Gdy smog sprawia że zrzucasz reękawiczki

dsc04716-copy

Bloki jawią się jakby w oddali, jakby za mgłą.

dsc04718-copy

Za mgłą?! Za jaką mgłą?! Mamy 25 stopni!

dsc04721-copy

Kamień pozsotaje niewzruszony.

dsc04723-copy

Mama skrobie przy paznokciach, a dziecko się przygląda.

dsc04733-copy

Nie, w taką pogodę nie ma co pracować.

dsc04744-copy

Jakby faworki, smakowo jak w Polsce…

Tydzień dwunasty

Okolica

W tym tygodniu w galerii (nowej, nie starej, ta stara już w ogóle nie działa) pojawiło się sporo zdjęć starych budynków. Niektóre są naprawdę stare, jak ten z 1937 który już prezentowałem w tym tygodniu.

dsc03770-copy

Skąd one się wzięły? Zdjęcia, nie budynki oczywiście. Ano wzięły się z mojego weekendowego człapania po okolicy. Przespacerowałem się wokół jednego kampusu, zobaczyłem co jest za płotem, poszedłem dalej i dalej, no i droga sama mnie poprowadziła.

dsc03772-copy

Podobno w Chinach stawiano budynki/mury blisko siebie żeby kobiety miały oparcie w czasie chodzenia. Najpierw co prawda krępowano im stopy a potem pomagano znaleźć oparcie. Tak…

dsc03784-copy

Spacerując po tych ulicach dochodzę do wniosku że to bardziej z powodu braku miejsca niż z powodu krępowania stóp, ale możliwe że było to zależne od regionu.

W każdym razie nie polecam takich spacerów ludziom z klaustrofobią bo momentami robi się ciasno. Dwie osoby jeszcze się wyminą, ale człowiek i skuter może mieć problem. No dobrze, ale to bardziej tyczy się tych nowych budynków, a jak to jest z tymi starymi?

dsc03814-copy

Te stare są skryte za tymi nowymi. Dlaczego? Sam chciałbym to wiedzieć. Z reguły jest tak że ludzie mieszkający w takich miejscach nie chcieli sprzedać tych terenów żadnemu deweloperowi. Nie wiem czy podobnie było tutaj, ale przypuszczam że żaden poważny deweloper się po budynki nie zgłosił. Przynajmniej w przypadku dwóch kampusów.

dsc03825-copy

W przypadku trzeciego, tego z mojej uczelni, sytuacja jest trochę inna. Tuż przy bramie głównej znajduje się mapa uczelni i na tej mapie znajdują się trzy stadiony, chociaż stoi tylko, znajduje się także dużo więcej budynków i według mapy kampus jest naprawdę spory.

dsc03826-copy

Rzeczywistość jest trochę bardziej prozaiczna bowiem mapa przedstawia plan, a skoro plan powstał to tereny trzeba wykupić. Terenów okoliczni mieszkańcy nie chcą sprzedać. W cenie jaką uniwersytet jest skłonny zapłacić. Więc pozostaje czekać. A że w Chinach twój dom/mieszkanie tak naprawdę nie jest Twoje, jedynie dzierżawisz je od Państwa na okres 70, czy tam 75 lat, to trochę jeszcze poczekają, ale w końcu dopną swego.  Tak, tak, nawet jeżeli kupisz mieszkanie za ileśtam pieniędzy to ono i tak nie będzie twoje. W Xiamen, na wyspie, ceny mieszkań są absurdalne i sięgają 30k złotych za metr. Dziękuję, postoję.

dsc03874-copy

I teraz tak. Te budynki są stare, bardzo stare jak na Chiny. W innych miejscach w kraju obwołano by takie miejsca miejscami szczególnego nadzoru i byłyby chronione, wręcz odwiedzałyby je rzesze turystów. A tutaj? Tutaj te miejsca sobie stoją i niszczeją stając się jedynie czyimś śmietnikiem. Smutny to widok.

Dzień sportu

dsc03876-copy

Studenci wiedzieli od dwóch tygodni. Nauczyciele dowiedzieli się rano. Nauczyciele z zagranicy dowiedzieli się dopiero gdy się zapytali. Przepływ informacji na linii uniwersytet – nauczyciele z zagranicy kuleje do tego stopnia że mógłbym się przypadkiem pojawić na piątkowych zajęciach i denerwować się że studentów nie ma. Szczęście że się nie pojawiłem.

dsc03894-copy

Jakoś mnie to nie złości nawet. Przywykłem już. Ot, nie można mieć planów/życia, trzeba być przygotowanym na wszystko.

