzednia dętką takiego dystansu nie wytrzymała.

Dzisiaj nie było żadnych świątyń, była za to walka z czasem. Powód był prozaiczny, zobaczyłem że pomimo kilku gór i jazdy pod wiatr jestem w stanie pobić największy dystans pokonany w godzinę, więc chwyciłem rower za rogi i pedałowałem co sił w nogach.

P1220740

Rzecz jasna udało się, wynik poprawiony minimalnie, ale zawsze i co najważniejsze, był to dopiero mój trzeci raz gdy wsiadłem na ten rower.
Czuć że jest szybszy od meridki, ale co do tego nie powinno być żadnych wątpliwości, w końcu meridka nie została stworzona do jazdy szybkiej a do jazdy po wertepach, a ten…cóż, to najlżejszy rower jaki miałem, a to już o czymś świadczy.

Zanim jednak ruszyłem na wycieczkę, z samego rana poszedłem biegać i znowu nogi niosły. Jeszcze szybciej niż w poniedziałek. Czuję że powoli, powolutku wracam do tego co było przed przerwą. Oczywiście jeszcze jest za wcześnie by mówić że wróciłem, w końcu to dopiero początek drugiego tygodnia, ale czuję że jest dobrze. Teraz pozostaje biegać, stopniowo zwiększać objętość i biegać, biegać, nie poddawać się i jeszcze raz biegać.

P1220741

A pogoda jest coraz lepsza, dość powiedzieć że na rowerze byłem w krótkich spodniach, rano jest jeszcze zdecydowanie za zimno na krótkie spodnie do biegania, ale gdy w południe słońce zacznie grzać, to nie ma innej opcji. W długich jest zwyczajnie za ciepło.

I teraz taka ciekawostka kulturowa o której nie słyszałem wcześniej.
Na północy Chin ludzie mówią że idą do domu się ogrzać gdy jest zimno. A na południu że wychodzą na dwór się ogrzać gdy jest im zimno w domu.
Sto procent prawdy.

[KK] Historia kuzynki June

Kuzynka June, z wykształcenia pielęgniarka, poznała chłopaka mając 22 lata. Uznała wtedy że to jeszcze za wcześnie na ślub, bo ledwo co skończyła studia i otworzyła własną malutką przychodnię lekarską.
Prowadziła ją, gdy w wieku 24 lat Jej rodzice zaczęli umawiać ją na randki w ciemno. W końcu pochodzi z małej wioski w której w wieku 24 kobieta powinna być już po ślubie i przynajmniej w ciąży.
W wieku 26 lat uznała że pora wyjść za mąż, bo jeżeli nie teraz to kiedy? Nie była zadowolona ze swojego ówczesnego chłopaka, żołnierza (co okaże się ważne), ale uznała że się nada.
Małżeństwo to od samego początku zapowiadało się na intrygujące. Już w dniu ślubu mąż miał na twarzy ślad od paznokci. Skąd się wzięły? Poszło o pieniądze. Żona chciała wszystkie pieniądze jakie dostał mąż od swoich znajomych z okazji ślubu, a mąż powiedział że oddał wszystko, czemu żona nie chciała dać wiary i w końcu męża zaatakowała. On jednak kobiecie nie oddał.

Kolejną dużą kością niezgody był zakup mieszkania. Ona chciała w Luoyang, czyli tam gdzie miała swoją małą przychodnią. On nie chciał bo pochodził z innej prowincji i Jego rodzice nie chcieli się na to zgodzić, w końcu w Chinach to na synu spoczywa obowiązek opieki nad rodzicami.
W tym czasie na świecie już pojawił się ich syn. Ojciec do domu nie wracał coraz częściej, aż w końcu przestał przychodzić w ogóle, de facto zamieszkał w koszarach. To kuzynka June musiała opiekować się synem i kliniką, oczywiście sama nie dawała rady więc to Jej rodzice przyszli Jej z pomocą.

Kuzynka uznała że skoro mąż nie przychodzi i nie opiekuje się synem to Ona chce rozwodu. On się na to zgodzić nie chciał, z początku. Z czasem postawił kuzynce warunek dostaniesz rozwód, ale ja dostanę syna.
A Ona, pod presją rodziny, zgodziła się.

Teraz syna nie widuje. Ojciec zabrał Go do swojej rodzinnej miejscowości, a tam rodzice Mu opowiadają że matka jest zła i Go zostawiła.

Pierwsze koty za płoty

P1220726

Czyli pierwsze zajęcia już za mną.
Z tymi poniedziałkowymi zajęciami będzie mały, malutki, maluteńki problem. Mianowicie są w poniedziałek, a w tym semestrze dwa z trzech dni wolnych z powodu świąt wypadną w poniedziałek. Dlatego też dzisiejsza grupa będzie miała dwa razy miesięczną przerwę między zajęciami. Wszystko po to by ta druga grupa nie była poszkodowana. W innym wypadku Ci z dzisiaj mieliby zajęć 9, a Ci z przyszłego tygodnia 6. A 6 zajęć oznacza raptem 3 lekcje.
W dodatku ktoś w szkole wymyślił że semestr ma mieć 17 tygodni. 17 tygodni! Jak ja mam to podzielić po równo między dwie grupy? No nie podzielę.

P1220727

Wczoraj, jak zresztą można domyślić się z filmu, dotarłem do świątyni. To była pierwsza świątynia na południu Chin do której wszedłem i chociaż one wszystkie są do siebie bardzo podobne, to jednak te na południu widywane czy to przejazdem, czy przebiegiem, czy też tak jak ta poniżej, wydają się być bardziej wyraziste, bardziej kolorowe i jeszcze fajniej przyozdobione. Chociaż chyba nie są aż tak rozsławione jak te na północy bo nie potrafię sobie przypomnieć jakiejś sławnej świątyni z południa Chin.

P1220729

Ciastko z ryżem (poważnie, na zewnątrz jakieś ciasto, a w środku ryż)

Dotarłem do tej świątyni na nowym rowerze, ale o nim będę pisać kiedy indziej. Prawdę mówiąc to cel obrałem sobie inny, ale dotarłem do tej świątyni i postanowiłem podjechać pod górę na którą wbiegaliśmy w czasie maratonu. Po paruset metrach guma w oponie nie wytrzymała i trzeba było wracać do domu. Tylko że wracać musiałem na feldze bo chociaż jedną dziurę zalepiłem to powietrze dalej schodziło, więc dziur musiało być więcej, a żadnej widać nie było.
Powrót na feldze sprawił że na dętce pojawiło się kilkanaście małych dziur. Walka o dętkę trwała półtorej godziny, ale ostatecznie uznałem wyższość dziur i dałem sobie spokój z próbami ich zalepienia.

P1220731

Zupa z makaronem w stylu japońskim (gdzieś tam w środku pływał małż)

Historia dętki skończyła się dzisiaj gdy wylądowała w koszu na śmieci po zakupie nowej. Dziękuję Ci dętko z przedniego koła nowego roweru. Służyłaś mi krótki i nie zdążyliśmy się nawet zakolegować, jednak dziękuję, pozwoliłaś mi wrócić do domu ze sklepu i dojechać do świątyni. Mam nadzieję że odnajdziesz się w swoim nowym życiu.