Wypadałoby powiedzieć że zimno

 

P1080007 (Copy)

 

Bo rano znowu szpilki próbowały wkłuć się w skórę. O ile próby wbicia się w skórę to mały problem, bo czym tu się tak naprawdę przejmować, ani krew nie poleci, ani nie zamarznę, ale oddychanie w tej temperaturze nie jest ani miłe ani przyjemne. I to właściwie jest najgorsze, bo przed całą resztą można się obronić, ale w przypadku okularników noszenie masek lub chust w zimie znacznie utrudnia poruszanie się. A bez okularów to już w ogóle o poruszaniu się można rozmawiać tylko teoretycznie, także pozostaje wybór: albo jest mi ciepło i ryzykuję zderzenie z autobusem, albo ryzykuję odmrożenia twarzy. To całkiem prosty wybór więc nie narzekam.

 

P1080008 (Copy)

 

Północno wschodnie Chiny to nie jest miejsce przyjazne ludziom w zimie, ale patrząc na to uczciwie, mamy już styczeń czyli de facto najzimniejszy miesiąc w roku a ja dopiero teraz zaczynam skarżyć się na pogodę, dodajmy do tego że mojej prawdziwie zimowej kurtki nie ubrałem jeszcze ani razu i chociaż dobrze mieć ją w razie nagłych spadków temperatur, nic nie wskazuje na to by mi się tutaj w tym roku przydała. Głównie dlatego że kogo się nie spyta ten odpowie że ta zima jest wyjątkowo ciepła, poprzednie dawały w kość znacznie, ale to znacznie bardziej. Jakoś nie mam problemów by sobie to wyobrazić, zwłaszcza po tym poranku w Tonghua. Nie chciałbym czegoś takiego przeżywać dzień w dzień.

 

Owszem, zimno to głównie stan umysłu i o wiele łatwiej się do niego przyzwyczaić niż do ciepła, ale to co tam poczułem było zimnem rodem z innego wymiaru, takim pierwotnym zimnem które musieli odczuwać nasi przodkowie, zimnem które niosło ze sobą śmierć i strach przed którym został gdzieś tam głęboko zapisany w naszym kodzie genetycznym. Dobrze coś takiego poczuć, bo to kolejne doświadczenie z gatunku ekstremalnych, ale nie jest to w żadnym wypadku coś do czego chciałbym się przyzwyczaić. To coś przed czym będę starał się uciec, chociaż zimno znoszę o wiele lepiej niż ciepło.

 

P1080009 (Copy)

 

Tom poszedł dzisiaj na tę rozmowę, nie musiał prowadzić lekcji demonstracyjnej. Z miejsca zaproponowali mu prowadzenie zajęć z języka mówionego oraz kultury krajów anglojęzycznych. Taaak, na uniwersytecie kształcącym nauczycieli. Moja głowa jest niestety zbyt mała by to objąć, by zrozumieć jak to działa, jak to jest możliwe że do pracy na uniwersytecie przyjmuje się kogoś kto uczy 3 miesiące, nie ma żadnego rzeczywistego doświadczenia i wrzuca się go od razu na uniwersytet gdzie kształci się przyszłych nauczycieli. PRZYSZŁYCH NAUCZYCIELI! My tu mówimy o ludziach którzy będą w przyszłości kształcić ten naród, o ludziach których misją będzie zaszczepienie swoich własnych zainteresowań kolejnemu pokoleniu. Jak więc można myśleć że to dobry pomysł…A może to jest dobry pomysł, bo może chodzi tu o sprowadzenie jak najmłodszej kadry i liczenie na to że sama ich osobowość zaszczepi w przyszłych nauczycielach chęć dzielenia się swoją wiedzą.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.