Deszcz

P1030572 (Copy)

Deszcz w Changchun to inny żywioł. Nie tylko zalewa ulice, nie tylko wypełnia studzienki kanalizacyjne, ale też przegania tych ludzi stojących z karteczkami elektryk, hydraulik, przegania stojących sprzedawców wszystkiego, przegania nawet ulotkarzy.
Po kilkugodzinnej ulewie ulice zamieniają się w rzekę, studzienki nie wyrabiają, auta rozbryzgują wodę we wszystkich możliwych kierunkach, a błoto osadza się wszędzie, począwszy od butów na ulicach skończywszy.

P1030573 (Copy)

Zawsze gdy pada deszcz tego typu mówię It’s raining. Is he crying? Robię tak dlatego że The Boss zmieniła moje życie, oraz dlatego że w gruncie rzeczy warto się zastanowić czy faktycznie ktoś teraz te nie płacze, a jeżeli płacze to dlaczego.

Lubię deszcz, nietrudno zresztą się tego domyślić wystarczy spojrzeć na ilość notek otagowanych jako deszcz, czy nawet spojrzeć w nazwę bloga i już wiadomo że deszcz jest mi szalenie bliski. Nawet na południu, gdy przychodziły wiosenne ulewy deszcz nie miał takiej mocy jak tutaj…nawet jeżeli czyścił ulice to dosłownie je czyścił, spłukiwał cały brud do przepełnionych studzienek i nawet jeżeli pozostawał w postaci kałuż przez kilka dni to był typowym deszczem oczyszczającym.

P1030577 (Copy)

Deszcz w Changchun jest inny. Jest taki jak wyobrażam sobie deszcz w Hong Kongu. Jest ciemny, ponury, zły i w żadnym wypadku nie przynosi oczyszczenia, przynosi jedynie więcej brudu. Tutaj woda nie staje się wybawieniem, tutaj woda jest czymś czego powinniśmy się wystrzegać, dręczy, przeszkadza, utrudnia…

Pierwszy raz jednak poczułem się jak w Ghost in the shell gdy idąc ulicą padał na mnie deszcz, a ja ukryty pod płaszczem przyglądałem się migającym chińskim neonom. Rzecz jasna zdjęcia nie zrobiłem, to są takie chwile które lepiej w pamięci upiększać niż oglądać i patrzeć że coś nie wyszło.

P1030580 (Copy)

W całych Chinach deszcz przynosi chłód. Każdy kolejny deszcz oznacza obniżenie temperatury. W końcu dojdzie do tego że zamiast deszczu zacznie padać śnieg. Strasznie szybko mija ta jesień. A może ona się zaczęła gdy już przyjechałem? Zaraz skończą się deszcze, skończą się piękne żółte drzewa i przyjdzie pora na mróz. Za wcześnie jednak by napisać to co napisać trzeba w przypadku zimy.

P1030581 (Copy)

A w klubie zamiast się skupić na studentach gadałem z Bryanem z Malezji. Heh…Mógłbym powiedzieć że to wina deszczu, że jest tak dziwny że mną owładnął, ale byłaby to kiepska wymówka, więc jej nie zastosuję. Deszcz tutaj jest inny. Pachnie inaczej…zupełnie inaczej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.