Xinzheng -> Xinzheng

P1130475 (Copy)

Z samego rana poszedłem biegać, ale że to mój drugi tydzień pobytu w Chinach to standardowo rano spędziłem kilkanaście minut w toalecie, a i potem w czasie biegu musiałem korzystać z toalet. Całe szczęście znajdują się one tuż przy bieżni. Co prawda męskie były nieczynne, ale jak trzeba iść to trzeba iść.

Kolejne dziesięć kilometrów na bieżni zaliczone. Takie dziesiątki jak na razie nie są straszliwe Owszem wieje nudą, ale to bieżnia więc czego mam się spodziewać. Myślę że spokojnie mogę takie dziesięć dziennie biegać, ale jak to wyjdzie w praniu to się okaże. Równie dobrze mogę to robić cztery razy na tydzień.

P1130477 (Copy)

Ruszyliśmy do sklepu June by zabrać meridkę i zrobić część zakupów. Obie te rzeczy udało nam się załatwić bez problemu.

Nawet zachowały się moje wyniki z badań i tak jak mówiłem – skróciłem się o centymetr, waga się utrzymała, wzrok poprawił mi się jeszcze bardziej chociaż teraz nikt go nie sprawdzał, wszystkie wyniki mam w normie, jedynie moje serce cierpi na bradykardię. Czyli uderza zaledwie ok. 56 razy na minutę. To i tak jest dobry wynik bo bywało że uderzało rzadziej. Na szczęście jeszcze nie muszę mu przypominać by biło.

P1130482 (Copy)

Po zakupach drogę do stacji autobusowej pokonaliśmy na meridce. June usiadła na ramie a ja pedałowałem. Meridka sama usiadła, ale się po chwili podniosła i pojechaliśmy przed siebie. I wszystko byłoby w porządku gdyby nie to że tuż przed stacją autobusową wywinęliśmy fikołka. June do zdartego łokcia dołożyła jeszcze obitą łydkę bo przywaliła w ramę. Prędko to my znowu na meridce nie pojeździmy.

P1130485 (Copy)

Poschodziły nam dzisiaj wszystkie możliwe paczki także w końcu mogliśmy mieszkanie przygotować tak jak chcieliśmy. Owszem, nie jest to jeszcze to czego tak naprawdę byśmy chcieli, ale jest przynajmniej przyzwoicie.

P1130490 (Copy)

I tak o zakupach: w moim pobliskim supermarkecie nie ma wielu rzeczy, brakuje nawet czegoś tak podstawowego jak banany. Z bananami to jest nawet tak że nie ma ich tutaj nawet na ulicy…No jak to tak, żeby nie było bananów? Na szczęście są bardzo tanie brzoskwinie – kilogram za 2,5 zł, przyzwoite gruszki i absurdalnie tanie jabłka – dwa złote i mniej za kilogram.

P1130495 (Copy)

Xinzheng -> Miasto rodzinne June

P1130462 (Copy)

Wyjechaliśmy z Shengdy z rana, obiad zjedliśmy na dworcu. Przepyszna, i to nie tylko jak na dworcowe standardy, zupa pomidorowa.

P1130464 (Copy)

W pociągu staliśmy z półtorej godziny, potem krótkie zakupy w supermarkecie i znowu w drodze.

P1130465 (Copy)

Dojechaliśmy do miasteczka June, które wyglądało całkiem fajnie, a potem spędziliśmy kolejną godzinę w aucie jadąc do domu rodziców. Środek niczego.

P1130467 (Copy)

No przynajmniej poznałem ciotkę, która wydała się całkiem miła.

P1130468 (Copy)

A potem poznałem rodziców, ale to nie było takie: poznaj moich rodziców, a raczej…no właśnie nie było żadnego raczej po prostu nagle się zmaterializowali z workami kukurydzy których nie miałem jeszcze przenosić i tyle. Trochę wieczorem porozmawialiśmy, ale na tym się skończyło. Takie to trochę nie wykończone, brakuje jakiejś treści, w gruncie rzeczy to wszystkiego brakuje.

P1130470 (Copy)

Tak jak wszystkiego brakuje pokojowi June, który składa się z czterech białych ścian, łóżka, małego biurka, szafy i dziewięciu zdjęć z Tybetu. Mówiła mi o tym, ale nie wyobrażałem sobie czegoś takiego. Nie tyle nawet mnie to zaskoczyło co wręcz zaszokowało.