Pierwszy deszcz

Nie pamiętam od kiedy, ale chcę powiedzieć miesiąc, po czym patrzę na daty zdjęć i widzę że poprzednio padało dwudziestego czwartego października, czyli niecałe trzy tygodnie temu. Jesień zupełnie inna niż w Polsce.

dsc03926-copy

Co nie znaczy że nie ma zimno. No dobrze, nie jest to Polskie zimno, ale jednak dwie warstwy na górę trzeba założyć gdy się idzie biegać z rana. Wilgotność sprawia że chłód przechodzi prosto do kości. Dla mnie to idealna pogoda, świetny czas by robić długie wybiegania. Tyle tylko, że w tym okresie jest mi to zupełnie, ale to zupełnie nieprzydatne. Bo jeżeli mój start docelowy będzie w lipcu (a jestem już zapisany i opłacony) to na osiem miesięcy do przodu nie ma się co wychylać i dawać z siebie wszystkiego bo to krótka droga do przetrenowania.

dsc03927-copy

A przetrenowanie to cholerstwo straszne. Przed wyjazdem do Mjanmy zegarek powiedział mi że muszę odpoczywać przez jakieś 120 godzin by wrócić do poziomu zero. Pięć dni bez biegania. Także licznik się wyzerował, ale co z tego skoro po kolejnych trzech tygodniach dobił po raz kolejny do tych 120 godzin, a wręcz je przebił sięgając ponad 140 godzin. Nie byłoby w tym nic złego, zignorowałbym to po prostu gdyby nie to że czułem się faktycznie zmęczony.  Zarówno psychicznie jak i fizycznie. A o ile ze zmęczeniem fizycznym jeszcze sobie poradzę tak zmęczenie psychiczne jest trudniejsze do pokonania. Trzeba było wrzucić na luz, zrewidować plany i już. Dzisiaj rano licznik po raz pierwszy od miesiąca pokazał zero godzin i czułem się świetnie. Co prawda po długim wybieganiu zrobiły się 43 godziny (do pełnego wypoczynku), ale jutro czeka mnie tylko lekka przebieżka i całkowicie wolny poniedziałek, więc we wtorek powinno dobić do zera.

dsc03972-copy

Nie mam pojęcia na ile ten zegarek mnie zna, w końcu współpracujemy ze sobą dopiero od lipca, ale chcę to sprawdzić. Pewnie te wyniki są zawyżone, bo moje tętno tutaj nie jest moje tętno w Polsce, ale jestem tutaj a nie w Polsce i wypada się dostosować. Nie chcę przerabiać sytuacji sprzed dwóch lat kiedy to nie byłem w stanie 10 kilometrów przebiec.

dsc03978-copy

Restauracje

Co prawda w tym tygodniu skupiałem się na zdjęciach reklam, ale myślę że wkrótce się przespaceruję i pokażę ile w okolicy jest restauracji. Takiej zwykłej normalnej okolicy, nie przy kampusie gdzie restauracji musi być od groma, w końcu jakoś tych studentów trzeba wyżywić.

dsc04017-copy

W okolicy szkoły June co chwilę jakaś restauracja jest otwierana i co chwilę jakaś jest zamykana, zresztą wczoraj mieliście próbkę ogłoszeń wynajmę restaurację, dlaczego tak się dzieje? No cóż, w Chinach uważa się że najlepszą inwestycją jest mieszkanie/dom, a że mieszkania/domy w okolicy to kwoty absurdalne (parę akapitów wyżej) to ludzie chcą rozkręcić jakiś własny biznes.

dsc04019-copy

Otwierają restaurację. Albo sklep z herbatą (jeżeli jakiś student mówi o własnym biznesie to 7/10 pomysłów to sklep z herbatą/kawą), ale częściej jednak restaurację.

dsc04026-copy

A czemu otwierają restaurację bo potrafią gotować i jest to łatwa praca. Każdy kto widział chociaż jeden odcinek Hell’s Kitchen wie że ani jedno ani drugie nie jest prawdą. No dobrze, czasem pierwsze jest prawdą, ale z reguły…no cóż…jakby to delikatnie…nie, nie potrafią gotować.

