Fryzjer
Poprzednia niedziela i zajęcia w klasie szóstej. Dzieciaki dostały wyniki egzaminów więc były bardzo podekscytowane. Jeden z Nich podchodzi do mnie, wyciąga telefon i pokazuje zdjęcie jakie zrobiono mi dzień wcześniej u fryzjera. Ciekawe gdzie jeszcze te zdjęcia zawędrują.
Nauka chińskiego
Nie pisałem ostatnio o tym jak mi idzie bo słuchałem podcastów a mój internetowy kurs stanął w miejscu. System nie aktualizował moich postępów. Na szczęście przesympatyczni ludzie z iifk.pl zlitowali się nad klientem drugiej kategorii (bo z grouponu) i przesłano mi wszystkie lekcje. Także wracam do nauki i teraz mogę z dumą powiedzieć ‘wo xihuan paobu’ (lubię biegać)
Budka policyjna.
20 km rowerem spoce się
Czyli kontynuujemy wątek ‘jak dostałem się na rr.pl’.
Odpowiadając na pytanie: to zależy. Jeżeli teren jest trudny, rower taki sobie i chcesz jechać szybko to tak, ale jeżeli teren nie jest trudny i nie śpieszy Ci się to nawet na kiepskim rowerze nie powinno być tragedii.

Bo mam okropny, to zakupiłem. Dostałem dwa.
Niedziela
Chciałem dziś zrobić interwały, ale gdy przybiegłem do szkoły zauważyłem że na bieżni biegają dzieciaki a wokół stoją rodzice, więc możliwe że odbywały się dzisiaj jakieś zawody.
Trochę mnie to poruszyło bo nie chciałem robić interwałów wśród samochodów, pomyślałem chwilkę i pobiegłem na upatrzoną kiedyś górkę. Dwa razy zrobiłem na niej podbieg na 200 metrów, dwa razy 300 metrów i raz całość – 600 metrów.
Masakra. Spociłem się jak na interwałach, a piekły mnie nawet czworogłowe uda. Czyli interwały przechodzą na następny tydzień, także nic więcej o nich nie napiszę aż do następnej niedzieli.
Po obiedzie ruszyłem przed siebie. Plan był taki żeby zrobić 50 kilometrów spokojnym tempem i wrócić. Miałem też zamysł żeby udać się ponownie do jeziora Pan’an, jednak tym razem przejechać je dalej i jechać dopóki nie dobiję do 25 kilometrów. Trzymałem się tego planu aż w końcu zobaczyłem górę i postanowiłem pojechać w jej kierunku.
Dlaczego? Na mapach z google znalazłem informację że na jednej z gór znajduje się cmentarz chińskich muzułman – Hui. Stwierdziłem że może być to właśnie ta góra i wjechałem w wioskę…Jechałem, jechałem i nagle gdzieś między domami mignęła mi bardzo ozdobna brama:
Wiele się nie namyślając skręciłem i wjechałem pod górę. Oczywiście był to cmentarz. Zszedłem z roweru, rozwinąłem rękawy, zdjąłem kask i poszedłem zrobić zdjęcia.
Przywitałem się z ludźmi pracującymi w popołudniowym skwarze i poszedłem w górę.
Wróciłem po paru minutach, pożegnałem się, a Oni zaproponowali mi wody. Bo jest ciepło, a ja na pewno jestem zmęczony. Pokazałem na bidon, podziękowałem i odjechałem w swoją stronę.
A z tej spokojnej pięćdziesiątki wyszła całkiem szybka pięćdziesiątka bo pobiłem rekord życiowy. Znowu. Dalej nie jest imponujący, ale widać że mam rezerwy.










