Sobotni spacer poranny

Po pracowitym tygodniu w końcu nie obudził mnie budzik tylko kogut. Piał i piał i piał, a ja wstać nie chciałem, ale w końcu pęcherz zwyciężył i musiałem zwlec się z łóżka. Zrobiłem śniadanie, przerobiłem kolejną lekcję z chińskiego i ruszyłem do ‘starego centrum’.

Dostałem po nosie za zakupy nie u swojego sprzedawcy. 2 gruszki i 2 jabłka – 11 RMB. Może gruszki trochę większe i jabłka bardziej świeże, ale to lekka przesada.

Czym prędzej się stamtąd zebrałem i ruszyłem w stronę ‘nowego centrum’ po drodze przerobiłem trasę wtorkowych biegów porannych i znowu mogłem sobie pooglądać na spokojnie te tereny. Nawet udało mi się zrobić kilka zdjęć.

Jiawang to olbrzymi plac budowy co do tego nie ma wątpliwości, ale trzeba wspomnieć o tym że nawet tutaj, w miejscu typowo rolniczym, ludzie nie szanują środowiska. Co widać chociażby gdy wrzucają śmieci do rzeki. A jest to naprawdę, ale to naprawdę dziwne bo gdzie się nie kopnie tam stoją albo duże kubły na śmieci albo małe śmietniki. Poza tym mnóstwo ludzi zajmuje się zbieraniem i wywożeniem śmieci.

Liście na drzewach zmieniły kolor a wraz z nim zmienił się zupełnie nastrój i atmosfera małego parku. Teraz jest jakoś tak bardziej nostalgicznie. Jesień zawsze przyciąga taki nostalgiczny nastrój. W końcu to takie wprowadzenie do zimy i końca roku. Takiej arbitralnej daty mówiącej że coś się kończy i coś zaczyna. Mam wrażenie już  o tym pisałem…ale pobieżnie sprawdziłem i wygląda na to że nie…Kolejne deja vu…muszę o nich kiedyś napisać bo te które przeżywam tutaj nie dość że są często to naprawdę wyraźne. W każdym razie Jesień. Zaczynamy się przestawiać, nasze ciało i umysł przygotowuje do zimy…chociaż odkąd zacząłem biegać nie odczuwam tego już tak mocno. Początek roku to listopad, koniec roku to połówka w Katowicach/Chorzowie. Chociaż w tym roku nie zrobiłem swojej standardowej miesięcznej przerwy, tylko takie dwie wymuszone tygodniowe. Skup się! JESIEŃ!
Przygotowujemy się do zimy, do końca okresu zielonego, więc siłą rzeczy jesteśmy nostalgiczni. Musimy jakoś przetrzymać zimę i rozpocząć radośnie wiosnę.

W parku zauważyłem Pana szkolącego dzieciaki w jakiejś sztuce walki. Dzieciaki zapatrzone były w niego jak w obrazek, a On po każdym przedstawionym ruchu obracał się i poprawiał formę chłopaków.

Adam, muszę Cię wywołać bo cały tydzień czekam na Twoje komentarze! Stąd te moje odwiedziny w nowej toalecie.

Przed jednym z moich częściej odwiedzanych sklepów odbywała się dzisiaj promocja oleju do której zaciągniętą jakąś dziewczynę śpiewającą i śpiewającą i ponownie śpiewającą.

Znalazłem w końcu kwiaciarnię :)

I sprzedawcę smakowego popcornu, ale ruszał się jak mucha w smole a mnie powoli łapał głód więc olałem czekanie i ruszyłem do domu.

Do obiadu wrzuciłem tę dziwną galaretę i…dalej nie lubię galaret, ta w dodatku nie miała smaku, potem się rozpuściła i nawet nie wiem ile z niej zjadłem.

Kolacja to tofu, kiełbasa i ogórek, a wszystko to z chińską przyprawą. I wyszło całkiem nieźle, aczkolwiek tofu raczej powinno być gotowane

No i trasa z dzisiejszego spaceru:
http://www.endomondo.com/workouts/109509854

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.