Wierszyk

tóu shàng hóng guān bú yòng cái
头上红冠不用裁,
mǎn shēn xuĕ bái zŏu jiāng lái
满身雪白走将来。
píng shēng bù gǎn qīng yán yǔ
平生不敢轻言语,
yí jiào qiān mén wàn hù kāi
一叫千门万户开。

A Picture of the Rooster

A crimson comb untrimmed on the head,
All in white, a rooster walks nearby.
In his life seldom a single sound he’s made,
But thousands of doors soon open to his cry.

http://www.china.org.cn/learning_chinese/ancient_poems/2011-07/21/content_23037471.htm – mi nie działa, ale może komuś.

A dlaczego kogut? Bo Chiny wyglądają na mapie jak kogut. Chociaż Lidia mówi, żeby tym się nie przejmować bo kiedyś mówili, że wyglądają jak świnia. Kogut to dobry znak.

Adam, tę szkołę założono pod koniec Drugiej Wojny Światowej, pewnie budynki zmieniano, ale  widać gołym okiem, że budynki uczniowskie są starsze od budynku nauczycielskiego. Ja jestem ogromnym zwolennikiem kucania. Brak zaparć, hemoroidów, że o raku jelit nie wspomnę. Sedes jest o wiele wygodniejszy to prawda, ale jednak ta wygoda słono kosztuje.

Czwartki są niesamowicie leniwe jak dla mnie. Dwa zajęcia, oddzielone ogromną dwugodzinną przerwą i to wszystko przed lunchem. No żyć nie umierać. Także dzisiaj wsiadam na rower i jadę przed siebie.

Na śniadanie do owsianki suszone daktyle. Lidia mówi, że muszę się z nią wybrać na poranne nudle do restauracji pod domem bo są tanie, dobre i sycące. No to trzeba będzie kiedyś spróbować, może w niedzielę?

Kilka zdjęć z książki i zeszytu do angielskiego z zaznaczonymi błędami.

A na lunch poszedłem do 1, gdzie tofu, tofu, kiełki, kiełki i tofu, oraz bułka wyszły mnie 4 RMB. No to chyba polubię 1 :) Postanowiłem to dobić bułeczką z czymś co wyglądało jak szpinak za 0,5 RMB.

Dokulałem się dzisiaj do fabryki. Jeszcze daleka droga przede mną. W końcu chcę się dokulać do rzeki. A potem do tego ogromnego jeziora.

Na kolację wróciłem do szkoły. Gdzie przypadkiem trafiłem na Wendy (na którą przypadkiem trafiłem po lunchu i dostałem cukierki), która ma urodziny w przyszłą sobotę i zastanawiam się czy by jej czegoś nie sprezentować, a raczej co by jej tu sprezentować. A zjadłem ryż z tofu i kulkami mięsnymi, oraz warzywka. Ryż na kolację to niby kiepski pomysł przy braku ryżu na obiad, więc postanowiłem jeszcze pokręcić się trochę po mieście i porobić zdjęcia,

Na zdjęciach nie widać tego najlepiej, ale znalazłem grupę tańczących kobiet w Jiawang. Czyli tańczą nie tylko w Xuzhou. Taki wieczorny darmowy fitness to super sprawa.

Znalazłem również kolejny sklep, pierwszy w którym widziałem żelazka i postanowiłem pokazać te kilkulitrowe plastikowe baniaki z alkoholem. Oraz te ładniejsze butelki z alkoholem. Jak widać taki baniaczek kosztuje ~25 RMB, czyli jakieś 13-14 złotych…Przy takich cenach alkoholu w Polsce…no to chyba każdy sobie może sam wyobrazić.

A dzisiejsza trasa wyglądała o tak:

http://www.endomondo.com/workouts/oGv-as3gKhk

Vicki jutro ma moje popołudniowe zajęcia, więc przed lunchem idę biegać, a potem się byczę.

W sobotę pewnie pojedziemy do Xuzhou, znaczy ja i Vicki. Lidia rusza tam już jutro, bo chce to miasto odkryć na nowo. A raczej jedzie do znajomego i razem będą odkrywać  ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.