Gdy mapa kłamie

Wymyśliłem sobie że pobiegnę do innej dzielnicy. Do jednej z tych które nie są na wyspie, ale żeby się tam dostać trzeba przebiec przez most. Co tam będę ukrywać, chciałem sobie przebiec przez most i spojrzeć z niego na zatokę, bo patrzenie z tych okolicznych mostów na zatokę już mi się trochę znudziło.

Także ruszyłem w sobotę mając w planach dobiec do mostu i zawrócić bo miałem przebiec tylko dwadzieścia kilometrów. Wyposażony w kawałek czekolady (bo uznałem że skoro będę biegł w ultramaratonie to mogę nie dać rady wytrzymać kilku godzin na samych żelach i trzeba będzie zjeść coś innego, stąd próba z czekoladą, przyjdzie mi jeszcze próbować coś słonego bo same słodkie rzeczy mogą mnie zamulić), jedną butelkę wody i jedną specjalnego napoju (sól, miód, woda i rodzynki, czyli powinno być słono, ale też słodko i trochę kwaśno zależnie od rodzynek) ruszyłem. Normalnie na taki dystans nie potrzeba aż dwóch butelek, ale zapowiedzieli 96% wilgotności więc stwierdziłem że nie będę ryzykować.

Po drodze minąłem kilka wózków z jedzeniem. Zawsze są jakieś w okolicach budów. W końcu ktoś tych robotników musi karmić. Dwa wózki zapadły mi w pamięć, bo w jednym Pan robił chleb, coś czego nie widziałem od bardzo, bardzo dawna. Tutaj się chleba nie wypieka, przynajmniej nie takiego jak na północy (przez te trzy lata doszło do mnie że to co Oni tu nazywają chlebem nie jest tym co my nazywamy chlebem, ale ciągle jest chlebem), więc był to dla mnie bardzo sympatyczny widok i chyba w tę sobotę kupię kawałek.
Drugi wózek był z plackami, takimi jak od tej Pani która zniknęła (June mówi że Jej córka była w ciąży i teraz pewnie poszła Jej pomagać, ale ja uważam że to z powodu zmiany ceny z 2 na 2,5 RMB), ale tak od niego śmierdziało mięsem że aż przyśpieszyłem kroku. A ludzie lgnęli do tego wózka że aż strach. Strach zwłaszcza że to mięso śmierdziało na kilka metrów.

Przebiegłem 10 kilometrów. Potem dołożyłem jeszcze jeden. I jeszcze pół. A potem się zatrzymałem, zjadłem kawałek czekolady i zawróciłem.

Wróciłem do domu i okazało się że gdybym pobiegł jeszcze kilometr to zobaczyłbym ten most.
Szlag.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.