Xi’an – Chengdu ciąg dalszy

IMG_0309 (Copy)

No tak, bo siedemnaście godzin w pociągu to materiał na dwie notki. Tyle tylko że nie było w tym nic przerażającego. Ot siedemnaście godzin na siedząco, przysypiając na stoliku. Jeżeli w drodze do Pekinu nie będzie mi dane siedzieć przy oknie to nie wiem co zrobię. Siedemanście przeżyłem, ale dwadzieścia siedem to może być mały problem. Całe szczęście istnieją podcasty, inaczej chyba bym zwariował.

IMG_0321 (Copy)

Pierwsze co zobaczyłem po przebudzeniu to góry. Szczyty pokryte mgłą, u podnóży domy, a po chwili nic nie widziałem…wjechaliśmy w tunel…i znowu szczyty, mgła, domy, rzeka u podnóży…tunel…przez kilka godzin przejeźdzaliśmy przez tunele wydrążone w górach mając po obu stronach przepiękne zielone od drzew wzniesienia których kilka było przyozdobionych świątyniami. Już wiem że do Syczuanu wrócę, teraz przyjechałem tylko zobaczyć pandy i popróbować jedzenia, ale wrócę tu oglądać te góry, bo są przepiękne. Dawno już nie widziałem czegoś tak pięknego. W ich obliczu czułem się tak malutki, taki nieistotny, to takie uczucie które czyni nas skromnymi i świadomymi własnej maleńkości.

IMG_0332 (Copy)

Dwie rzeczy rzuciły mi się w oczy w Chengdu.

IMG_0334 (Copy)

Pierwsza, rzuciła się od razu, leje. Czyli nici z beztroskiego szlajania się pod mieście. Szkoda.

IMG_0337 (Copy)
Druga, pand nie ma wszędzie. To zdumiewające, ale myślałem że pandy będą tutaj wszędzie. Bo skoro w Chengdu jest największy na świecie instytut badawczy pand to pandy powinny być nie tylko w godle miasta, powinny być nie tylko wszechobecną maskotką, ale przede wszystkim ludzie w kostiumach pand powinni witać gości na dworcu, a w sklepach wszystko powinno być  z pandami. Począwszy od ubrań na przepisach w restauracjach skończywszy. Chociażby kurczak po syczuańsku a’la panda, czyli z kiełkami bambusa, albo baozi a’la panda, czyli w kształcie głowy pandy. A tutaj nic z tych rzeczy…Nie, miasto nie stałoby się jednowymiarowe przez to.

IMG_0335 (Copy)

Będą dwie ciekawostki.
Ciekawostka #1
Nie każdy taksówkarz zawiezie Cię do hotelu jeżeli masz do niego trochę ponad kilometr. Co uważam za świństwo, ale słyszałem już o tym w Pekinie więc rozumiem o co chodzi. Wyższe zyski są z dłuższych podróży i czasem lepiej  stać niż jechać. Całe szczęście nie wszyscy tak o tym myślą i trafiłem do hotelu. Teraz co prawda nie wiem jak trafić na stację kolejową, ale tym będę się martwić we wtorek.

IMG_0336 (Copy)

Ciekawostka #2
Nie wszystko w Syczuanie jest ostro. Na przykład kurczak w restauracji był z cebulą i ani grama papryki…Jutro poproszę o coś ostrego.

IMG_0363 (Copy)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.