W którym występuje drama
Zacznijmy od płaczków.
Znowu kilku studentów nie zaliczyło z powodu nieobecności. I znowu kilku, sami faceci, przyszli żebrać o kolejną szansę, podniesienie oceny, czy w ogóle o cokolwiek. I ponownie mówiłem Im żeby sobie dali spokój bo nie będę sajiao tolerował.
Płaczek#1
– A ile Ty masz lat w ogóle?
– 22.
– 22 lata i przychodzisz żebrać o ocenę? Student trzeciego roku!
– Ale ja byłem na zajęciach…
– Dobra, dawaj numer telefonu, prześlę Ci zdjęcie z dziennika.
Przesłałem i wymiana smsów:
– Byłem na pierwszych zajęciach ale mi nawet obecności nie wpisałeś.
– Bo zaznaczam zadania domowe.
– Ale ja byłem na zajęciach i nawet odpowiedziałem na Twoje pytanie.
– Ale nie było zadania domowego na pierwszych zajęciach.
Płaczek#2
– Ale ja byłem na czterech zajęciach!
– A na ilu miałeś zadanie domowe?
– …
– No, na ilu?
– Na jednych…
– To o czym chcesz dyskutować?
A teraz punkt kulminacyjny.
(Wchodzi wysoki student w okularach)
– Dobry, to są pytania.
– To są odpowiedzi.
– Okej, numer poproszę.
– 35.
– I popatrz, nie chodziłeś na zajęcia, ale tak ładnie zaliczyłeś poprzedni egzamin i ten też bardzo ładnie. Chodziłbyś na zajęcia i wszystko byłoby w porządku.
– No tak.
(student wychodzi)
(mijają zajęcia)
(wchodzi średniego wzrostu Student bez okularów i Studentka)
Studentka: To mój kolega, chciałby się dowiedzieć dlaczego nie zdał.
Bart: A jakiż to jest Jego numer?
Student: 35.
B: Co?
S: 35.
Ska: Mówi że jest bardzo zajęty, bo jest przewodniczącym związku studentów i nie miał czasu przychodzić na zajęcia.
B: To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Uważasz że powinienem traktować GO inaczej bo jest przewodniczącym związku studentów?
Ska: Absolutnie.
B: No widzisz.
S: Tydzień temu nie przyszedłem bo pojechałem do Szanghaju odebrać paszport.
B: Zaaaaraz…Twój numer to 35?
S: Tak.
B: Chcesz mnie oszukać. Przysłałeś tu kolegę który odpowiadał za Ciebie.
(Studentka robi wielkie oczy)
S: Ja nic nie wiedziałam!
(Studentka rozmawia ze Studentem po chińsku, Student spuszcza trochę głowę)
S: Tydzień temu nie przyszedłem, bo pojechałem…
B: Oszukałeś mnie, powinienem pójść z tym do administracji szkoły. Chcesz żebym to zrobił?
S :…
B: Czy mam pójść do Chińskich nauczycieli i powiedzieć co zrobiłeś?
S: Nie…
(kurtyna)
Nie ogarniam jak można wysłać kogoś zupełnie niepodobnego do siebie i jeszcze płakać że coś poszło nie tak. Chłopak powinien się cieszyć że nikomu o tym nie powiem bo nawet Jego pozycja by Go nie ochroniła.




