Żale

P1120846 (Copy)

MNÓSTWO ZŁEJ ENERGII

Nigdy w życiu nie czułem takiej bezsensowności mojej pracy jaką czuję teraz. Ba, takiego poczucia ze tracę swój czas. A ja praktycznie cale wakacje po pierwszej klasie ogólniaka spędziłem prowadząc wirtualna drużynę piłkarską co większość społeczeństwa uznałaby za marnowanie czasu. Kilka lat swojego życia poświeciłem na pisanie o grach co tez większość społeczeństwa mogłaby uznać za marnotrawstwo czasu.

P1120850 (Copy)

Nie potrafię sobie przypomnieć innych czynności które sam uznałbym za marnowanie czasu. Ktoś może powiedzieć ze bieganie to strata czasu, podobnie pisanie czy nawet robienie zdjęć. I w sumie dla wielu ludzi tak by było. Dla mnie to są jednak sprawy ważne więc nie traktuje ich w kategorii straty czasu.
Siedząc natomiast w trakcie zajęć na których nikt mnie nie słucha uważam, że ten czas jest zmarnowany. I przez studentów i przeze mnie. Co z tego ze mi zapłacą skoro nie jest to moim głównym celem w tym zawodzie. Tak siedzę i myślę o innych rzeczach które mógłbym robić i to jest okropne bo przecież ja to uwielbiam…a jednak czuje jak ta moja pasja ucieka ni przez palce z powodu olewawczego stosunku studentów.

P1120854 (Copy)

Wiedziałem ze nauczyciele potrafią odebrać ochotę do nauki, domyślałem się ze to działa dwubiegunowo i może się nauczycielowi odechcieć z powodu uczniów, ale nigdy nie sadziłem ze spotka to mnie. A spotkało i sobie z tym nie poradziłem. Gdy Oni zaczęli olewać nie potrafiłem zmotywować ani Ich ani siebie. Bo jak tu prowadzić konwersacje gdy nikt nie chce mówić. Nikt…
W takich sytuacjach słychać porady typu – skup się na tych którzy uważają. Tylko na kim ja się mam skupić? Nawet chińska asystentka nie uważa. A Oni nie rozumieją o co chodzi z tymi prezentacjami i będzie płacz za tydzień i dwa.

P1120855 (Copy)

Zawaliłem ten drugi semestr. O ile w pierwszym walczyłem twardo, skakałem, rozdawałem kartki, długopisy i chodziłem po sali męcząc Ich, zmuszając do wyłączenia telefonów, tak w tym semestrze poniosłem porażkę i bardziej tutaj przegrałem ze sobą. Nie wiem czy czegokolwiek Ich nauczyłem, w poprzednim semestrze jeszcze się mogłem łudzić, ale w tym nie mam już żadnych złudzeń. Im się przestało chcieć, a ja nie byłem w stanie nic z tym zrobić. I to nawet nie jest najgorsze. Najgorsze jest to że się poddałem i przestałem się starać. Zostały mi jeszcze dwa dni i jeszcze będę próbować by chociaż te ostatnie zajęcia były sensowne, ale nie ma już we mnie wiary w jakąkolwiek zmianę.
Na szczęście ten marazm potrwa jeszcze tylko tydzień a potem tylko prezentacje i koniec.

P1120856 (Copy)

A dla odmiany w małej szkole zajęcia poszły całkiem przyjemnie. Co prawda więcej mówiliśmy po chińsku bo dzieciaki chciały mnie nauczyć słówek, ale w końcu Lucy się rozpromieniła, a Bill wszystko mi sensownie tłumaczył. Do Nich udało mi się dotrzeć, chociaż też myślałem że przegrałem. I widzę że Oni się chociaż czegoś nauczyli przez ten rok. Z tego jestem zadowolony.