Odkąd tylko zacząłem swoją przygodę z nauczaniem spotykałem się z wieloma głosami nauczycieli narzekających na plany lekcji. Głównie że zabiera Im to strasznie dużo czasu.
Prawda, zabiera.
Dla mnie prowadzenie zajęć składa się z dwóch części – fizycznej obecności w sali i prowadzenia zajęć, oraz przygotowania się do nich. I czasowo rozkładają się po połowie. Przez ostatni rok przygotowania do zajęć zajęło mi może łącznie 4 dni. Dwa na pierwszy semestr, dwa na drugi semestr. A i to z powodu mojego ambitnego podejścia i pozwolenia studentom na wybór tematów. Dlatego też do przygotowania miałem chyba 15 lekcji (przez cały rok), a miałbym 8.
8, ja nie żartuję. 8 różnych zajęć przez cały rok. Zwariowałbym chyba.
Dlatego też cieszę się że dostałem nową książkę, głównie opartą na ćwiczeniu słuchania ze zrozumieniem bo muszę z niej korzystać i już na pierwszy semestr muszę przygotować lekcji 11 (5 dla studentów pierwszego roku i 6 dla studentów drugiego roku), czyli jest fajnie.
A byłoby jeszcze fajniej gdyby nie fakt, że w mojej sali nie ma tablicy, a zajęcia przeprowadzam praktycznie w całości na komputerze. Oznacza to dla mnie że wszystko przygotowuję w power poincie.
Chińczycy uwielbiają power pointa. Wszyscy nauczyciele których zajęcia oglądałem mieli przygotowane lekcje w power poincie od początku do końca.
Mi tam power point nie przeszkadza, można z niego skorzystać od czasu do czasu, zwłaszcza jak się ma jakiś fajny pomysł. Prawdę mówiąc to gdy miałem trochę czasu wolnego rok temu siedziałem i robiłem lekcje tak na przyszłość, żeby mieć.
Teraz muszę siedzieć i to robić. Bo niby bym mógł założyć że jakoś sobie bez tej tablicy poradzę, ale…wolę nie ryzykować. Wolę mieć te lekcje przygotowane i nie dać się zaskoczyć.
Tyle tylko że przez to siedzę od soboty i piszę te plany. Sam plan to tam pół biedy bo w pewnym punkcie człowiek ma już wprawę i sobie radzi, ale przerzucenie tego do prezentacji to już trochę inna sprawa. Na moje szczęście ponownie grupy mam porozdzielane na dwie podgrupy więc będę mógł sobie prezentacje doprowadzić do perfekcji.
Mam nadzieję że nie zwariuję od tych slajdów do tego momentu.
Acha, jutro zaczynam zajęcia, trzymajcie kciuki!







