Czwartkowy deszcz

Chociaż gdy piszę te słowa to jeszcze nie spadł, ale od rana się chmurzy. Co z tego że termometry wskazują +7 skoro chłodny wiatr i wilgoć przenikają wszystko i wszystkich. Nawet siedząc w gabinecie z włączoną klimatyzacją pokazującą +20 czuje się ten chłód. A jutro czeka mnie bieg i nie mogę się doczekać. Chociaż bardziej tęskniłem tydzień temu. Wtedy w czwartek wieczorem był taki przyjemny chłód. A w piątek rano było właśnie tak jak lubię w zimę: chłodno na początku, ale nie bardzo. Dokładnie tak jak być powinno by nie było mi ani za ciepło ani za zimno. Taka przyjemna pogoda i czuję że jak wrócę do kraju to będę miał opory przed wyjściem na chłód i więcej czasu spędzę w domu na bieżni.

Właśnie dostałem smsa z banku, że moje konto zostało wzbogacone o wypłatę za listopad. Trochę to Lidii zajęło, ale ma dziewczyna darowane. Dzisiaj czeka ją ciężka przeprawa z właścicielką jednego z mieszkań, a kobiecina jest dość mocno niesympatyczna. Wystarczy powiedzieć że już teraz chce klucze do mieszkania które zostało opłacone do końca roku. Nikt w nim co prawda nie mieszka, ale umowa został spisana. Cóż widać w Chinach tak jak i w Polsce ‘umowa jest gówno warta’ cytując Kazika.

I dłubię sobie ten słonecznik w tym przesiąkniętym wilgocią gabinecie powtarzając jednocześnie słówka i zapadm w taki przyjemny letarg spokojnego dnia w pracy. Nie mogę tylko zapomnieć o ostatniej części tego zdania czyli pracy i pójść do klasy 10 o 1055.

Popatrzmy na takiego chińskiego człowieczka, czyli głowa, nogi rozstawione i ręce wzdłuż tułowia, a teraz niech rozstawi ręce i mamy ‘duży’, dodajmy nad nim poziomą kreskę i mamy ‘niebo’, spuśćmy z nieba ‘kroplę’ i mamy ‘strzałę’ a teraz wrzućmy do wszystko do ‘koszyka’ i oto powstał ‘lekarz’.
A jeżeli zamiast jednej kropli dodamy dwie nad ‘niebem’ to otrzymamy ‘zamknąć’.
Weźmy sobie na przykład ‘praca’ czyli jedną kreskę pionową i dwie poziome na jej końcach, dodajmy w jej środku kolejną poziomą i mamy ‘króla’ dodajmy mu ‘kroplę’ między dolną a środkową kreską z prawej strony i mamy ‘jadeit’ a teraz ‘otoczmy’ to wszystko i mamy ‘królestwo’.

I właśnie zadzwoniła Lidia z prośbą bym zadzwonił do niej za 10 minut bo ta Pani właścicielka jest naprawdę okropna i nie chce z nią rozmawiać, więc ucieknie i przekaże sprawę komuś wyżej.
Oddzwoniłem, wszystko w porządku, więc mogłem ruszyć do klasy 10.

Po zajęciach z 10 poszedłem na lunch. Kapuca na głowie i do jedynki marsz. Udało mi się znaleźć miejsce w miarę z przodu, tak sobie usiadłem i jadłem znowu w spokoju. Aż przysiadły się dziewczyny z ósemki, którym ewidentnie brakowało chusteczek by wytrzeć siedzenia. Brakowało dopóki im nie podałem. Ładnie podziękowały i sobie zjedliśmy. Niestety dla mnie było to trochę za mało więc ruszyłem jeszcze po coś słodkiego.

Lidia wysłała smsa i z powodu deszczu przenosiny pralki zostały odwołone. No tak bo mieliśmy dzisiaj przenosić pralkę z tamtego mieszkania do mojego albo Jej, albo do piwnicy. Plan odwołany więc wróciłem do gabinetu i zacząłem powtarzać słówka, oraz uczyć się nowych.

Mała ciekawostka#1 ‘Szkoła’ i ‘sprawdzać’ to te same znaczki, tylko wymowa inna, a ‘szkoła’ to także ‘nauka’ i ‘szkoła’.

Ach…Brigitte dzisiaj wymyśliła taką historyjkę na podstawie obrazków z książki:
mąż i żona mają dziecko, ale dziecko to ciągle je i je i jeszcze więcej je, aż w końcu urosło do takich rozmiarów że zajęło cały dom, więc rodzice uciekli zostawiając je same i dlatego płacze.
Dość makabryczne, ale musicie przyznać że oryginalne.

Pewnie padać będzie cały dzień i całą noc. Mam tylko nadzieję, że nie zamarznę gdy jutro pójdę biegać.

Pod koniec przerwy przykulała się Lidia i dalej się uczyła. Ma w końcu ten egzamin w niedzielę więc nie może dać plamy. Na pewno spisze się na medal w końcu siedzi na tą książką i siedzi. W sumie to ciekawe że ciągle dręczy tylko jedną książkę. Jak na taki straszny egzamin to coś mało materiału, ale może za to książka będzie przerobiona dogłębnie? Naczytałem się w necie o tych chińskich egzaminach, ale nie mam pojęcia ile w tym prawdy. Podobno to typowa pamięciówa, zero jakiegoś logicznego podejścia, wszystko do bólu zgodne z kluczem.

Trzy zajęcia po przerwie przeleciały bardzo szybko, ale jestem wyjątkowo padnięty.
Wieczorem zapanował deszcz i zacząłem żałować że kilka tygodni temu urwałem ten irytujący błotnik bo gdybym go miał może nie musiałbym prać spodni, a tak całe szczęście że mam dwie pary. No i jutro ma już tak mocno nie padać tylko pewnie będzie:
– zimno
– mokro
z zimnem sobie poradzę, z wodą też.

Jeszcze tylko takie jedno wtrącenie o jednej z moich uczennic (zadanie ‘masz trzy życzenia, co byś chciał/a?): ‘chciałabym stworzyć szkołę dla dzieci niepełnosprawnych’. Dziękuję.

LawrenceUpdate#1 Po otrzymaniu dwóch esemesów w ciągu dnia dostałem wieczorem kolejnego z pytaniem co sądzę o Jego ‘zniknięciu’ bo on uważa że czyni Go to chłodnym i odciętym. Ja naprawdę nie mam pojęcia co Lidia Mu powiedziała, ale chłopak wziął to sobie bardzo do serca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.