Użeranie się

Nie było notki wczoraj za co przepraszam, ale mam bardzo dobrą wymówkę.

Pół dnia walczyłem o zwrot pieniędzy za bilet powrotny.

Kilka słów wstępu. Ogólnie rzecz biorąc pod koniec kontraktu w Chinach szkoły dają jakiś tam bonus. Najczęściej jest to bonus wykorzystywany jako bilet powrotny i widnieje w kontrakcie jako opłata za samolot. Z tego co się orientuje szkoły publiczne są zobligowane do zwrotu kosztów biletu do pewnej kwoty.

W Jiawang dostawałem ten bonus po każdym semestrze, w Changchun dostałem raz a porządnie, a tutaj szkoła, według kontraktu, podeszła do tematu bardzo profesjonalnie. Najpierw dostałem zwrot za przylot a potem miałem dostać zwrot za wylot lub szkoła miała mi bilet kupić. Normalnie pod koniec kontraktu ten bonus jest na tyle wysoki że pokrywa te oba loty.

Z kupowaniem biletów w Chinach jest lekki problem. Karty kredytowe są dość niechętnie wydawane, chociaż zwykłe karty wydaje się od ręki. A skoro są niechętnie wydawane to niewiele osób je posiada, więc zakup biletów lotniczych jest lekko utrudniony. Dlatego też zapytałem w biurze czy nie będzie problemów z zakupem biletów od razu dla June.
Najmniejszych
. I uwierzyłem.

Jakiś miesiąc temu wszyscy nauczyciele dostali emaila że szkoła kupuje biletów i nie ma zwrotów. Stwierdziłem że to w sumie nie problem skoro kupią bilet dla June i przecież wszystkim nam zależy na jak najniższej cenie. Bo to logiczne.
I tak założyłem.

Znalazłem tanie bilety z przyzwoitym czasem przesiadki (były tańsze, ale umówmy się, mało komu chce się spędzać 20+ godzin na lotnisku w Kijowie) i wysłałem je na dół z ceną jaką znalazłem i jaka mi odpowiada. Bo nie oszukujmy się mogłem kupić jeszcze lepsze ale były jeszcze droższe a nie chciałem się aż tak wykosztować.

Dostałem odpowiedź zwrotną że przez internet nie kupią bo bilety mogą okazać się fałszywe, a agent podaje taką cenę że te dwa bilety kosztowałby mnie o osiem par butów do biegania więcej (lub 4 bardzo dobre pary). A na to sobiw pozwolić nie chciałem.

Postanowiłem więc zrobić coś co poskutkowałoby w Europie czyli przypomnieć Pani z biura co jest w kontrakcie podpisanym przez obie strony.
I tak okazało się że jednak ten zwrot dostanę o ile dostarczę fakturę za bilet i bilet będzie tańszy niż kupiony przez agencję (no proszę…).

Także fakturę dostarczyłem, a zwrot pewnie dostanę przed wylotem. Czasem brakuje mi słów żeby to wszystko opisać. Po co taki zapis w kontrakcie skoro się go nie respektuje, po co w ogóle ten kontrakt. Pytań mam bez liku.

Zuile.

Organizacja ciąg dalszy

Przed dwudziestą okazało się że jednak autobus będzie, ale będzie bardzo wcześnie rano. Nie jest to jednak równoznaczne z tym czy wycieczka się odbędzie bo nie wiadomo ilu nauczycieli zdecyduje się na udział.

Nie wiem czy przebija to wyciąganie informacji o planie zajęć od uczniów zamiast od asystentki ale z pewnością jest blisko.

Przypomina mi się Changchun i brak wody przez kilka dni o czym nikt nie informował, oraz odbieranie wypłat wieczorem na parkingu w samochodzie księgowego. Chciałem napisać że Shengda osiągnęła ten poziom, ale chyba jeszcze nie.

Zobaczymy czy osiągnie bo muszę jeszcze dostać parę dokumentów i mam obiecaną pomoc przy zakupie biletów samolotowych, także jeszcze mogą spaść z pozycji trzeciej na czwartą.

