Śniadania przywrócone

W sensie sprzedawcy wrócili, ale nie na swoje miejsce bo to by było za dobre, ale pozwolono Im stać za płotem. Także stoją teraz i sprzedają. Tylko małżeństwo sprzedające kawałki ciasta smażonego na głębokim oleju się nie pojawiło. Może pojawią się jutro. Pani z cebulowymi naleśnikami jest i dzisiaj wyszły Jej jeszcze lepsze niż zazwyczaj.

O trzeciej nad ranem, w sumie to jeszcze w nocy, bo dla mnie rano zaczyna się po piątej, dostałem smsa od przewodniczącego grupy piątkowej który stwierdził że dzisiaj muszą, ale to musza pojawić się ci sami studenci co tydzień temu bo Oni mają jakieś tam zajęcia i nie ma innej opcji, no po prostu muszą.
No dobra, niech się pojawią, mi to życia nie zepsuje. To że tamci nie mieli zajęć już dwa tygodnie, a teraz to już w sumie trzy, czyli następne będą dopiero po miesiącu to nie jest jakiś wielki problem, a jedynie mały problemik.

Tylko żeby człowieka zrywać z łóżka o trzeciej w nocy? No wyobrażacie to sobie? Tyle miał przyzwoitości że przynajmniej przeprosił. Właściwie to potem wyjaśniono mi dlaczego tak się stało, po prostu wcześniej nikt Mu o tym nie powiedział i chłopak najzwyczajniej w świecie nie wiedział że ma przyjść inna grupa. Uznał najwidoczniej że przyjście dwa tygodnie pod rząd to nie problem.

Wszystko na szczęście udało się rozwiązać i teraz wszyscy jesteśmy zadowoleni. Nie mogę przecież mieć pretensji do starosty za to że stara się wywiązać ze swoich obowiązków tak dobrze jak tylko potrafi.

Ostatnie pierwszaki bardzo spisały się bardzo dobrze, mnóstwo pytań, w dodatku gro z Nich zgłosiło się do odpowiedzi, a to zawsze mi się podoba. Bo przecież dla tych młodych ludzi to musi być ogromny stres tak wyjść i zacząć opowiadać o sobie po angielsku. Chociaż teraz to w sumie mniejszy niż parę tygodni temu gdy jeszcze się nie znali. Teraz to już mają za sobą kilka tygodni zajęć, więc jest Im trochę łatwiej.