W drodze na szczyt

P1170504 (Copy)

Dzień drugi w Luang Prabang był dniem który June odchorowywała. Nie wiadomo czy było to coś co zjadła, czy może raczej fakt że tak naprawdę nie jadła niczego konkretnego od kilku dni. Laotański makaron nie jest czymś co June lubi najbardziej.

P1170506 (Copy)

Jak widzicie na zdjęciach poranki w Laosi są dość zamglone. Podobno dość spory wpływ na tę mgłę mają wypalane pola. Nie mam pojęcia ile w tym prawdy bo aż tyle wypalanych pól nie widziałem, ale skoro ludzie tak to tłumaczą to pewnie coś w tym jest.

P1170508 (Copy)

Na wczesny obiad udało znaleźć się June coś zjadliwego czyli sajgonki, odgrzewane ale przynajmniej zjadliwe, do tego naleśniki, a ja dorwałem zupę tom yum.

P1170530 (Copy)

P1170533 (Copy)

P1170534 (Copy)

A co to?
Tom yum, znane także jako tom yam to tradycyjna ostro kwaśna zupa z Laosu i Tajlandii.
Tom jest Laotańskim słowem oznaczającym process gotowania, a yam jest rodzajem ostro kwaśnej sałatki, stąd też nazwa tom yum.
Podstawowe składniki wywaru to palczatka, liście papedy, galangal, sok limonkowy, sos rybny, oraz papryczki chili.

P1170535 (Copy)

Tom yum – bardzo smaczny, chociaż połączenie smaków kwaśnego i ostrego nie należą do moich ulubionych. Będąc w lesie przewodnik dał nam do skosztowania jeden ze składników tej zupy, ale za skarby świata nie pamiętam który, zapewne galangal, ale głowy sobie uciąć nie dam.

P1170555 (Copy)

Następnie ruszyliśmy na szczyt górujący nad starym miastem, czyli Phou Si.

A co to?
Najważniejsze wzgórze w mieście z którego rozciąga się widok na ścisłe centrum. By dostać się na szczyt trzeba pokonać około 320 schodów. Na szczycie znajduje się świątynia.

P1170581 (Copy)

Wieczorem przyszła kolej na następny wieczór spędzony na targu i znowu odczułem to o czym pisałem wczoraj: spokój. Owszem, gdzieś w tle grała muzyka, ale na wieczornym targu był spokój, praktycznie sami turyści, ale ani przez moment nie czułem że patrzą na mnie jak na chodzący portfel.

P1170637 (Copy)

Na kolację udałem się do bufetu na otwartym powietrzu. Coś takiego powinno być w Chinach, zdecydowanie powinno. Mnóstwo różnych potraw do wyboru, wszystkie smaczne, zero mięsa, więc tanio i jak się człowiek pośpieszy to ciepłe.

P1170618 (Copy)

P1170615 (Copy)

P1170616 (Copy)

P1170633 (Copy)

P1170636 (Copy)

P1170603 (Copy)

P1170585 (Copy)

P1170568 (Copy)

P1170543 (Copy)

P1170540 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.