Czwartek

Wczoraj studenci z jednej z grup chcieli sobie zrobić ze mną zdjęcia. A skoro chcieli to zrobiliśmy i było to dla mnie bardzo miłe bo nie spodziewałem się że będą chcieli zdjęcia.

Wyjaśniła mi to jedna ze studentek byłeś moim pierwszym i ostatnim nauczycielem z zagranicy. No tak, ale przecież mógłbym być kompletnym ekhem i co wtedy? Widać nie byłem.

Najbardziej w tym roku brakuje mi takiego bliższego kontaktu ze studentami, nie mówię o takim jak w Jiawang, ale chociaż jak w Changchun gdzie poznałem kilka naprawdę fajnych osób. Tutaj też poznałem, ale aż tak bardzo się z Nimi nie zżyłem.
Po części przez to że zajęcia były co dwa tygodnie, a po części z powodu mojego bardziej profesjonalnego podejścia w tym roku. Zdecydowałem podejść do spraw bardziej poważnie i mniej żartować, mniej mówić o sobie, a bardziej skupić się na zajęciach. Dlatego też myślałem że jednak nie będą mnie aż tak dobrze wspominać.

Na studiach miałem dwóch nauczycieli z Ameryki. Jeżeli już o tym pisałem to wybaczcie, ale tych notek jest już tak dużo że ciężko je wszystkie spamiętać.
Z oboma mieliśmy angielski mówiony, czyli ten sam przedmiot który ja teraz prowadzę.
Pierwszego Amerykanina dostaliśmy na pierwszym roku. Powiedzieć że był luzakiem to nie powiedzieć nic. Śmiało opowiadał nam o swoich wybrykach w koledżu, ile to potrafił wypić, jakich używek zażywał, a część zajęć spędziliśmy w oddalonym od uczelni o sto metrów barze. Bo takie miał podejście. Parę razy chyba na zajęcia w ogóle nie przyszedł bo coś tam Mu wypadło. Czyli generalnie nie przejmował się za bardzo tym co zrobimy, ani czy w ogóle cokolwiek zrobimy. Oceny, czy tam zaliczenia, i tak wszyscy dostali (teraz dociera do mnie że część wykładowców sama nigdy nie wiedziała czy dostajemy oceny czy zalki i dowiadywała się o tym gdzieś w połowie semestru, czyli organizacyjnie te Chiny nie są aż takie złe).

Drugiego dostaliśmy na roku trzecim i był zupełnym przeciwieństwem pierwszego. Zajęcia były dość podobne do siebie, czyli przychodził pytał się paru osób co robiły w zeszłym tygodniu a potem zapisywał na tablicy listę tematów o których rozmawialiśmy w parach po czym pytał parę osób o Ich zdanie i kończyliśmy zajęcia.
Za to gdy w pewnym punkcie poprosiliśmy o pomoc z gramatyką to już na kolejne zajęcia dostaliśmy kilkanaście stron zagadnień gramatycznych z materiału o który prosiliśmy, ale zanim do nich przeszliśmy wszystko został wyjaśnione.

Ja chcę zajęcia prowadzić inaczej, luźniej niż ten pierwszy, ale nie tak sztywno jak ten drugi. Pewnie to jeszcze trochę potrwa, ale zakładam że w kolejnym miejscu będzie już tak jak chciałbym żeby było, nawet jeżeli nie będzie tak od razu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.