Czerwone maki

– Siedmiokolorowy kwiatek to kwiat Polski.
– Nie, czerwone maki.
– Maki?
– No maki (wyciągam słownik).
– Ach…(gest przypominający palenie fajki), to narkotyk.
– Można z nich zrobić opium, heroinę i morfinę. A można też z nasionami robić jedzenie, pyszne desery. Można też na nie patrzeć.
– No tak, są piękne, ale to narkotyk.
– Można zrobić z tego narkotyk.
– Obcokrajowcy zmuszali chińczyków do palenia opium.
– Co?
– Obcokrajowcy zmuszali chińczyków do palenia opium.
– Znaczy co? Przyszli źli Anglicy i zmuszali biednych niewinnych chińczyków do palenia? Trzymali ich za ręce i krzyczeli PAL! A biedni Chińczycy byli tak przerażeni że musieli palić?
– …
– No właśnie.

Ja nie mam słów czasem. Chociaż to było bardziej zabawne niż złośliwe bo ten młody człowiek nie miał nic złego na myśli, po prostu Jego angielski jest taki sobie i nie potrafił lepiej dobrać słów. Ja za to nie mogłem przestać się śmiać wyobrażając sobie kilka tysięcy anglików (chociaż to chyba Portugalczycy pokazali chińczykom że opium się pali) zmuszających do palenia miliony chińczyków. A Oni się opierali, machali rękami, krzyczeli że nie chcą, że to złe, niedobre, ale Anglicy Ich w końcu zmusili.

Chińczycy generalnie mają problemy z przyznaniem tego że Ich kraj kiedyś dał ciała. Większość narodu jest przekonana że mają 5000 lat nieprzerwanej historii bo nigdy nie zostali podbici przez obcokrajowców. W końcu ani Mongołowie, ani mieszkańcy Mandżurii nie są obcokrajowcami, prawda?

Dzisiaj po raz pierwszy od ponad tygodnia przyszło mi skakać przez płot znowu. Jednak zamiast skoku postanowiłem się leniwie na niego podciągnąć. W końcu zawsze to jakaś odmiana. A potem pozostało już tylko biec i muszę przyznać że naprawdę jestem w formie. Tak szybko nie biegałem od dawna, nie mam pojęcia czy to dobrze, czy biegam w innym zakresie i to źle, ale prawdę mówiąc nie martwi mnie to ani trochę, chce mi się rano zerwać z łóżka i pójść biegać, a to jest najważniejsze.