Weekendowe bieganie

Od poniedziałku wyczekuję soboty. Tak już właściwie drugi miesiąc i mam nadzieję że mi nie przejdzie aż do sierpnia.
Wyczekuję bo sobota to ten dzień w tygodniu w trakcie którego mogę ruszyć przed siebie i biec gdzie tylko dusza zapragnie. Nie ma tak jak w poniedziałki kiedy to wypada trochę powtórzeń po górkach porobić, ani w środę gdy, chociaż biegam więcej, też trzeba trochę po wzniesieniach pobiegać.

Jak wiecie dwa razy próbowałem dostać się do tego mostu prowadzącego do innej dzielnicy i dwa razy mi się nie udało, dlatego też w tę sobotę postanowiłem pobiec w zupełnie przeciwnym kierunku, w stronę góry na której zorganizowany był maraton. Ale żeby za bardzo się po niej nie wspinać, ani żeby za długo po drodze nie biec pobiegłem w przeciwnym kierunku.

I zupełnie, ale to zupełnie nie wyszedł mi pomysł z niebieganiem po ulicy. Zupełnie. Nie wiem dlaczego, ale z jakiegoś powodu w Chinach postawią po obu stronach bloki, zakłady pracy i jeszcze jakieś restauracje, ale o stworzeniu chodnika jakoś nie pomyślą. Także kolejny dzień biegania po ulicy i wiem już na pewno że nie będzie to moja regularna trasa.

Takie bieganie po ulicy nie napawa mnie spokojem ani przyjemnością i sprawia że te długie wybiegania z plecakiem wcale nie są takie przyjemne, a one powinny być najprzyjemniejszym dniem tygodnia. Najbardziej męczącym bo to jest mój główny bodziec rozwojowy, ale zdecydowaniem najprzyjemniejszym.

Dlatego w nadchodzącą sobotę znowu czeka mnie zmiana trasy, tym razem według mapy wygląda to na drogę przy domach, więc powinny być chodniki, będzie to właściwie ten sam kierunek co w drodze do mostu, ale jednak trochę inaczej, bliżej wzgórza czającego się w okolicy uniwersytetu. Zobaczymy jakie cuda znajdują się z innych stron. Oby tylko nie było zbyt duszno, bo jednak 30km w duchocie może być ciężkie. Już te 28, przy niezbyt wysokiej wilgotności mnie zmasakrowało. Muszę pamiętać o tym że litr wody to jednak dużo za mało i trzeba brać go więcej. Pora też trochę poeksperymentować z jedzeniem bo od tej czekolady, chociaż gorzkiej, było za słodko i żołądek coś tam przebąkiwał że mu to nie pasuje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.