A jednak nie ma

P1120886 (Copy)

Pamiętacie jak pisałem że jednak mam zajęcia dzisiaj? Ja też pamiętam. A jednak okazało się że nie mam, gdyż zgodnie z planem zostały one odwołane. Czyli pierwsza wersja była poprawna, a drugiej nie należało słuchać. Nie należało się o nic pytać, tylko nie przychodzić. Chociaż…pierwszy raz pojechałem na meridce do małej szkoły i wyszło na to, że zajęło mi to minut 20. Łącznie z zniesieniem jej z szóstego piętra i wjechanie windą na trzecie w szkole.

P1120894 (Copy)

Nieporównywalnie szybciej od jazdy autobusem. Teraz pozostaje mieć nadzieję że pogoda tego nie popsuje i będę tak jeździć do końca miesiąca.
Sam pobyt w szkole to nie problem, gdy czekałem przygotowywałem rzeczy na zajęcia więc wykorzystam je za tydzień. W naturze nic nie ginie. A że powrót też zajął mi niecałe 20 minut to natychmiast się przebrałem, wskoczyłem w ciuchy do biegania i poszedłem truchtać.

P1120903 (Copy)

Chociaż tak po prawdzie dzisiaj to było bieganie. Tempo całkiem przyzwoite w porównaniu do tego co było do tej pory no i samopoczucie też całkiem w porządku. Nie pozostało mi nic innego jak z tego korzystać więc biegłem sobie tak przed siebie jak jeszcze w maju. Bardzo przyjemnie. Tyle tylko że ciepło, a to dla mnie zawsze problem. Ja to lubię jak jest chłodniej, ale to chyba wszyscy biegacze wolą. Takie z nas ciepłokrwiści ludzie po prostu i nie potrzebujemy słońca by się dogrzewać.

P1120905 (Copy)

Chociaż mogę się mylić ;-) Park oczywiście pełen ludzi i pełen namiotów, co już nie zaskakuje, a stało się wręcz bleh. Mijając jedną ze szkół zauważyłem że odbywało się w niej dzisiaj jakieś święto z rodzicami i wszystkie dzieciaki były tak ładnie odświętnie ubrane, więc zakładam że zamiast dodatkowo męczyć Je z powodu odrabianego piątku w sobotę pozwolono Im na trochę luzu. I dobrze, bo w tym kraju na uczniach ciąży taka presja że czasem trzeba odsapnąć.

P1120907 (Copy)

Później jeszcze poszedłem na spacer po mieście, co wydaje się sensowniejszym rozwiązaniem niż spacer po parku co bardziej przypominałoby przepychanie się między ludźmi, a tak szlajając się po ulicy można przynajmniej porobić zdjęcia, zobaczyć jak miasto żyje i znaleźć jakiś ciekawy sklep.

P1120908 (Copy)

To ostatnie udało mi się zrobić bo znalazłem sklep z tanimi owocami. W sensie durian jest tani i arbuzy tańsze niż gdzie indziej, ale jabłka w tej samej cenie co wszędzie, a gruszek to w ogóle nie ma. Czyli niby fajnie, ale jednak bez szaleństw.

P1120909 (Copy)

Przynajmniej popstrykałem w końcu trochę więcej zdjęć, bo to aż żal patrzeć jak się aparat marnuje.

P1120911 (Copy)

Od paru dni próbuje się ze mną skontaktować Chińczyk którego poznałem w zeszłym roku i który wtedy proponował mi współpracę w swojej jeszcze nieotwartej prywatnej szkole. A konkretniej to oferował mi prowadzenie zajęć prywatnych. I tak zniknął na parę miesięcy z mojego życia i pojawił się na 16 dni przed powrotem do Polski. Trochę teraz za późno na takie rzeczy. O ile kiedykolwiek był na nie dobry czas.

P1120935 (Copy)

P1120930 (Copy)

P1120919 (Copy)

P1120918 (Copy)

P1120913 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.