P1130472 (Copy)

I tutaj na razie zakończę bo czeka mnie kilka dni bez wychodzenia z mieszkania. Dlaczego? Ta wioska znajduje się w pobliżu bazy wojskowej i w związku z tym nie mogą przebywać w niej obcokrajowcy. A że przebywa to żeby nie zwracać na siebie uwagi siedzimy z June w mieszkaniu rodziców i tyle.

Xinzheng -> Xinzheng

P1130460 (Copy)

Czyli ruszyliśmy do mojego nowego koledżu. Shengda Economics, Trade and Management College of Zhengzhou bo tak brzmi jego pełna nazwa znajduje się na obrzeżach Zhengzhou i można się do niego dostać bezpośrednio jednym autobusem. Trwa to niewiele ponad godzinę czyli jest rozwiązaniem świetnym bo pozwala wyrwać się stamtąd niezwykle szybko.

A wyrwać prawdopodobnie będzie się trzeba, przynajmniej na jakieś przejażdżki rowerowe bo to de facto miasteczko wybudowane wokół koledżu. Wszystkie sklepy które napotkaliśmy po drodze były przeznaczone typowo dla studentów, dla takiego zwykłego zjadacza chleba znalazł się jeden supermarket. Czyli kiepsko.

P1130461 (Copy)

Koledż wygląda ładnie, jest bardzo zielony, ma fajną bieżnię, puściutką gdy ją odwiedziłem. Poznałem już dwóch wykładowców i okazuje się że ktoś z Polski już tam uczył rok temu i może nawet będzie uczył w tym roku.

Na lekki minus muszę zapisać to że mieszkanie nie było przygotowane. Nic nie było tam uprzątnięte, pełno kurzu, tak jakby nikt nie wiedział o tym że się wprowadzam. Wysprzątanie tego wszystkiego zajęło nam z June kilka dobrych godzin, firany są chyba nie do wyprania tak przesiąkły kurzem.

Drugim minusem będzie bez dwóch zdań brak gorącej wody w mieszkaniu. Jest za to jakiś wspólny prysznic dla mieszkańców piętra w którym woda jest gorąca.

Jak jeszcze nie będzie szybkiego wifi w mieszkaniu to już w ogóle mnie trafi.

Pozostanie mi bieganie i nauka chińskiego bo czasu będę mieć pod dostatkiem, czyli też nie ma znowu takiej tragedii. To może być nawet ciekawy rozdział – życie z minimalnym dostępem do internetu. Ciekawe, bardzo ciekawe.

I z jednej strony nic nie ma co jest średnie, a z drugiej strony to jest po prostu to samo co było w Jiawang. Tyle tylko że bez porównania tańsze. Od teraz kilogram jabłek to nie jest 10 RMB w sezonie, a 5, a kilogram pomidorów to już nie 9 RMB a 3. Czyli nie ma tak naprawdę wielkich wydatków.

Szpital

P1130432 (Copy)

Miałem serce w przełyku.
Wstaliśmy o szóstej trzydzieści, o siódmej dwadzieścia byliśmy już po śniadaniu i siedzieliśmy w autobusie do Zhengzhou. A do szpitala dotarliśmy o dziesiątej dwadzieścia. Czyli na czterdzieści minut przed skończeniem zapisów. Same badania miały być przeprowadzane do dwunastej. Rany…rany! Stanąłem w najwolniejszej kolejce pełnej ludzi z mnóstwem problemów i tysiącami pytań. Koniec końców zarejestrowano mnie dziesięć minut przed jedenastą a badania skończyłem pół godziny później. Dłużej stałem w kolejce niż byłem badany.

P1130433 (Copy)

Nie znam jeszcze pełnych wyników, poprosiliśmy o wysłanie ich do Xinzheng, ale wiem że ciśnienie dalej mam niskie, wzroku mi nie sprawdzano tylko sprawdzano czy jestem daltonistą, skurczyłem się o 4 centymetry, a waga pozostała taka jak w czasie ubiegłorocznego badania. Do tego doszło jeszcze EKG, USG jamy brzusznej, badanie krwi i moczu. Ach, no i prześwietlenie klatki piersiowej.

