Burze

Przyznam się uczciwie że to ostrzeżenie o burzach zignorowałem zupełnie. Uznałem że popada, popada i przestanie. O wiele bardziej przejąłem się mgłą, no bo nie oszukujmy się, gdy człowiek biega w terenie zabudowanym to równie mocno, o ile nie mocniej, co uważa na siebie, musi uważać na innych uczestników ruchu. W tym przypadku na samochody.
W teorii samochody nie powinny za bardzo przeszkadzać gdy biega się chodniku, ale…no cóż, powiedzmy sobie uczciwie: chodnik nie jest w Chinach miejscem na który samochód nie wjedzie i nie zablokuje go całkowicie. W autobusach widziałem parę razy filmy pokazujące samochody parkujące na chodnikach i utrudniające ludziom chodzenie, do tego specjalnie powiększano ich numery rejestracyjne żeby ich publicznie zawstydzić. Przypuszczam że wielu kierowców parkujących w ten sposób autobusami się nie porusza, więc zwykły, pospolity mandat sprawdziłby się troszkę lepiej.

Także muszę uważać na samochody stające na chodnikach, ale także, z powodu przebudowy okolicy, muszę uważać na samochody poruszające się po drodze, bo i ja czasem po tej drodze będę się poruszał. Chociaż gdy tak mocno pada i jest mgła staram się wybierać trasy w których będę daleko od ulicy, a przejścia dla pieszych będą z sygnalizacją świetlną.

I tu muszę coś Wam powiedzieć. Coś co mnie strasznie, strasznie wkurzało na początku, ale teraz zrozumiałem o co chodzi. Jeszcze w Jiawang zauważyłem że samochody skręcające  na skrzyżowaniach nie za bardzo przejmują się sygnalizacją świetlną. Jadą w tę prawą stronę, a nawet i w lewą niezależnie od tego czy mają światło zielone czy czerwone. Czasem nawet się nie zatrzymują, ot cisną w swoim kierunku. Strasznie mnie to irytowało.  No i nie oszukujmy się, przerażało.
Ostatnio zrozumiałem że oni prawa nie łamali, tutaj po prostu tak skrzyżowania działają. Są specjalne drogi wydzielone dla tych skręcających i oni nie muszą się światłami przejmować.
Z jednej strony okej, ale z drugiej…przez trzy i pół roku tutaj byłem świadkiem większej ilości stłuczek niż przez 28 lat w Polsce.

No dobrze, wracając do burz. Rany. W sobotę waliło piorunami gdy biegłem, na szczęście wziąłem ze sobą kurtkę, którą musiałem bardzo szybko z plecaka wypakowywać, więc za bardzo nie zmokłem, a w niedzielę to gdzieś od drugiej nad ranem kilka piorunów uruchomiła kilkanaście alarmów w samochodach.
Zapowiadają że cały tydzień ma padać i o ile normalnie by mi to nie przeszkadzało tak tutaj stanowi to mały problem bo za skarby świata nie potrafię dosuszyć butów. W domu nad ranem strach otwierać drzwi na balkon czy okno bo zaraz wkracza wilgoć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.