dsc04125-copy

Na południu jest to tym bardziej widoczne że jedzenie tutaj jest generalnie…jakby to delikatnie…niezbyt dobrze wyeksponowane. Innymi słowy – jedzenie tutaj jest nijakie. Mieszkańcy tej prowincji lubują się w potrawach prostych, delikatnie przyprawionych, coś jak Marge Simpson mówiąca że tajnym składnikiem jej wieprzowiny jest…sól!

dsc04152-copy

To absolutnie nie jest złe, broń Boże, ale jest najzwyczajniej w świecie nudne.

dsc04155-copy

Dla mnie jest nudne, a dla ludzi otwierających restauracje niesamowicie trudne. Bo umówmy się, jeżeli przygotowuje się proste potrawy to trzeba je przygotowywać bardzo dobrze, inaczej szybko wypadnie się z rynku. Jeżeli prostych potraw nie przyrządza się bardzo dobrze, a bardzo często się ich bardzo dobrze nie przyrządza, w końcu restauracja to łatwa praca to ludzie przyjdą raz, po czym pójdą do drugiej restauracji.

dsc04251-copy

Albo te wszystkie restauracje są jedynie przykrywką.

Wai Mai

o-copy

My mamy pyszne.pl Chińczycy mają kilkanaście swoich aplikacji, z których wai mai jest jedną z najpopularniejszych.
Zasada jest prosta, znajdujesz restaurację, wybierasz dania, płacisz i czekasz. Nie wiem jak ja wrócę do płacenia gotówką kiedyś. Naprawdę nie wiem. Teraz już nawet za kukurydzę na ulicy od kobieciny z wózkiem można zapłacić przez telefon. Ludzie nie mają ubikacji w mieszkaniu, ale mają aplikację przez którą inni im płacą.

y-copy

Wracając, wybierasz dania, płacisz, dostajesz kupony żeby zapłacić mniej i czekasz. A że jesteś w Chinach to jesteś niecierpliwy i patrzysz sobie na mapę gdzie znajduje się dostawca z twoim jedzeniem. Ja nie żartuję, totalna inwigilacja w imię poprawy usług.

My, niestety, mieszkamy trochę na odludziu, więc zbyt dużego wyboru dobrych restauracji nie mamy, ale i tak zawsze coś się znajdzie. Ostatnio wykopałem nawet przyzwoitą restaurację z ostrym jedzeniem o wdzięcznej nazwie LaLaLa.

Padało

dsc04113-copy

Rano jeszcze padało.

dsc04115-copy

Bo zaczęło padać wczoraj wieczorem.

dsc04123-copy

No dobrze, bardziej to kropiło.

dsc04155-copy

Gdyby padało mocniej to tych drzwi mogłoby już nie być.

dsc04158-copy

Deszcz deszczem, ale warzywa i tak trzeba podlać.

Tutaj!

dsc04044-copy

Tylko sobie przycupnę tutaj.

dsc04051-copy

Postawię ten znak tak na minutkę tutaj.

dsc04064-copy

Położę tę płytę żeby mi się wygodniej siedziało tutaj.

dsc04065-copy

Przypnę rower tutaj.

dsc04072-copy

A parasol to wyrzucę o tutaj.

Spadamy

 

dsc03886-copy

Ale ten motor jest wysoki…

dsc03910-copy

Może i jest wysoko, ale jestem tygrysem, więc nie spadnę.

dsc03944-copy

Ja to za długi jestem żeby spaść.

dsc03940-copy

Przywiązali mnie przed tajfunem, przetrzymałem go, więc nie spadnę.

dsc03984-copy

Ja tu jestem od 1933, nie tacy jak wy przy mnie spadali.