P1130434 (Copy)

Chińczycy stojący przede mną w kolejce jechali głównie do pracy do Iraku, nie mam pojęcia dokładnie do jakiej bo o to się już nie pytaliśmy, ale fakt ten mnie trochę zaskoczył. Nie wiedziałem że coś tam się chińskiego w Iraku dzieje. Inna sprawa, gdzie się nie dzieje coś co ma związek z chińczykami?

P1130436 (Copy)

Po walce ze szpitalem udaliśmy się kupić nową kartę do telefonu, ale już się okazało że ktoś używał tego numeru przede mną i na przykład na taobao numeru zmienić nie mogę bo jest przypisany do innego konta. Takie sobie zabezpieczenie wybrali. Ciekawe, bardzo ciekawe.

P1130437 (Copy)

Następnie ruszyliśmy do Decathlonu na porządne zakupy. Wzbogaceni o nowe ciuchy wróciliśmy do Xinzheng i poszliśmy sobie potruchtać. Wytruchtaliśmy trochę ponad pięć kilometrów. Czyli nie ma tragedii, ale szału też nie. Inna sprawa, że pogoda była tragiczna. Duszno, parno, ogólnie mówiąc to niezwykle ciężko się biegało.

P1130438 (Copy)

I tak minął wtorek.

P1130445 (Copy)

Środa minęła do bólu leniwie, trochę pobiegaliśmy, trochę poćwiczyliśmy i spakowaliśmy się do drogi czekającej nas w czwartek.

P1130458 (Copy)

P1130456 (Copy)

P1130454 (Copy)

P1130447 (Copy)

Wylot i przylot

P1130422 (Copy)

Rany…naczytałem się trochę złego o Aerofłocie, ale to chyba były opinie rusofobów, lub osób które najzwyczajniej w świecie miały pecha.
W drodze z Warszawy do Moskwy dostaliśmy ciastko, bułkę, kawałek chleba, do tego sałatkę z łososiem, mięso, ser i masło. Czyli jak na lotnicze jedzenie przyzwoicie. Porównując do Lufhtnansy która podrzuciła krakersy, lub Lotu który podrzucił wafelka wygląda to super. Nie pamiętam już co tam Katarskie linie zaoferowały, ale szału nie robiło.

P1130423 (Copy)

Odprawa w Krakowie trwała króciutko i nie było żadnych problemów, tak jakby wyloty poza strefę Schengen nie były traktowane tak poważnie jak loty wewnątrz. Podobnie z odprawą celną w Rosji, tutaj także szybko szybko i po sprawie.

Koniec końców zameldowałem się zarówno w Moskwie jak i w Pekinie kilka minut przed planowanym przylotem, więc Aerofłotowi na plus trzeba także zaliczyć szybkość. Minusikiem będzie brak ciepłego drugiego posiłku w czasie lotu do Pekinu, co do tej pory było standardem, ale widać tak wyszło.

P1130425 (Copy)

Gdzieś w tam w trakcie loty wystąpiły turbulencje i nie serwowano gorących napojów czego Chińczycy za bardzo nie rozumieli bo prosili o herbatę. Taki jest już urok podróżowania bez znajomości języków obcych. Zupełnie inną kwestią jest język w jakim przekazywano te informacje na pokładzie samolotu bo przyznam z ręka na sercu że sam miałem problemy z wyłapaniem tego o co dokładnie chodzi.

P1130427 (Copy)

Chińczycy za granicą to ogólnie ciekawe stworzenia, zachowują się, przynajmniej na lotniskach, tak jakby byli u siebie, czyli głośno i brudno. Przy lądowaniach klaszczą, zresztą Rosjanie też. Taka ciekawostka lotnicza.

W Pekinie przy wchodzeniu do metra przeskanowano mój bagaż i stwierdzono że znajduje się tam długi pręt, który mam pokazać. Postawiłem się, zapytałem dlaczego, nie usłyszałem odpowiedzi, wyjaśniłem co to jest i zostałem puszczony dalej. To samo spotkało mnie później w metrze w Zhengzhou.

P1130429 (Copy)

Pręt to drążek który leciał ze mną do Chin trzy razy, a dwa razy do Polski i nigdy nikt nie robił mi z jego powodu problemów. Widać taki miałem dzień ten poniedziałek. Musiałem naprawdę podejrzenie wyglądać.

