Back to reality

P1070947 (Copy)

Czasem te powroty są trudne. W końcu ciężko nagle powrócić do rzeczywistości, ciężko jest przejść płynnie z jednego świata do drugiego. Z czasem podobno staje się to coraz trudniejsze, a podobno niektórym nie udaje się w ogóle. Niektórzy zostają na zawsze w świecie w którym chcą być, a inni na zawsze w rzeczywistości w której może niekoniecznie chcieli być kiedyś, ale coraz trudniej jest im się z niej wyrwać.
Z czasem te powroty są łatwe. W końcu po siedmiu godzinach siedzenia na twardym fotelu będąc wybudzanym jedynie przy okazji odgłosów upadających ludzi (bo bidulka zasnęła i się przewróciła), lub pracowników kolei poprawiających walizki położone nad siedzeniami (to prawdziwa misja, obchodzą piętnaście wagonów i obracają wszystkie walizki by nie wystawały) powąchanie zimnego powietrza Changchun jest jak uderzenie obuchem w głowę którego człowiek potrzebuje, jak mocna kawa która stawia od razu na nogi, w żadnym wypadku jak długa noc w wygodnym łóżku po której wstajemy gotowi na wyzwania nadchodzącego dnia.

O siódmej rano słońce świeci już nawet nad Changchun, taksówkarze jak zawsze czekają przy wyjściu z dworca, podobnie jak i hotelowi naganiacze. Wszyscy chcą zarobić już od świtu. Na szczęście o godzinie siódmej nie ma już problemów z autobusami, wszystkie jeżdżą od szóstej lub piątej pięćdziesiąt, także wystarczy dobiec do numeru 66 i znaleźć miejsce na piętrze. Autobus rusza powoli pokonując bez pośpiechu kolejne skrzyżowania, chciałoby się napisać za oknem przesuwają się kolejne znajome widoki, ale jedyne co się przesuwa to autobus, widok przez okno pozostaje niezmienny. To zamarznięta szyba. Pomalowana palcem Mrozu. Nie pozostaje nic innego jak czekać na znajomy przystanek. Nanhu lu nie oznacza ulica jeziora południowego, oznacza wstawaj, za chwilę twój przystanek.
Sklepy otwarte, Tom jeszcze śpi, można spokojnie zagrzać wodę w bojlerze i w końcu ściągnąć buty. Ponad trzydzieści godzin to dużo za dużo…Śniadanie, kawa, prysznic i można iść na zajęcia. Zajęcia…wyciągam dzieciaki na dwór, chwilę kopiemy piłkę, urządzamy zawody w biegu na trzy nogi i wracamy…

I pora iść na siłownię. To tyle z całego dnia. Powrót do rzeczywistości wcale nie jest trudny, czasem nie ma czasu na płynne przejście do innego świata, dlatego powrót do rzeczywistości wcale nie boli, jest nieodczuwalny. Za tydzień będzie inaczej. Może gorzej, może lepiej, z pewnością inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.