Tydzień drugi

Czyli dalsze budowanie fundamentów.

Według planu Skarżyńskiego powinienem traktować krosy jako główny środek treningowy jeszcze przez siedem tygodni. Nie to żebym miał coś przeciwko, ale najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu. Plan jaki przedstawił w książce Maraton zakłada 27 tygodni przygotowania a potem jeszcze 3 tygodnie BPS, czyli zaczynając, zgodnie z planem, w listopadzie maraton wiosenny biegłbym pod koniec maja. Planowany start w Krakowie przypada na 22 kwiecień, czyli w tygodniu numer 25, licząc od listopada. Dlatego też od przyszłego tygodnia kończę z krosami jako głównym środkiem treningowym i pora na WB2, czyli bieganie w tempie maratońskim.

Oczywiście na razie to tempo maratońskie nie będzie jeszcze docelowym tempem, ale powoli, powoli będę się do tempa zbliżał. Od tego w końcu jest trening, założeniem jest przygotować się do biegu przez niecałe trzy godziny w tempie 4:16 min/km. To taki zbitek który siedzi mi głęboko w głowie i będzie w niej siedzieć jeszcze długo.

Dlaczego w ogóle decyduję się na taką zmianę? Z trzech powodów, po pierwsze nie zaczynam od listopada (i po miesięcznej przerwie); po drugie nogi są mocne, krosy biegam regularnie od kilku miesięcy; no i po trzecie, planowany maraton wypada w trzecim tygodniu kwietnia.

Czy mi zabraknie tych kilku krosów i kilometrażowego wprowadzenia? Nie wiem, zobaczę w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Ten okres to długotrwały proces samo poznawczy, co do tego nie ma wątpliwości.

To był ciekawy tydzień, łącznie nabieganych zostało około 103 kilometrów, co razem zajęło 8:16 (osiem godzin, szesnaście minut), a więc średnie tempo to 4:48 min/km.
Czas dodatkowych ćwiczeń to 1:12 (wzrost o 52 minuty!)
Jest progresja pod względem kilometrów, czasu i tempa, do tego tętno było bardzo dobre bo tak jak tydzień temu czyli 145, ale najważniejszy jest wzrost czasu spędzanego na ćwiczeniach dodatkowych. Dwa razy w tygodniu porządne rozciąganie i trochę rolowania.
Nadzwyczaj dobrze wyszło mi długie wybieganie, które chyba było ostatnią trzydziestką w tym roku i jedną z nielicznych jakie mam w planie przed maratonem, po prostu w planie jest zapisane 28, ale że mam problemy z utrafieniem w ten konkretny dystans to pewnie parę trzydziestek się trafi ;-)

Co jest do poprawy?
Jestem strasznie nie rozciągnięty i myślę nad dodaniem jeszcze jednego dedykowanego treningu, ale na razie po prostu zwiększę ilość ćwiczeń rozciągających w czasie tych dwóch treningów i zobaczymy potem.
Rolowanie także trzeba będzie wydłużyć, bo czuję, że to bardzo dobra sprawa.

Obawy przed kolejnym tygodniem?
Na pewno utrzymanie tempa w WB2. Ustawiłem sobie specjalny ekran w zegarku z tempem na okrążeniu (bo nie miałem takiego cuda i mi niestety pojawiało się tempo całości, ale że nie robiłem okrążeni to za bardzo mi to nie przeszkadzało) i zobaczymy jak to będzie teraz, aczkolwiek obawa jest.

Co było dobre w tym tygodniu?
Krosy, w szczególności kros środowy który poszedł mi lepiej niż się spodziewałem, do tego stopnia dobrze, że w połowie zdałem sobie sprawę, że muszę coś zjeść, a przedtem nie miałem problemów z pamiętaniem o jedzeniu.
Fartleki wyszły o wiele lepiej niż tydzień temu.
Ćwiczenia dodatkowe, plus rolowanie. W piątek rano czułem się jak nowo narodzony i dlatego nogi mnie tak dobrze niosły w trakcie trzydziestki.

Ciekawostka z tego tygodnia:
Sublimacja następuje gdy przykładowo ludność kanibalska zastępuje jedzenie ludzkiego mięsa jedzeniem mięsa zwierzęcego. Nie gdy zastępuje jedzenie mięsa owczego mięsem kurzym.