Weekendowe bieganie

Po trzech tygodniach ciężkich przyszła kolej na tydzień lekki, a może nie tyle lekki co mniejszy objętościowo. Najdłuższy sobotni bieg został skrócony do 22 kilometrów i było to niesamowicie przyjemne doświadczenie.

Dowiedziałem się dlaczego na mapie dość długi odcinek drogi jest szary i powód był bardzo prosty: przez dwa i pół kilometra droga prowadzi pod górą, czyli jest to tunel. Nie tak długi jak te na południu Yunnanu, ale porównywalny.

Nie ukrywam że momentami pobłądziłem i parę razy musiałem się cofać bo nawet tutaj tak daleko od centrum miasta trwają roboty drogowe, widać że coś co sprawdzało się jeszcze kilka lat temu teraz nie sprawdza się w ogóle. Dość powiedzieć że mijałem ulicę którą mijałem kilka tygodni temu i gdyby nie bardzo charakterystyczny budynek to w ogóle bym jej nie poznał z banalnego powodu: nie była zalana wodą.

Przy okazji znalazłem inne wejście na górę z którym gps poradził sobie bardzo ładnie i zakładam że z tego wejścia skorzystam jeszcze kilkukrotnie, zwłaszcza że w okolicy nie było żadnych schodów, a jedynie podbieg. Jedyny problem jaki jest z tym związany to odległość, bo jednak żeby dobiec do tej góry to trzeba przebiec około siedmiu kilometrów, ale z drugiej strony czego się nie robi by się odpowiednio przygotować do ultramaratonu po górach, prawda?

Pogoda oczywiście się zepsuła. Tak jak poprzednie dwa dni były ładne i słoneczne, tak w weekend było pochmurnie i deszczowo. Świetna pogoda do biegania, niezbyt dobra pogoda do przyjazdu do Xiamen.
A Xiamen było w weekend majowy drugim najbardziej obleganym miejscem w Chinach, na pierwszym oczywiście niezmiennie niezależnie od święta jest słoneczny kurort na południu Chin – Sanya na wyspie Hainan.

Wróciła Pani sprzedająca placki, ale w czasie Jej nieobecności skosztowałem kilku innych placków, zarówno z okolicy bliższej (bo otworzył się nowy sklep z jedzeniem porannym, to już czwarty), jak i trochę dalszej (to przy testowaniu nowych tras) i prawdę mówiąc teraz mając większe porównanie te placki nie są już aż tak dobre jak były kiedyś. A może inaczej – one dalej są takie same, ale teraz mając możliwość wyboru nie wybrałbym ich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.