Na wzgórze

P1180009 (Copy)

Nong Khiaw, co widzieliście już na zdjęciach z wczoraj, położone jest nad rzeką u podnóża kilku wzgórz. W czasie dwóch pierwszych wojen Indochińskich teren ten był pod bombardowaniem amerykańskim. A że jest to teren bogaty we wzgórza i jaskinie to ludzie starali się w nich schronić. Na tym mogłoby się skończyć, ale amerykanie zrzucali tyle bomb że ludzie zaczęli wręcz w tych jaskiniach żyć. To jaskinie stały się domem dla zwykłych ludzi, jak i siedzibą miejscowych urzędników. Jednak pierwszego dnia w Nong Khiaw zobaczyliśmy te wzgórza ukryte w chmurach i postanowiliśmy ruszyć na jedno z nich by spojrzeć na okoliczne tereny z wysokości kilkuset metrów.

P1180018 (Copy)

Ja na śniadanie zjadłem niezastąpioną zupę, a June smażony makaron z warzywami. Pierwszy raz był to makaron nie ryżowy. Był za to wzięty z zupki błyskawicznie i była to nasza ostatnia wizyta w tej restauracji.

P1180026 (Copy)

Ruszyliśmy pod górę. Dostaliśmy kijki i można w końcu spacerować. Śpieszyliśmy się by zdążyć zanim te poranne chmury się rozwieją, dlatego też nie robiliśmy zbyt wielu przerw.

P1180032 (Copy)

Na szczęście nie wyglądało to jak chodzenie po górach w Chinach. Owszem były schody, ale bardzo niewiele, w dodatku wszystkie wyrzeźbione w ziemi przy jak najmniejszej ingerencji w środowisko. Po pierwszym półroczu w Jiawang byłem pod wrażeniem tego jak budowane są w Chinach te ścieżki, ciągle przed oczami mam płytę chodnikową wyciętą tak by dać dostatecznie dużo miejsca drzewku, bardzo mi się to podobało. Jednak z czasem dotarło do mnie że nie wszędzie w Chinach tak to wygląda i częściej niż rzadziej drzewa są zwyczajnie w świecie wycinane by ułatwić ludziom transport. Tutaj nie dało się tego odczuć, owszem droga była oczyszczona, ale i tak by musiała zostać oczyszczona z wszystkich niewybuchów.

P1180033 (Copy)

No właśnie, niewybuchy, To też jest coś na co zwracają uwagę przewodnicy – lepiej nie schodzić ze ścieżki, lepiej się nie oddalać, po prostu lepiej się nie wychylać bo może się to źle skończyć.

P1180038 (Copy)

Dotarliśmy na szczyt i dech nam zaparło. Nie tyle ze zmęczenia co z powodu tego jaki człowiek jest malutki stojąc w obliczu tego majestatu.

P1180041 (Copy)

Na obiad June zamówiła smażony makaron z warzywami, tym razem nie z zupki, a ja sałatkę z mięsem bawoła domowego.

P1180049 (Copy)

Po obiedzie poszliśmy się pooglądać ofertę biur turystycznych i zostaliśmy zaskoczeni ofertą jednodniowej wyprawy w czasie w której zobaczymy dzikie zwierzęta takie jak: bawół domowy, kura czy świnia. Tylko dzięki silnej woli wtedy się nie roześmiałem.

P1180054 (Copy)

A na kolację zjadłem larb, czyli typową laotańską sałatkę na ostro. Tak! W końcu coś ostrego, bo obojętnie ile przypraw dodawałem do tej zupy nie mogłem jej doprawić do mojego smaku.

P1180055 (Copy)

P1180171 (Copy)

P1180167 (Copy)

P1180157 (Copy)

P1180155 (Copy)

P1180154 (Copy)

P1180133 (Copy)

P1180126 (Copy)

P1180110 (Copy)

P1180096 (Copy)

P1180093 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.