Wzgórze w środę

DCIM100MEDIA

W końcu się zmobilizowałem i postanowiłem wbiec na tę górę o której ciągle myślałem. Nie ma co ukrywać że głównym źródłem motywacji było wbiegnięcie na inne wzgórza dwa tygodnie wcześniej. Także ruszyłem przed siebie.

DCIM100MEDIA

Początkowo miałem dylemat czy skracać dystans dobiegu do góry i stwierdziłem że nie ma to sensu, co ma być to będzie, jak wyjdzie za dużo to się mocno skróci powrót i najwyżej przez kampus się przejdę (bo teraz praktycznie każdy bieg skracam biegnąc przez kampus).

DCIM100MEDIA

Dobiegłem do podbiegu, pokonałem go i zawróciłem myśląc że pomyliłem trasę, po drodze jeszcze wbiegłem w nieoznaczoną trasę myśląc że poprowadzi mnie w górę (w jakim ja byłem błędzie…) i pobiegłem w stronę innego podbiegu, który poprowadził mnie podobnie jak poprzedni do czyjegoś ogródka. Zawróciłem więc i pobiegłem do tego pierwszego podbiegu, tym razem pobiegłem jednak dalej i znalazłem te schody od których kiedyś już się odbiłem.

DCIM100MEDIA

Następnie przyszedł czas na ponad pół godziny wspinania się po schodach. Ja nie żartuję, trzydzieści minut wchodziłem po schodach i teraz gdy o tym piszę uświadamiam sobie że przecież ja się wspinałem trzydzieści minut po schodach a uda mi nie doskwierają, owszem było wolno, ale jednak nie było momentu w którym chciałbym machnąć na to ręką, jedyne co wtedy było to straszna złość że wszędzie są te zakichane schody zamiast fajnego szlaku po którym mógłbym się na szczyt dostać.

DCIM100MEDIA

W każdym razie dostałem się na szczyt, GPS pokazał że szczyt jest na wysokości 180 metrów, a ten na który wbiegłem dwa tygodnie temu wyrasta na 280 metrów, ale czy to jest prawda to nie wiem. W każdym razie z tego są fajniejsze widoki, ale droga jest o wiele bardziej wkurzająca z powodu tych schodów. No dobrze, dość narzekania. Widoki te schody w pełni wynagradzają.

Jest jeden odcinek na tej górze który wydaje się łączyć z tą inną, co jest bardziej niż prawdopodobne, ale nie wiem czy będę to sprawdzać bo te schody bardzo źle działają na moją psychikę i raczej się już tam w ramach biegu nie wybiorę. O wiele bardziej pasuje mi dobiec do tej drugiej góry gdzie podbieg jest dłuższy, bardziej daje w kość, ale człowiek przynajmniej czuje że to jest jakaś góra, a nie schody.

A tutaj film z ogródkami i kozami

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.