Niedziela i przegapione #10

Dentysta!
Tak! Ten sympatyczny Pan z piątkowej galerii to dentysta. Wyobrażacie sobie w Polsce dentystę pracującego za taką olbrzymią szybą przez którą każdy z ulicy może Was zobaczyć…zaraz…właściwie to mogę…i to bez większego problemu, z tą różnicą że w tym małym gabinecie dentystycznym w Dębie są rolety.
Tylko ciekawa sprawa z tym dentystą bo Lidia powiedziała, że oni dentystów nie mają, przynajmniej nie tak łatwo dostępnych i jak coś mają nie tak z zębami to idą do lekarza pierwszego kontaktu. Swoją drogą ciekawe co taki lekarz może zrobić…w sumie skoro w Chinach na ulicy wyrywa się żeby to czemu wykwalifikowany lekarz nie może zajmować się też zębami.

Kukurydza
Ten starszy Pan obracający tym czymś nad ogniem to Pan sprzedający prażoną kukurydzę. Cholerstwo strzela jak armata. W dodatku buczał na mnie okropnie gdy robiłem zdjęcia…Przy okazji, jeszcze nie kupiłem bo mam pewne problemy ze zlokalizowaniem sprzedawcy, ale czasem widzę ludzi z popcornem w różnych kolorach, więc zapewne w różnych smakach. Jak tylko znajdę to spróbuję i opiszę wrażenia.

Gralnie, nie kafejki
To znaczy, z założenia to są kafejki, ale internet to tam tylko Pan/i przy wejściu przegląda. Reszta gra, gra i gra. Dla nich to w końcu odskocznia od całego świata, ale też mam wrażenie że coś więcej. W czasie konkursu zaimponował mi bardzo pewien chłopak. Znaczy zaimponowało mi wielu uczniów, ale ten jeden szczególnie bo przygotował sam prezentację o graczu w Warcrafta trzeciego. Większość uczniów nauczyła się opowiadania, albo je po prostu przeczytała, a chyba tylko on przygotował to sam. Czuć było że ten sky mu imponuje i jest w jakiś sposób dumny że pochodzi z tego samego kraju. Także owszem, pewien rodzaj ucieczki od stresu, ale też coś więcej. Było nie było e-sport to bardzo opłacalna rozrywka, więc kto wie może i On w przyszłości będzie mistrzem świata?

Termosy
Zaciekawiły mamę, więc może jeszcze kogoś. Te termosy stoją sobie pod akademikiem i czekają aż zostaną wzięte i napełnione gorącą wodą, która następnie zostanie wykorzystana w szkole. Było nie było czasem trzeba się napić i warto wtedy napić się czegoś ciepłego, szczególnie gdy robi się coraz zimniej. Termosy nie giną, nikt ich nie kradnie, stoją sobie spokojnie. Podobnie gdy idzie się na stołówkę, stoją przed drzwiami i nikomu nie przeszkadzają.

Tablice…
To pewnie Was nurtuje, bo mnie nurtowało okropnie, ale dotarłem do tego o co chodzi. Te tajemnicze numerki na tablicach to nic innego jak koszty wynajmu, lub wykupu, mieszkania. Czyli każdy może sobie pooglądać co i jak. Uderzające jest to, że większość mieszkań które można wynająć ma ogromny metraż. Rzędu 80-90 metrów kwadratowych. Czasem trafiają się też mniejsze, ale to już znacznie rzadziej. A jak to wygląda cenowo? No powiedzmy, że za takie 70 m.kw. trzeba zapłacić miesięcznie od ~400 do ~800 RMB. Czyli bardzo, ale to bardzo przyzwoicie. Za wykup w nowym centrum ~4000 RMB za m.kw. Dla porównania: w Szanghaju m.kw. to średnio 22k RMB.

Zniszczone paznokcie
Owszem Adam reklama niezwykle nietypowa, ale…bardzo sugestywna i prawdziwa do bólu. Mi co prawda paznokcie po maratonie nie schodziły, ale pamiętam ten ból, pamiętam odciski i mnóstwo innych niesympatycznych rzeczy. A skoro Chińczycy mają fioła na punkcie stóp, to w końcu oni odpowiadają za wiązanie stóp kobietom (tutaj należy podziękować mamie bo to ona mnie z błędu wyprowadziła) to nic dziwnego że mają tutaj specjalistę od nich.

Niedziela
Taki niedzielny standardzik: śniadanie, bieg, sprzątanie, obiad i nagła zmiana bo praca.
Dzisiaj pękło 14 kilometrów, czyli nowy chiński rekord. Ubrałem się naprawdę lekko a pot lał się ze mnie jakby było lato. Ostatnich kilka dni to naprawdę fajna pogoda. Aż chce się biegać.

Trasa z biegu:

http://www.endomondo.com/workouts/gXZzLNv8bNM

Dzisiaj do szkoły przykulał się właściciel największej szkoły językowej w Chinach. Wygłosił przemówienie, posprzedawał książki, porozdawał plakaty, ulotki i zniknął. Uczniowie podobno się nieźle wynudzili. Dostałem od nich parę ulotek i tak je przeglądam i widzę, że to bardzo ładny zbiór haseł motywacyjnych. Naprawdę ładnych, takich mocno propagandowych. Zresztą ten Pan mówi, że nauka angielskiego jest niezbędna by Chiny stały się najpotężniejszym krajem na świecie. Nie wiem czy to dodatkowo zmotywuje moich uczniów, kilku na pewno, ale takie mocno patriotyczne podejście bardzo mi się podoba. Przede wszystkim jest logiczne bo jak tu w dzisiejszych czasach prowadzić interesy nie posługując się wspólnym językiem. Czyli mamy takie dwa w jednym – uczmy się i pracujmy ku chwale Chin.
Chociaż dzisiaj czytałem artykuł z którego wynikało że rząd chiński chce by Chińczycy jak najwięcej pieniędzy wydawali w kraju, inaczej grozi Chinom spowolnienie rozwoju. Wszystko dlatego że gdy Chiny się rozwijają i brną jak taran do przodu reszta świata ledwo co człapie.

A zajęcia poszły błyskawicznie. Chciałem puścić ten amerykański mam talent, ale przykulała się nauczycielka z synami i musiałem zrobić coś bardziej sensownego…na drugie zajęcia też przyszła…dopiero od trzecich zniknęła. A że trzecie to klasa dwunasta to w dalszym ciągu oglądaliśmy Królewnę Śnieżkę i Łowcę.

Na kolację poszedłem do czwórki, zamówiłem dawno niejedzone tofu i wszamałem ze smakiem. Nawet nie musiałem dokładać przypraw, było wystarczająco dobre.
A skoro mowa o jedzeniu to znowu udało mi się zrobić naprawdę dobry obiad. Jeszcze lepszy niż wczoraj i gdy go zjadłem to aż mnie pot oblał. Dokładnie tak jak lubię. Także tyle na tydzień moi Drodzy. Ach…zapraszam do galerii gdzie można zobaczyć kurę kanibalkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.