Zhengzhou -> Xinzheng

Czyli jak mnie już June wyściskała udaliśmy się na huo guo, które chociaż jest takie samo jak w Changchun, to jednak inne, lepsze. Nie ma już takiej zapychającej ilości mięsa, zamówiliśmy mnóstwo warzyw, trochę tofu i wyszło naprawdę, naprawdę smacznie. Dociera do mnie powoli fenomen tego typu restauracji, bo to naprawdę przyjemnie tak sobie usiąść i samemu przygotowywać jedzenie, będąc mimo wszystko w restauracji. Ciągle daleko mi do typowego chińskiego uwielbienia, ale kto wie jak ta relacja jeszcze się rozwinie.

P1130430 (Copy)

To co jest charakterystyczne dla Zhengzhou to fakt że linie autobusowe są tutaj niezwykle zmienne, nic nie jest stałe i w gruncie rzeczy to zawsze mnóstwo czasu traci się na szukanie autobusów do którejś ze stacji autobusowych, z których jakiś autobus może Cię zawieść do Xinzheng.

Do Xinzheng udało nam się dojechać wieczorem i jak padłem na łóżko tak zasnąłem.

P1130431 (Copy)

Chiny, rozdział trzeci – Zhengzhou, Xinzheng

Tak jak za pierwszym razem wyląduję w małej miejscowości. Tym razem nazywa się ona Xinzheng i przynależy administracyjnej do miasta większego – Zhengzhou.

Xinzheng

Samo miasto Xinzheng zajmuje teren około piętnastu kilometrów kwadratowych, na których mieszka ponad 600 tysięcy osób.

Około ośmiu tysięcy lat temu tereny w pobliżu Xinzheng były zamieszkiwane przez kulturę Peiligang. Uznaje się że to właśnie stąd pochodził Żółty Cesarz.

W czasie dynastii Zhou była to stolica kraju, podobnie w przypadku kraj Zheng, kraju Han, oraz dynastii Qin która jest uznawana za stworzenie podwalin państwa chińskiego.

Aż do 1994 roku była to część Zhengzhou kiedy to wydzielono je i nadano prawa miejskie.

Zhengzhou

Zhengzhou jest stolicą, a zarazem największym miastem, prowincji Henan w północno środkowej części Chin. Leży na południowym brzegu Żółtej rzeki i jest jedną z ośmiu wielkich starożytnych stolic Chin.

Historia

W czasach dynastii Shang w miejscu obecnego Zhengzhou powstało miasto Aodu (隞都) lub Bodu (亳都).
Miasto to zostało opuszczone w okolicach 13 wieku przed naszą erą.
Odkryto także grobowce z czasów dynastii Zhou, co świadczy o tym że tereny te w dalszym ciągu pozostawały zamieszkane.
Sama nazwa Zhengzhou pojawiła się po raz pierwszy w 605 roku i tak już zostało.

W czasach dynastii Sui (581-618), Tang (618-907), oraz pierwszej dynastii Song (960-1127) znaczenie miasta rosło gdyż było w pobliżu nowego kanału łączęgo Żółtą rzeką z północnym zachodem kraju. Powstała tu także de facto spiżarnia dla stolic kraju, najpierw Luoyang, a później Chang’an (Xi’an obecnie).

Na początku dwudziestego wieku wraz z rozwojem linii kolejowych znaczenie miasta wzrastało jeszcze bardziej.

W 1923 doszło do strajku pracowników kolejowych co do teraz upamiętniają dwie wieże stojące w pobliżu dworca kolejowego.

Klimat

Cztery pory roku, wilgotny subtropikalny, charakteryzujący się chłodnymi, suchymi zimami, oraz ciepłymi wilgotnymi latami. Wiosny i jesienie są suche i służą głównie za okresy przejściowe między zimą a latem. Średnia roczna temperatura to 14.36 stopni. Najniższa średnia temperatura miesięczna przypada na styczeń i wynosi 0 stopni, a najwyższa na lipiec i wynosi 27 stopni.

Co warto odwiedzić

Muzeum Henan
Świątynię Shaolin
Posiadłość Kang Baiwan
Górę Song
Mauzoleum z czasów dynastii Song

Ogłoszenia parafialne

Wylot w niedzielę, przylot w poniedziałek. I od tego dnia ruszam na nowo :-)
Spostrzegawczy na pewno zauważyli zdjęcie z boku. Będzie ich tam więcej, jakościowo średnie bo będą robione komórką, ale przynajmniej teraz nie będziecie musieli czekać cały rok na przegapione zdjęcia z komórki.