Jeszcze nie mam tytułu

Wstałem o 550. Zabrałem sobie kolejne 10 minut snu. A wszystko po to by dobić do 13 kilometrów bez zbędnego sprężania się. Kolejny bieg poranny ze wschodzącym słońcem zaliczony. Tutaj słońce nie wstaje tak ospale jak w Polsce. Tutaj w jednej chwili jest ciemno a po chwili jasno tylko oczęta się dostosowują. Tak dzisiaj biegłem myśląc o tym, że niektórzy ludzie mówią że bieganie jest trudne. Hmm…niebieganie jest o wiele trudniejsze. Bo wstać przed szóstą gdy na dworze minus (dzisiaj pierwszy raz zamarzła mi chusta), zjeść banana i przebiec 13 kilometrów to tylko kwestia podejścia. Niebieganie to świadomość tego że się nie biega. Większość swojego życia żyłem z tą świadomością i chociaż pozornie wszystko było w porządku to tak naprawdę nie było. Teraz gdy nie wyjdę biegać źle się czuję, nie tyle fizycznie bo to byłoby do zniesienia (‘zaprzyjaźnij się z bólem a nigdy już nie będziesz sam’), co psychicznie. Ciągłe wyrzuty ‘nie poszedłeś biegać’ to coś z czym każdy uzależniony od biegania musi sobie radzić i nieważne jak dobra byłaby wymówka, gdzieś tam w nas zawsze będzie siedzieć poczucie winy.
Tak odnośnie wymówek, zawsze gdy o nich myślę przypomina mi się porucznik Vimes z książek Pratchetta i to że zawsze chciał wrócić do domu wieczorem by poczytać synowi bajkę. Zawsze powtarzał że nic go nie może powstrzymać, bo jeżeli teraz znajdzie jakiś bardzo dobry powód by nie wrócić, to następnym razem powód ten będzie zaledwie dobry, a z czasem stanie się byle jaki. Dlatego nie należy stosować jakichkolwiek wymówek bo niezależnie od tego jak dobre nam się wydaję są one zaledwie wymówkami by czegoś nie robić. Tak jak na przykład to że obecnie piszę tę notkę jest wymówką by nie powtarzać słówek.

Dzisiaj na zajęciach zupełny spokój, nic się nie dzieje.

Przeżyłem za to chwilę grozy gdy aparat wyleciał mi z rąk i uderzył o podłogę. Włączyć się włączył ale pokazywał czarny ekran, który zniknął dopiero po zrobieniu zdjęcia. Innymi słowy teraz by zrobić zdjęcie muszę włączyć aparat, zrobić fałszywe zdjęcie i dopiero potem mogę robić następne. Coś czuję że jak wrócę do kraju to bez nowego aparatu się nie obejdzie. Z jakiegoś powodu elektronika tutaj jest strasznie droga. Niechińska elektronika, bo ta krajowa jest tania jak barszcz.

Ten piesek jest uroczy, zresztą większość szczeniaków jest. A dzisiaj walczył z pedałem z trójkołowca. Bardzo, ale to bardzo dzielnie. Gdy wsiadłem na rower i ruszyłem do szkoły ruszył za mną, ale jak zawsze został po kilku metrach. Doskonale wie gdzie jego miejsce.

Obiad i kolacja w jedynce i tak dość standardowo, ponownie nikt się nie dosiadł. Przywykli już do mnie, ale widać nie na tyle by zacząć rozmowę. Pewnie już zaczynać nie będą, a może? Chociaż w taką pogodę jak dzisiaj to ja Im się wcale a wcale nie dziwię. Nawet mi było zimno a dzieciaki miały po kilka bluz, koszul a na górę kurtkę i jeszcze tę górę ze szkolnego ‘mundurka’. ‘Mundurka’ bo przecież to wygląda jak dres.

Zupełnie nie mogę pojąć dlaczego muszą ćwiczyć na dworze gdy jest tak zimno. Jeszcze mogę zrozumieć gdzieś w okolicach południa, ale o 16-17 gdy w klasach jest zimno, a na dworze to już w ogóle…Nie pojmuję. Rozumiem że dyrekcja nie chce otworzyć tej olbrzymiej soli. Przy takiej ilości uczniów zostałaby zajechana raz dwa, w dodatku nie ma sensu otwierać na te 45 minut dla każdej z klas. Tylko w takim razie po co ona tam stoi…bo przecież nie dla tego jednego spotkania na temat gao-kao o którym mówił Lawrence miesiąc temu, prawda? Większość apeli odbywa się na wolnym powietrzu i rozumiem że wszystkim jest jednakowo zimno, jednak weźmy pod uwagę że to okres mocno chorobowy i należy o te dzieciaki dbać, bo to w końcu przyszłość narodu. A jeżeli ktoś poproszony o podanie trzech życzeń mówi: zdrowie i szczęście rodziny i przyjaciół, dobry uniwersytet i…żeby Chiny były potężne, to należy o Niego dbać! No dobrze, o Nią. Piszę to raz jeszcze, ale warto o tym przypominać, tutaj patriotyzm to nie tylko puste słowa, apele i punkt w programie nauczania, tutaj patriotyzm to wiara w lepsze, potężniejsze Chiny i to wiara od lat najmłodszych. Nie chcę nawet mówić do czego wykorzystywany jest patriotyzm w Polsce i jak wiele osób utożsamia miłość do ojczyzny z prawicą, kościołem a już najlepiej to z nienawiścią do wszystkiego co niepolskie. Co prawda w Chinach nie lubią Japonii, no ale kto im się może dziwić skoro dostali od takiego malutkiego kraju tyle razy po dupie, ale przybyszów z innych krajów witają z otwartymi ramionami. Najlepszym przykładem jestem ja.

I tytułu dalej nie mam, myślałem że jak wrócę do domu to coś mi się nasunie, ale jednak nic takiego nie nastąpiło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.