Tydzień jedenasty

Szok na twarzach studentów

a-copy

To zdumiewające jak można, po miesiącu mówienia, informowania, przypominania, zaskoczyć studentów wyciągając arkusze egzaminacyjne. Naprawdę tego się nie spodziewałem.
W sumie to niektórzy z nich też się nie spodziewali tego egzaminu.  Nie wiem czy ci młodzi ludzie mają aż taki problem z angielskim, czy są aż tak nieogarnięci, czy może tak jest im po prostu wszystko jedno.
Stawiam na opcję trzecią, bo mnóstwo, ale to mnóstwo z nich nie przyszło nawet spojrzeć na wyniki. Nie chcę tutaj już nawet mówić o tym jak im poszło bo chce mi się jedynie pokręcić głową z żalu. Część z nich oblałaby polską maturę rozszerzoną z kretesem. No kurczę. A to studenci drugiego roku, na jednej z najlepszych uczelni w Chinach, w dodatku ci the best of the best, a jednak zdobycie 5 punktów było dla niektórych niewykonalne. Przypuszczam że ma to solidny związek z tym szokiem na ich twarzach.

aa-copy

Większość jednak poradziła sobie co najmniej przyzwoicie, więc nie ma powodów do obaw o egzamin końcowy.

ae-copy

Za to w przypadku pierwszego roku. No cóż. Część z nich Polskiej matury na poziomie podstawowej by nie oblała, ale jakoś zaskakujące dobrze by jej nie zdała. No po prostu nie mam słów. Na jakieś 160 prac może 5 osób miało komplet punktów. A my tu mówimy o poziomie podstawowym w Polskich szkołach i porównujemy z best of the best. Generalnie słabo. Grubo poniżej moich oczekiwań. Ciekawi mnie jakby to wyglądało na specjalności językowej.

c-copy

Zaraz po egzaminie, żeby nie umrzeć z nudów przy książce, zrobiliśmy test IELTS i tutaj była tragedia. Dużo tych młodych ludzi chce kiedyś studiować za granicą, ale oni sobie w ogóle z tym testem nie radzili. Słabo to widzę, naprawdę słabo. Zwłaszcza gdy słyszę że chcą studiować na MIT. Może to co stracą na słuchaniu planują nadrobić na pisaniu? Kto ich tam wie.

dsc03480-copy

A skoro o egzaminach mowa to wydrukowano mi ich za mało. Bo czemu nie.

dsc03593-copy

Człowiek stara się być poważny, motywować tych młodych ludzi do nauki przykładem, stosować rzeczy których się nauczył, mówi o tym jak się uczyć, jak podchodzić do egzaminów, wprowadza jakieś zasady dyscyplinarne, słowem robi to co nauczyciel robić powinien, a potem dostaje za mało egzaminów i studenci muszą pisać na kartkach…
No jak to, kurczę, wygląda…Cha bu duo, prawda? Da radę? No kurczę, da radę, oczywiście że da radę, zawsze sobie można poradzić, o ile się chce, ale to nie powinno działać w ten sposób. Po prostu nie powinno…

dsc03615-copy

Skoro już w temacie egzaminów, to w zeszłym tygodniu zdałem sobie sprawę że nie mam egzaminów końcowych, a miałem bo napisałem je jeszcze we wrześniu. Na moje szczęście ostał mi się jeden plik dźwiękowy, więc do jednego egzaminu wystarczyło zrobić pytania, a raczej przepisać je ze słuchu, a drugi egzamin chociaż trzeba było zrobić od podstaw, to mając już nagrane te najbardziej wkurzające informacje zrobiłem w jeden wieczór. Teraz kopię zapasową mam w dwóch miejscach, bo trzeci raz tych egzaminów robić nie chcę. Co za dużo to niezdrowo.

f-copy

W górę

Ponieważ miałem trochę więcej czasu wolnego w poniedziałek postanowiłem ruszyć cztery litery i wejść na wzgórze niedaleko szkoły. Po raz kolejny, ale tym razem wejść a nie wbiec. Problem z tym wzgórzem jest taki że dojazd autobusem to tam jest, ale za skarby świata nie mogłem się doszukać jak z niego skorzystać. Postanowiłem więc iść przed siebie licząc na to że jakiś autobus się znajdzie i jakoś patrząc na nazwy przystanków się w tym odnajdę.

k-copy

Oczywiście nie wziąłem pod uwagę tego że rozkładu jazdy może najzwyczajniej w świecie na przystanku nie być.

I to był wielbłąd. W każdym razie ruszyłem, szedłem i szedłem, po drodze minęły mnie dwa autobusy, a maszerowałem chyba godzinę, w dodatku wybrałem dłuższą drogę, bo obszedłem kampus, zamiast przejść na skróty.