Oczywiście pierwszą w rankingu najlepiej zorganizowanego miejsca pracy zajmuje szkoła Chrisa. Drugie to Jiawang, bo tam jednak parę rzeczy było wiadomo z wyprzedzeniem.

Zastanawiałem się o czym by tu napisać gdy napiszę już o organizacji, lub jej braku, ale Shengda mnie nie zawiodła i okazuje się że jutrzejszy wypad jest jednak odwołany bo nie ma autobusu.

To zapewne autobus z Mojego sąsiada Totoro, który pojawia się i znika, a potem znowu się pojawia i znowu znika…

Zuila

Podwójny brak słów dla moich studentów.
Tydzień temu przyszła bardzo charakterystyczna studentka. Charakterystyczna bo zawsze jest aktywna, bardzo Jej zależy na angielskim i widać że się stara.
I w tym tygodniu przyszła po raz drugi.
– A Ty nie byłaś już tydzień temu?
– No byłam, ale dzisiaj przyszłam za koleżankę, bo Jej mama jest w szpitalu i Ona musi się Nią opiekować.
Tak mnie zszokowała że Jej nie wyrzuciłem tylko pozwoliłem odpowiadać. Oczywiście ocena do poprawy bo to nie ma nawet o czym mówić…

Zuila, zuila.

Koleżanka wysłała wiadomość że mnie przeprasza. Powiedziałem żeby się nauczyła i przyszła za dwa tygodnie. Egzamin ostatni zrobię w jednym tygodniu wszystkim, choćbyśmy mieli do nocy siedzieć każdego dnia to wszyscy będą odpowiadać za jednym zamachem.

Organizacja

O tym jak wygląda organizacja w Chinach mogę napisać całkiem sporo. Prawdę mówiąc całkiem sporo już napisałem.

Opisałem moje boje z nowym uniwersytetem. To są boje które ciągle trwają a z każdym kolejnym pojedynkiem dociera do mnie jak niska jest kompetencja osoby odpowiedzialnej za współpracę z zagranicą.

Tydzień temu ustaliliśmy że idąc do szpitala wystarczy dostać standardowy certyfikat wizowy. Nie, nie wystarczy. Potrzebna jest także książeczka. Książeczkę dostałem po raz pierwszy w Zhengzhou, w Changchun jej nie było. Na moje szczęście książeczkę i tak dostanę bo szpital daje taką każdemu. Czyli to jest dobre.

O tym że potrzebna jest książeczka dowiedziałem się mailowo wczoraj po tym jak powiedziałem tej Pani w biurze że byłem już w szpitalu i dostanę wyniki za dwa dni.

Pani dzisiaj do mnie zadzwoniła i powiedziała że potrzebuję tę książeczkę. Także obraz osoby niekompetentnej, chociaż utrzymany, zrobił się trochę mniejszy.

Mój nowy uniwersytet to nie jedyne miejsce w Chinach w którym pracują ludzie, którzy nie radzą sobie najlepiej z pewnymi sprawami. W mojej obecnej szkole też tak jest.

Od ponad miesiąca planujemy wycieczkę gdzieś. Gdzieś mieliśmy wybrać grupowo i wybraliśmy w tym tygodniu, za to data wyjazdu znana była od ponad miesiąca. Była znana wszystkim.

Dzisiaj, na dwa dni przed wycieczką, nauczycielka odpowiedzialna za organizację wszystkiego dowiaduje się od biura współpracy z zagranicą że nie będzie autobusu w sobotę i ewentualnie możemy jechać w niedzielę, ale lepiej to przenieść na przyszły tydzień.
To może chociaż krótka wycieczka do Zhengzhou?
Raczej nie będzie pieniędzy.

Dwa dni przed wycieczką. Zrozumiałem gdy opublikowali wiadomość o świecie majowym trzy dni przed nim, ale wycieczka na którą zgłosiło się ponad dziesięcioro nauczycieli? Czy to jest poważne? Ja nie mam słów do czegoś takiego, po prostu nie mam słów, dla mnie to jest kolejny przykład tego jak bardzo język jest powiązany z kulturą i jak sensowne było wytworzenie się tego dwuczłonowego zwrotu określającego brak słów.

Zuile.