45 minut

P1130519 (Copy)

Tyle dzisiaj biegałem po kampusie. Nie powtarzałem żadnej trasy, tylko dobiegłem z jednego końca na drugi i biegałem między częścią budynków. Nie wszystkimi. To mnie zszokowało najbardziej, ze po samym kampusie mogę biegać tak długo bez powtarzania się, bez oglądania tych samych widoków co chwilę, czyli bez tej nudy znanej z bieżni.

No dobrze, nie tyle nudy co pewnego braku. Bieganie na bieżni jest szczególne. Dla mnie osobiście jest męczące psychicznie. Nawet takie pozornie krótkie godzinne bieganie jest irytujące. Owszem, to tylko godzina, ale powtarzana praktycznie codziennie staje się właśnie irytujące. Nużące przede wszystkim i z tym sobie średnio radzę. Owszem, mogę sobie posłuchać podcastów, wyłączyć głowę i nie zastanawiając się nad niczym biec przed siebie skręcając od czasu do czasu, ale brakuje takiej ekscytacji, brakuje tej zmienności, tego elementu nieprzewidywalności, czegoś co może mnie zaskoczyć, zmusić do zmiany tempa, pagórków które mnie zwolnią, a potem pozwolą się rozpędzić, gałęzi nad którymi trzeba będzie przeskoczyć czy nawet samochodów przed którymi trzeba będzie uciec. Chociaż i tak jest to lepsze od biegania na bieżni stacjonarnej.

P1130522 (Copy)

Przez te czterdzieści pięć minut zobaczyłem sporo, stare jeziora, które teraz były osuszone i oczyszczane, mnóstwo akademików, mnóstwo budynków szkolnych, jeszcze więcej akademików i parę innych budynków.

Podkreślam te akademiki bo tutaj jest ponad osiemnaście tysięcy studentów. I to tylko studiów pierwszego stopnia. Na całym Uniwersytecie Śląskim jest studentów ponad trzydzieści tysięcy, a to moloch który ma siedziby w kilku miastach. Tutaj za to jest miasteczko studenckie, które bardziej przypomina zielone prawdziwe miasteczko niż znane z Polski sztuczne twory dla studentów.

P1130562 (Copy)

Tylko sklepów jakoś brakuje, pewnie będzie ich więcej we wrześniu, ale na razie ich brak jest dosyć widoczny. Brakuje też studentów, ale możliwe że oni pojawią się później, a raczej co bardziej prawdopodobne, nie wychodzą tak wcześnie rano.

Przez tych kilka dni biegania po bieżni zauważyłem że przez godzinę pojawia się tam łącznie około trzydzieści osób, ale nigdy nie więcej niż dziesięć – piętnaście. Czy to dużo, czy mało nie wiem, mam nadzieję że w czasie semestru nie będzie więcej bo nie chce mi się między studentami przepychać. Na szczęście jednak zawsze pozostaje bieganie po tym olbrzymim kampusie.

P1130563 (Copy)

2 myśli w temacie “45 minut”

  1. Hej,

    zaczęłam czytać Twojego bloga i mam wiele do nadrobienia. Póki co zaciekawiły mnie sprawy typu czy dobrze zrozumiałam z 3-4 postów , które przeczytałam – wyjęte z kontekstu. Jesteś nauczycielem w Chinach , tak? Wykładasz po chińsku i gdzie nauczyłeś się języka ? Jeszcze w Polsce czy przez praktykę w kraju ? Bardzo chciałabym wyjechać, ale przeraża mnie bariera językowa. Dlaczego wybrałeś akurat Chiny ? Czy nie jest to naród zamknięty na „obcych” jak np Japonia ? W trakcie czytania zapewne pojawi mi się więcej pytań. Wybacz za ciekawość.

    1. Dobry,
      strasznie ciężko jest się wgryźć w tego bloga ot tak, także już tłumaczę.
      Tak, jestem nauczycielem języka angielskiego w Chinach i z tego tez powodu nie musiałem nigdy uczyć się języka chińskiego. Uczę się bo chcę żeby mi się tu lepiej żyło po prostu.
      Chiny z banalnie prostego powodu – najłatwiej tam o pracę dla nauczycieli angielskiego. Cenią Twoją wiedzę, cenią Twój dyplom, a pracy jest bez liku. Ja pierwszy rok przeżyłem praktycznie na migi i nie było źle. Parę razy się zgubiłem w czasie podróży rowerowych, ale jak mówiłem gdzie chcę jechać to zawsze jakoś się dogadywałem, podobnie w przypadku pytania o zabytki. A cała reszta to pikuś. Naprawdę nie ma się czym przejmować.
      Absolutnie nie są zamknięci na obcokrajowców. Wręcz przeciwnie, obcokrajwocy przyciągają pozytywną uwagę, ludzie się uśmeichają, mówią hello!, zaprszają na jedzenie. A jak walniesz jakieś faux pas to przebaczają bardzo szybko

      Ach…no i chcą wiedzieć wszystko, wiec do potoku pytań już się przyzwyczaiłem :-) Na szczęście nie będziesz pytać -skąd jesteś -ile masz lat-jesz chińśkie jedzenie-masz żonę-masz dzieck-ile zarabiasz-a lubisz Japonię? Co będzie miłą odmianą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.