Koniec końców dotarłem pod wzgórze i zacząłem wchodzić. Blisko 1700 schodów i niecałe 30 minut później byłem już na szczycie.

l-copy

Generalnie to syf straszny, tam to już chyba nikt nie sprząta, a ludzie też tego nie szanują, a może to tylko mniejszość nie szanuje, ale ze mniejszość w Chinach i tak oznacza kilka milionów to wygląda to tak jak wygląda.

Widok jest bardzo przyjemny, zwłaszcza gdy patrzy się na zatokę w bezchmurny dzień. Zapewne wschód słońca musi tam wyglądać obłędnie, w końcu słońce wschodzi właśnie od tamtej strony. Nie wiem czy w tym roku uda mi się go jeszcze zobaczyć, ale kto wie, zwłaszcza że słońce wschodzi teraz coraz później. No poważnie, wschód słońca po 6, przecież to jakiś żart…

s-copy

Zakupy

Ogólnie rzecz biorąc zakupy w Chinach nie różnią się aż tak bardzo od zakupów w Polsce. Masa ludzi poruszających się po sklepie jak zombie, czyhająca na promocje i szukająca najkrótszej kolejki. Naprawdę nie widzę tu żadnych różnic. Największa różnica jest taka że warzywa i owoce warzą kasjerki w sklepie. Nie na  kasie, nie warzysz sobie sam, tylko idziesz grzeczni z workiem do Pani kasjerki (Pana kasjera nie widziałem) i Ona nabija cenę. Gdy są dwie to z reguły gadają do sobie że z tym obcokrajowcem nie ma co rozmawiać bo on po chińsku nie rozumie, albo próbują się pytać czy rozumie po chińsku.  Biorąc pod uwagę że i tak porozumiewają się w jakimś tam swoim dialekcie którego związek z mandaryńskim kończy się na tym że lingwiści przypisują je do jednej rodziny to nie ma za bardzo sensu nawet co kwestionować tego że się nie rozumie i/lub odpowiadać że się rozumie. Lepiej po prostu się uśmiechnąć i grać tego głupiego obcokrajowca.

z-copy

A potem idzie się do kasy i tutaj Pan/Pani kasjer kasują rzeczy. No właśnie. Teraz taka sytuacja. Gdy nie ma ze mną June, wykładam wszystkie rzeczy na ladę/taśmę i idę na drugą stronę by spakować je do plecaka. Tak też zrobiłem tym razem, pakuję wszystko co kupiłem gdy widzę że jakaś kobieta maca moje tofu palcem. Nie, to nie jakiś abstrakcyjny eufemizm, ona stała i macała moje tofu.  Powiedziałem kasjerce że ja tego tofu już nie chcę, ale że ludziom zajmuje moment zanim zorientują się że obcokrajowiec mówi do nich po chińsku (w końcu nie są do tego przyzwyczajeni), skasowała to tofu. Cóż, ja już macanego tofu nie chciałem więc oddałem je kobiece która  to tofu wymacała, mówiąc że to dla niej. A ona je wzięła i zrzuciła z lady.

Także chyba wyszedłem na jakiegoś chama, albo kogoś solidnie obraziłem, ale jednak kupowanie wymacanego tofu nie wydaje mi się być dobrym pomysłem.

Ostatnie podrygi lata

dsc03743-copy

Ledwie słońce wstało a już trzeba było osłaniać słupy przed słońcem.

dsc03747-copy

Nawet hydrant starał się ukryć w cieniu.

dsc03754-copy

W Xiamen ludzie nie biegną do autoubsów. Oni biegną by schować się w cieniu na przystanku.

dsc03765-copy

Niektórym dzieciom słońce ewidentnie nie służy.

dsc03769-copy

Pierdzielę tę pogodę, idę stąd.

Dla odmiany wschód słońca

dsc03659-copy
Na południu nawet słońce wstaje powoli

dsc03666-copy

Skoro nawet deszcz się leni to krzewy trzeba podlewać ręcznie. Stojąc na rurach z gazem.

dsc03685-copy

W końcu przychodzi też pora na przerwę i czytanie gazety.

dsc03728-copy

Po lekturze powrót do pracy, rozmiar pojazdu nie ma znaczenia.

dsc03719-copy

Gdzie, kiedy nowe spotkanie?
W grzmotach, błyskach, huraganie?