Pozytywne strony biegania

Zapomniałem karty bankomatowej. Moja wina. W Chinach większość bankomatów jest na tyle dobrze pomyślana że jeżeli po minucie nikt karty nie weźmie to on ją sobie zje. Ot tak, na przechowanie.

Zdałem sobie sprawę z zagubionej karty w domu. June od razu zadzwoniła do banku i kartę zablokowała, na pięć dni bo założyła że ktoś ją w banku znalazł, lub zjadł ją bankomat.

Pięć dni to niewiele, ale skoro przed paroma godzinami byliśmy w tym bankomacie to od razu do niego pobiegłem. Tak szybko do szkoły jeszcze nie dobiegłem. Okazuje się że mogę z mojego mieszkania dostać się na drugi koniec kampusu w dziewięć minut, łącznie ze zjechaniem windą na parter. I to w jeansach. Czyli takie bieganie to jednak jest korzystne.

Chociaż na studiach to rzadko biegłem na autobus czy tramwaj, wychodziłem z założenia że zawsze będzie następny, no i z reguły nadjeżdżał następny, ale też nie zawsze, bo jednak z komunikacją miejską człowiek nigdy nie może być niczego pewny. Czasem z tego powodu na zajęcia docierałem spóźniony, bo nie zdarzyło mi się nie dotrzeć. Pewnie gdybym wyznawał inną filozofię to nigdy na zajęcia bym się nie spóźnił, ale gdzie byłby ten cały fun.

Jutro karta będzie do odbioru, a skoro już się dokulam do banku to aktywuję sobie to pierońskie konto internetowe, bo czas już najwyższy. Dobrze że bank jest na kampusie, nie dobrze że pewnie w momencie kiedy ja będę chciał coś załatwić to samo będzie chciało zrobić ze stu studentów, jak to mają w zwyczaju. A może będzie Ich tylko pięćdziesięciu i wszystko poleci raz dwa? Trzeba mieć nadzieję że tak, zresztą i tak zakładam że zejdzie mi na to pół popołudnia.

To trzeba Polakiem się wychować żeby narzekać na to że trzeba w ogonku odstać, a nie cieszyć się że karcie nic nie ma i żadne pieniądze z konta nie zniknęły.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.