Ostatni dzień listopada

Przywitałem zmianą planu i gdy byłem w stanie biec 5’ bez problemu wydłużyłem bieg do 7’, drugi do 10’, a trzeci do 13’. I wyszło fajnie. Kilometr mniej niż tydzień temu, ale szybciej.
Nie powinno się zmieniać planu treningu w jego trakcie. Podobno rzecz jasna. Bo rzeczywistość pokazuje coś innego. Szukałem dobrego tempa na bieganie WB2 i chyba je znalazłem. Oscyluje w okolicach 4:50. Czyli szału nie ma, ale tragedii też nie. Teraz tylko klepać kilometry w takim tempie i będzie dobrze. Z drugiej strony czuję że fajnie byłoby porobić te interwały szybsze. Może więc będę tak na zmianę robił? Jeden tydzień szybkie interwały a drugi WB2?

Chciałbym oficjalnie zakomunikować że klasa jedenasta robi wszystko by stać się moją ulubioną. Posiadają Dziewczynę Bigos, Irene, tę małą okularnicę która razu pewnego gdy Lidia coś powiedziała po chińsku zwróciła się do mnie po angielsku i powiedziała coś co powinna powiedzieć Lidii bo przecież ‘ło bo hłej szła potonghła’…a jednak wolała rozmawiać ze mną. Urocze. No i tę drugą okularnicę której angielski może nie jest idealny, ale…nie chciałem robić zdjęć ale zrobię i powiem tylko żebyście wyszukiwali cudeniek z papieru. I jak ja mam te dzieciaki zostawić…

I tak mijały kolejne zajęcia, aż doszliśmy do klasy dwunastej która dzisiaj przegięła pałę i dostałem trafiony rykoszetem papierową kulką. Normalnie wziąłbym tę kulkę i odrzucił, ale dzisiaj coś we mnie pękło. Powiedziałem że przesadzili i wyszedłem gdy zadzwonił dzwonek.
Po chwili wybiegła Stefanie i chłopak rzucający kulką i:
– Przepraszam…
– Przepraszamy, nie chcieliśmy Cię urazić.
– Wiecie co, ja rozumiem że macie czasem dość, chcecie obejrzeć film, posłuchać muzyki, zrelaksować się. Rozumiem to bo macie mnóstwo innych przedmiotów, nie zwracam Wam uwagi gdy robicie zadania z innych przedmiotów, ani gdy przysypiacie, ale tu chodzi o minimum szacunku.
– Traktujemy Cię jak przyjaciela, nie chcemy żebyś był zły.
– Nie jestem zły jestem zawiedziony.
– Naprawdę przepraszamy.
– Okej, przeprosiny przyjęte.
– Tylko nie bądź zły.
– Nie jestem.
– Przepraszam…

Tak, mam zasadniczą wadę, jak na nauczyciela jestem zbyt wyrozumiały. Aczkolwiek skoro Lidia powiedziała że to są zajęcia które mają też relaksować i w gruncie rzeczy nic się nie dzieje jeżeli część uczniów trochę przysypia to kim ja jestem żeby się kłócić. Jednak nawet ja mam swoje granice wytrzymałości.  W każdym razie klasa 14 spisała się dzisiaj na medal i jak ich pochwaliłem to się bardzo ucieszyli, także moja fiksacja na punkcie klasy czternastej powoli się kończy.

Na kolację ruszyłem do jedynki i tak stałem w kolejce po tofu gdy odchylając się w lewo zauważyłem że wcale nie potrzeba Lawrence’a by wybrać ten półmisek obfitości. Wybrałem więc i wszamałem. Kosztował mnie 7 RMB, ale miałem tyle pieniędzy na karcie że jeszcze przez tydzień nie muszę jej doładowywać. A najadłem się że ulala…ostro z mięsem, tofu, kiełkami, no super sprawa.

No i po pracy pojechałem na zakupy. Mięso, warzywa i pierdoły typu picie w proszku. Za tydzień będzie gorzej bo przyjdzie mi kupić miód (a może jutro kupię) i mleko. Także za tydzień będzie gruuuubo.

A potem u Obwoźnego sprzedawcy kupiłem owoce, a u innego Pana orzechy. Napakowali mi orzechów za 40 RMB, więc połowę wyjąłem, bo przecież co ja zrobię z tyloma orzechami i czym ja je otworzę, przecież nie tak jak On – zębami. Aż mnie zmroziło. Otworzył orzecha zębami. Brrrr…

Ach tak, Lidia wybyła do Pizhou znowu. Nie wiadomo kiedy będzie miała kolejny egzamin na prawo jazdy. A to zdjęcie ze sklepu z dedykacją dla wszystkich którzy chcieliby żeby przywieźć Im z Chin czarnej herbaty. ZAPOMNIJCIE! Zielona, zielona i jakieś inksze kwiatowe, ale z czarnych to mają tylko zieloną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.