Czwartkowe bieganie

P1110510 (Copy)

Zerwałem się z samego rana. Taki miałem plan żeby przebiec piętnaście kilometrów więc chciałem wstać trochę wcześniej żeby się ze wszystkim wyrobić na czas. Udało się, więc ruszyłem biegać. I biegło się ciężko. Spodziewałem się że będzie ciężko bo ostatnio te obiady były trochę mniej obfite niż tydzień temu.

P1110504 (Copy)

No i było ciężej. Rany…wolno, ale jeszcze akceptowalnie, ale gdzieś tak w połowie biegu złapała mnie kolka, ale trzymałem się twardo. Uda mnie bolały, ale dla odmiany były to dwugłowe a nie czworogłowe, więc jest to pewna poprawa, widać że ćwiczenia na siłowni się opłaciły i trzeba je kontynuować.

P1110505 (Copy)

Wiele przyjemności z biegu nie miałem, w dodatku w uszach Panowie ze Stuff you should know opowiadali o tatuażach, a potem o elektryczności czyli tematach które mnie średnio kręcą, więc nie odwracali moich myśli od bólu.
Pogoda była przepiękna, cieplutko, niezbyt wietrznie, a ludzi wcale tak dużo nie było, czyli idealne warunki do biegania, tylko co z tego skoro nie mogłem się tym nacieszyć gdy każdy kolejny krok wywoływał we okolicach brzucha ból.

P1110509 (Copy)

Czyli biegłem za szybko. A wcale nie było za szybko, tylko energetycznie nie dałem rady, widać że było za mało paliwa by nogi niosły. Inna sprawa, że podliczyłem zeszłotygodniowy kilometraż i wyszło blisko 60 kilometrów w trzech wyjściach, a to jest jednak trochę za dużo.

P1110514 (Copy)

Gdybym trenował to skróciłbym te dystanse, ale że nie trenuję a jedynie biegam dla przyjemności to się tym nie przejmuję za bardzo, tyle tylko że tyle kilometrów musi się jakoś odbić na organizmie. I może to tez miało jakieś znaczenie w końcu ten ból w dwugłowych nie wziął się z niczego.

P1110516 (Copy)

Piszę ból, ale to bardziej było zmęczenie, także proszę się nie martwić.
Kolka dawała mi coraz bardziej popalić, gdy zostało mi około siedmiuset metrów do mieszkania musiałem się zatrzymać i odetchnąć, bo nie dałbym rady wbiec pod ostatnią górkę.

P1110524 (Copy)

Miałem kilka momentów po drodze kiedy chciałem się już zatrzymać i wrócić truchtem do mieszkania, mówiąc że nie wytrzymam. Nie poddałem się, zacisnąłem zęby i dobiegłem. To kolejna dołożona cegiełka dołożona do budowania podstaw pod przyszłą formą, taka baza.

P1110526 (Copy)

Dzisiaj chciałbym pochwalić pewną dziewczynę. W zeszłym semestrze nie dawała sobie prawie zupełnie rady, nie mówiła po angielsku nic, na testach koleżanka pomagała Jej niesamowicie, ale nie mogłem Jej oblać bo się starała jak mogła i coś tam wydukała, czyli zrobiła znacznie więcej niż studenci z innych grup.

P1110527 (Copy)

Dzisiaj na teście dalej Jej koleżanka pomagała, ale już mniej, nawet już trochę mówiła a nie czytała, czyli postęp zrobiła ogromny. Jestem z Niej bardzo, ale to bardzo dumny i mam nadzieję że jest w tym troszkę mojej zasługi. Znacznie więcej tej koleżanki, to oczywiste, ale jakaś kapka mojej też.

P1110531 (Copy)

A po teście Mao Jin przyszedł odebrać dziewczynę. Wyglądali jakby mieli iść na spacer, no tak jak mówię – słonko świeci, pogoda jest super, komu chce się w budynkach siedzieć, ale jak jutro Go na teście nie zobaczę to się wkurzę! Powiedział że będzie i Mu wierzę, bo do tej pory słowa dotrzymywał. Tak mi się fajnie na Nich patrzy, bo chociaż są inne pary to Oni są tacy weseli i sprawiają wrażenie dobrze dobranych.

P1110533 (Copy)

Chiński kącik kulturowy
Zielona czapka

Noszenie zielonej czapki, czyli戴绿帽子(dailu maozi) to zwrot odpowiadający polskiemu dorabianiu rogów. Podobno powiedzenie to sięga czasów dynastii Yuan kiedy to rodziny prostytutek musiały nosić zielone czapki.
Dlatego też w Chinach nie spotka się mężczyzn noszących zielone czapki.