Deszczowe bieganie

Gdy biegam w deszczu czuję się jak ryba w wodzie. To takie porównanie jakie przyszło mi dzisiaj do głowy pod koniec biegu. Wracałem z bieżni, zbiegałem ostatnią prostą do mieszkania i tak jakoś mnie natchnęło. A potem zacząłem się śmiać bo wydało mi się słabe. I nie wiem czy wydało mi się słabe bo słuchałem, moim zdaniem, podcastu pełnego słabych żartów i wszystko mi się wydawało słabe, czy podcast ten tak na mnie wpłynął że stworzyłem coś słabego, czy może sam byłem już słaby. A może wszystko naraz? W każdym razie wymyśliłem coś takiego i napisałem.
Zrobiłem trochę ponad szesnaście kilometrów, wolniutkim tempem, jeszcze wolniej niż we wtorek, ale…zamiast męczarni pod koniec biegło mi się cały czas przyjemnie, równym tempem, bez szarpania…tylko że to bieżnia, tutaj nie ma zbiegów, podbiegów, tutaj wszystko jest płaskie…i potwierdzają się moje przypuszczenia o tym że to kwestia braku ćwiczeń siły biegowej. Owszem przysiady robię i nogi ciągle są silne, ale to inny rodzaj siły, nie takiej jaka jest przydatna w bieganiu. Jeżeli mam myśleć o trenowaniu to muszę zacząć myśleć o ćwiczeniach siłowych pod kątem biegania.

P1130052 (Copy)

Wróciłem do mieszkania i przestało padać. Ludziom opowiadam to jako dowcip, bo powiedzieć że jestem deszczem odrodzonym i że to deszcz pada dla mnie, by mi się lepiej biegało to trochę tak nie na miejscu. Bo nie pada…nie jestem królem deszczu z Autostopem przez galaktykę, deszcz mnie nie kocha.

Pierwsze zajęcia i widać z miejsca różnicę między Becky a Chloe, o ile ta druga nie wypuszcza studentów za wcześnie, to ta pierwsza mówi że nie mają po co siedzieć skoro odpowiedzieli na pytania. Obie są zatrwożone tym jak wielu studentów oblało, ale…też wiedzą że coś na to będą musiały poradzić. To na Nie dwie spadnie odpowiedzialność za rozdzielenie ostatecznych ocen.

A jest to obowiązek dość ciężki. Z pierwszej klasy środowej mogę przepuścić 24 osoby z 49, a z drugiej 18 z 47, przy czym 20 w ogóle dzisiaj nie przyszło. Wiele Im to nie pomoże, ale przynajmniej przyjdą.

P1130053 (Copy)

Inną różnicą między Chloe a Becky jest to, że ta druga o studentów jakoś tak solidniej zadbała moim zdaniem i kazała Im się nauczyć tekstów na pamięć, także teraz stoją i je recytują a nie czytają więc w konsekwencji dostają więcej punktów. Chociaż i tak są zdziwieni tym że ocena końcowa jest niska. No nie może być wysoko jeżeli ktoś nie przyszedł na dwa testy.

Biegnąc na bieżni widziałem dzisiaj Pana biegającego z parasolem w ręce. Trzymał go i biegł przed siebie. Minąłem Go i nie mogłem wyjść z podziwu. Takie poświęcenie. Przecież parasol jest tak niesamowicie nieporęcznym urządzeniem do ochrony przed deszczem, że aż głowa mała. Jest prawie tak nieporęczny jak książki których używają studenci tutaj. Tak, kryją się pod książką by osłonić głowę od deszczu.

Spojrzałem dzisiaj do jednego ze starych katalogów i znalazłem tam trzy pliki z trzech pierwszych lat biegania. Myślę że poprawię widoczne na pierwszy rzut oko błędy ortograficzne i wrzucę to żeby się nie zgubiło. Tak żeby pamiętać. Wrócić do tak solidnych treningów raczej nie wrócę, nie czuję takiej potrzeby i gdzieś mi w głowie kołacze myśl że nie ma to w gruncie sensu. Co chciałem osiągnąć to osiągnąłem, więcej byłoby wysiłkiem niewspółmiernym do efektów. Przynajmniej tak to wygląda na chwilę obecną, a jak będzie gdy wrócę w sierpniu? Zimy w mojej nowej prowincji są bardzo łagodne, tereny do biegania powinny być super, także kto wie jak to będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.