Internety

P1130632 (Copy)

Odkąd tu przyjechałem nie powala mnie na kolana profesjonalizm. Naprawdę nie powala. Machnąłem ręką na zakurzone mieszkanie, przymknąłem oko na to że nie ma gorącej wody w łazience i trzeba korzystać z takiej publicznej wspólnej dla całego piętra, jakoś pogodziłem się z tym że przez dwa tygodnie mam nie mieć sprawnego dyspozytora wody, półki pod lustrem w łazience, oraz że rura w łazience przecieka.

Nawet przebolałem internet. Z trudem, owszem, ale przebolałem.

Przebolałem bo poprzednio spędziłem tydzień w hotelu z chińskim internetem, czyli praktycznie bez niego i trafiłem do mieszkania które pozostawiłem bardziej czyste niż je zastałem. Przymknąłem oko na te wszystkie niedogodności bo zalety przewyższają wady.

Tyle tylko że dzisiaj to już mnie trochę przerosło, więc dam temu upust.

Po obiedzie zszedłem do Hillary by dać Jej wydrukowany bilet lotniczy z ceną i nagle faktura nie była potrzebna. Wystarczył bilet z ceną.
– A co z internetem?
– No może w czwartek, albo w środę…
– Ale ja już tu jestem dwa tygodnie i chciałbym z rodziną i znajomymi porozmawiać.
– Ach…to ja zadzwonię.
(Chiński)
– To może jeszcze dzisiaj, albo jutro.
– Super.

P1130633 (Copy)

Udałem się do pokoju i telefon. Tutaj jakoś wszyscy znają wewnętrzne numery do wszystkich innych, tylko ja jakiś taki nieobeznany jestem…
– Jakbyś mógł przynieść laptopa do biura…
(chwila spaceru na dół)
– Proszę…
(stuk stuk)
– Nie działa.
(telefon, chiński)
– Możemy pójść do Twojego pokoju i to sprawdzić?
– Oczywiście.
(chwila jazdy windą)
– Oh…potrzebujemy kabel żeby podłączyć laptopa do gniazdka.
– Nie mam…
(telefon, chiński)
– Oh…opiekuna budynku nie ma, ale ja mu powiem żeby dał Ci kabel ale przypomnij mu się też.
– Dobrze, dziękuję.

Przypomnę się. A również przypomnę o wszystkim innym bo to już zakrawa na kpinę. Myślałem że mój poprzedni szef był kiepski, ale to jest nowy poziom, zupełnie nowy poziom.

– A co z moją kartą pobytu?
– Dzwoniłam dzisiaj w sprawie certyfikatu eksperta, ale oni go jeszcze nie mają, będą mieć jutro, a w środę pojedziemy do biura policji, bo to ostatni dzień z tych dziesięciu dniu które mieliśmy na załatwienie tego.
– Acha…

Oczywiście to są Chiny więc planu zajęć jeszcze nie mam, czego będę uczyć też nie wiem, więc książek też nie mam, ogólnie to jest śmiesznie, ale bardzo mało profesjonalnie.

P1130634 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.