Egzaminy

Pamiętam jak to się rok temu na egzaminach denerwowałem. W tym semestrze, jak na razie, nie denerwuję się w ogóle. Dzisiaj wszystko poszło bardzo przyjemnie, bez żadnych problemów, nikt się o nic nie wykłóca, wszyscy zaliczają na bardzo wysokich ocenach. Słowem – sielanka.

Jedna tylko dziewczyna poprosiła o drugą szansę, ale oprócz Niej, wszyscy są zadowoleni, a to jest bardzo ważne. Problemy zaczną się jutro, a jeszcze większe będą z pierwszym rokiem. Zaczną się bo tam jest parę studentów którzy na egzamin w środku semestru nie przyszli. Zobaczymy, zobaczymy. Jak na razie to mam kilka fajnych wymówek zapomniałem o egzaminie, nikt mi nie powiedział, musimy odbyć praktyki, zobaczymy co mi tam jeszcze studenci wymyślą.

Chociaż naprawdę jestem zadowolony, parę osób odstaje poziomem, w górę, parę odstaje poziomem w dół, ale tak ogólnie rzecz biorąc to każde z Nich na podany temat potrafiło się wypowiedzieć i ładnie zaprezentować. Bardzo to doceniam, bo widać że tych kilkanaście lat nauki nie poszło w las.

Szkoda trochę że był to koniec naszych zajęć i już więcej się nie spotkamy. Może parę osób spotkam kiedyś na English corner ale większości już raczej nie zobaczę. A szkoda bo niektórzy mają naprawdę dobrze poukładane w głowach.

To co jest trochę przygnębiające, bo zawsze się coś takiego znajdzie, to ogrom studentów którzy studiują nie to co chcą, nie tam gdzie chcą bo zabrakło Im punktów. Gro studentów jest na moim uniwersytecie bo koniecznie chcieli do tego miasta, ale zabrakło punktów by dostać się na Xiamen University czyli ten najbardziej prestiżowy uniwersytet w mieście. No i wylądowali tutaj. Jeszcze na kierunku który Im nie szczególnie pasuje, ale teraz pozostaje Im te kilka lat przetrzymać. Najbardziej smucą mnie historie ludzi chcących robić coś zupełnie innego, ale studiujących z powodu nacisków rodziny. Żal mi tych młodych ludzi strasznie, ale Oni mimo wszystko się uśmiechają i brną w te studia których wcale nie chcieli, nie lubią, ale które skończyć muszą bo tak.