Poniedziałkowe bieganie

P1110601 (Copy)

Plan na dzisiaj był prosty. Bo przyznać się muszę że mam rozpisany plan, czyli trochę trenuję, ale nie tak jak poprzednio i nie w takim rozumieniu jak do tej pory. Owszem biegam, dalej dla przyjemności bez wymuszanego wyjścia na dwór, ale mam napisane ile powinienem przebiec. Owszem, gdy przebiegnę mniej to zły potwór mnie nie zje, ani nie będę mieć gorszego dnia, ale mam taki plan rozpisany bo chcę w lipcu ten maraton pobiec.

P1110605 (Copy)

I teraz taka dygresja, ludzie sobie wybierają jakieś daty które mają dla Nich znaczenie i ten konkretny dzień chcą uczcić jakimś biegiem, lub konkretnym dystansem. Niektórzy biegają 28km na 28-e urodziny (w tym ja), inni chcą ukończyć pierwszy maraton przed 40-ymi urodzinami. A ja tak po prawdzie to nie mam takiej daty która byłaby dla mnie tak jakoś szczególna że chcę ją uczcić biegiem. Przynajmniej w chwili obecnej. Rozumiem ten koncept, ale teraz jestem od niego odsunięty.

P1110609 (Copy)

Także plan. Planem na dzisiaj było przebiec 26 kilometrów. Jak postanowiłem tak uczyniłem. Zacząłem za szybko, na stadionie stopniowo wyhamowywałem, ale w dalszym ciągu było za szybko. Dobiegając do parku trochę się obawiałem że nie wytrzymam, bo chociaż biegałem w takim tempie rok temu przed maratonem, to nie jest to jednak coś fajnego. A przynajmniej wtedy nie było. Dzisiaj natomiast było w porządku. Żadnych kolek, problemów z udami, nawet ramiona ładnie współpracowały, a one po dwudziestu paru lubią dać się we znaki. W dodatku pogoda świetna i mogłem spokojnie biegać w krótkich spodenkach i koszuli z krótkim rękawem, nawet przy jeziorze bo nie było ani trochę wietrznie.

P1110610 (Copy)

Przyznam się szczerze że trochę się pogmatwałem w tych kilometrach i okazało się że zrobiłem dokładnie taką samą końcówkę co tydzień temu czyli 780 metrów. Nie wiem jak to się udało, ale jakoś tak wyszło. Czuję się wyśmienicie, nie jestem tak spragniony jak w sobotę kiedy to czułem że mogę wypić wszystko, ani tak zmęczony jak tydzień temu. Powoli, powoli przyzwyczajam się do takiego biegania, czyli jest dobrze.

P1110612 (Copy)

Powinienem zacząć już myśleć nad interwałami bo chociaż uwielbiam biegać długo i powoli to właśnie takie szybkie bieganie jest motorem napędowym rozwoju. Tyle tylko że to jest poważna kwestia do rozważenia: czy ja w ogóle chcę się jeszcze bardziej rozwijać jako biegacz. Wiem że chcę kiedyś spróbować sił w IronManie i przebiec jakiś dystans ultra. A do tego trzeba biegać efektywniej, czyli może i mniej ale szybciej, właśnie interwałowo. Po prostu mięśnie potrzebują innych bodźców. Tyle tylko że to oznacza koniec czwartkowego biegania do parku bo najlepiej będzie interwały robić na stadionie, no i dystans mi się trochę zmniejszy.

P1110615 (Copy)

A ja mam taką nabytą miłość do tych cyferek i lubię jak one są duże. Tak we mnie to siedzi bo łatwiej jest mi policzyć kilometry takie niż inne. Zwłaszcza że nie ma ze sobą pulsometru więc ciężko mi wykalkulować ile czasu spędziłem w danej strefie.
Z okazji długiego weekendu majowego, w czasie którego pewnie będzie paskudna pogoda, zaryzykuję delikatne interwały na stadionie. Spróbuję, co mi tam. Może okaże się to dobre, chociaż już się ich boję. Ten strach jest podobno dobry, ale ja go jakoś nigdy nie lubiłem. Jakoś tak udawało mi się go pokonywać, ale nie znaczy to że była to przyjemna walka.

P1110616 (Copy)

Dość o bieganiu. Teraz będzie o skardze.
Tydzień temu czułem że coś się święci bo jakieś mamy się wykłócały z współwłaścicielką szkoły o minuty. Zaczęło się od tego że zacząłem lekcję parę minut później, bo jacyś starsi Chińczycy siedzieli w klasie i nie chcieli wyjść bo myśleli że zajęcia zaczynają się od 1550. Ja cierpliwie czekałem, ale w końcu pojawiło się więcej uczniów i tamci poszli. Zajęcia skończyłem później o te parę minut z początku, ale mamy poszły się wykłócać. Myślałem że to jednak nie o mnie bo nikt mnie nie wołał. Aż do dzisiaj.
Stojąc dzisiaj przy drukarce Chris powiedział:
– Ci starsi ludzie co tam stoją w sali powiedzieli że zaczynasz zajęcia za późno bo czekasz na innych uczniów. Nie rób tego.
– Ok.
– Powiedz to jeszcze raz.
– Ok?
– No powiedz ‘dziękuję’.
– Dziękuję. I przepraszam, to się już więcej nie powtórzy.

P1110618 (Copy)

Takie amerykańskie podejście widać.
Wchodzę do klasy, mówię że zaczynamy, ale nagle starszy chińczyk zaczyna się kłócić z Chrisem pokazując na obrazki. Ja staram się jakoś dzieciaki zająć, pogadać trochę, na tyle na ile One potrafią, bo mają po 8-9 lat.
Chris mówi do dzieciaków:
– On powiedział że na ostatnich zajęciach kolorowaliście cztery obrazki i nic nie mówicie. Mówicie, czy nie?
– Mówimy…
– Ile obrazków kolorowaliście?
– Jeden…
Wchodzą wszyscy Chińczycy z naszej szkoły i rozmawiają, a ja się staram te zajęcia prowadzić.

P1110622 (Copy)

– Bart, mów więcej do tych dzieciaków.
– Dziękuję, od teraz będę się starał by to One mówiły jeszcze więcej.
120 minut to tragedia, ale 90 minut dla 8 latka to przecież też nic łatwego. W dodatku w Ich wypadku nie uznaję przerw tylko daję Im obrazki do kolorowania. Czasem większe, czasem mniejsze, ale przynajmniej mają czas by sobie odetchnąć.
A po cichu Chris mi powiedział:
– Nie przejmuj się, gdyby to było coś poważnego to bym Ci powiedział. To są po prostu problemy starszych ludzi którzy nie maja innych problemów w życiu i ich szukają.
Ludzie wszędzie są tacy sami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.