Gorąc

Jeszcze nie hica, ale już ciepło. Naprawdę pochodzę z zimnego kraju jak to często powtarzam studentom. A powtarzać będę coraz częściej bo robi się coraz cieplej i czuję ze zbliżamy się do punktu w którym będzie mi pot spływał z pleców w czasie zajęć.
Jest o tyle ciekawe że mając na sobie koszulę z krótkim rękawem patrzyłem na studentów siedzących w kurtkach i powtarzających że jest zimno.

No cóż, zimno to chyba jednak stan umysłu skoro przy ponad dwudziestu stopniach niektórzy ciągle siedzą w klasie w kurtce.

Jak zawsze zerwałem się rano by pójść pobiegać i gdy odłożyłem garmina na parapet usłyszałem krzyki i walenie w drewniane drzwi. Ktoś próbował obudzić pracującego studenta który nam stróżuje. Nie za bardzo rozumiem skąd te krzyki i to walenie, przecież powszechnie wiadomo że ów student pracuje w czwartki, piątki i soboty przez co brama jest zamknięta i wtedy skacze się przez płot. Naprawdę nie trzeba od razu robić takiego rabanu i budzić ludzi.

Na szczęście stróżujący student otworzył drzwi, wypuścił krzyczącego Pana i zostawił drzwi otwarte. Ja nie rozumiem, żeby taki raban robić jak za 10 minut i tak by drzwi zostały otwarte i można by wyjść nie budząc wszystkich w pozostałych trzech budynkach.

A potem poszedłem biegać i dochodzę do wniosku że ciągle za szybko zaczynam i nie lubię tego terenu wokół jeziora, nie wiem czy to kwestia podłoża (raczej nie, bo wszędzie jest ten sam asfalt/beton, czy co to tam jest), czy pagórków (co niby pokrywa się z tym co pokazuje GPS, ale sam tego nie odczuwam, bo przecież ta inna trasa ma okropnie długi podbieg, no chyba że właśnie ten podbieg jest mylący bo jest jeden, a tam tych pagórków może być więcej), ale po bieganiu tam strasznie mnie nogi bolą i wstępuje we mnie niechęć do biegania. Na szczęście tylko chwilowo, bo jutro z samego rana znowu się zerwę i sobie chwilę pobiegam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.