I po środzie

Gdy boli ciężko jest się skupić, nie tylko na pisaniu ale także na normalnym prowadzeniu zajęć. Całe szczęście to zajęcia z języka mówionego więc nie do mnie należy zadanie w postaci mówienia. Także dzisiaj krótko: zajęcia zaliczone. A żeby nie było że jest negatywnie to pozytyw, bo zawsze należy ich szukać – jutro już czwartek, czyli jeszcze 10 godzin, utrzymałem w żołądku obiad chociaż usilnie walczył o powrót (a nie była to ośmiornica z Oldboy’a), robi się coraz cieplej i czuję się dzisiaj lepiej.

Wiadomo że każdy mężczyzna wyolbrzymia swoje złe samopoczucie, więc za bardzo się nie przejmujcie, poza tym im mniej piszę tym więcej mam czasu na czytanie ‘Uczty dla wron’. (za chiński byś się wziął leniu bo w tym tygodniu książki jeszcze nie otworzyłeś!)

Ach…wyjaśniła się sprawa z klasą ósmą. To nie moja wina. Dwóch uczniów ma te zajęcia całkowicie w nosie i Lydia powiedziała Im że skoro tak to niech idą do dyrektora i Jemu to powiedzą. A reszta klasy jest rozłożona na łopatki także z powodu ich nauczycielki angielskiego. Mówią że jest niechętna do współpracy, a wyniki z egzaminów są poniżej średniej. Zapytali się czy byśmy Im nie pomogli i nie poświęcili części zajęć na przerobienie materiału z ‘normalnej’ książki. Lydia się zgodziła bez pytania, ale rzecz jasna jakbym mógł powiedzieć nie.

Jedną z ważniejszych rad jakie usłyszałem na podyplomówce było ‘nie bierz do siebie braku zaangażowania u uczniów’ bo wiem że nie wszystko zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Tylko czasem ciężko odpuścić. Wiele pracy jeszcze przede mną.

IMG_1151
Bardzo wiele…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.