Piątkowy początek lata

Ciepło jest dzisiaj bardzo. Do tego stopnia że ludzie znowu wychodzą w krótkim rękawku i nie pozostaje nic innego jak mieć nadzieję że będzie już tylko cieplej. Chociaż tak między Bogiem a prawdą to wiadomo że wkrótce zacznie padać, a jak tutaj pada to leje i momentami będzie chłodno. Zapewne nie tak chłodno jak bywało w Changchun w czasie kwietniowych biegów wokół jeziora, ale jednak chłodno.

P1190140 (Copy)

Od dwóch dni w stróżówce nie ma studenta, a jest opiekun budynku i od razu drzwi są otwierane przed szóstą. Z jednej strony utrudnia mi to trenowanie skoków przez płot i skraca dystans pokonywany na początku, a z drugiej pozwala od razu ruszyć do biegu, bez żadnych sztucznych przeszkód w postaci dwumetrowego stosu cegieł zaprawionego zaprawą murarską.

A potem pozostaje tylko biec i przyznać muszę że ten tydzień był zaskakujący (był bo jutro nie idę biegać, a w niedzielę to będzie bieg połączony z robieniem zdjęć a nie taki normalny bieg). Zaskakujący bo wszystkie biegi były w tempie 5:10 min/km i to niezależnie od dystansu. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy bo jest to tempo przyzwoite, a z drugiej martwi bo nie ma progresji, oraz jest to trochę za szybko jak na ten dystans piątkowy. Tydzień temu w piątek było jeszcze szybciej, ale to był dziwny tydzień.

P1190141 (Copy)

Jutro ruszamy do Xuzhou i jakoś ciągle to do mnie nie dociera. Ruby, czyli nauczycielka angielskiego zadawała mi przez ostatnich kilka dni masę, ale to masę pytań, począwszy od czy na pewno przyjadę, po o której będę w Jiawang. Dzięki temu dowiedziałem się że jutro mają dwa zajęcia z nauczycielami po południu, a potem dwa, ale już bez nauczycieli i właśnie w to okienko się bardzo ładnie wpasuję. Dużo czasu mieć tam nie będziemy, ale dzięki temu będę miał więcej czasu na pokazanie June mojego chińskiego heimatu.

P1190142 (Copy)